sobota, 18 grudnia 2010

Problemy z przebaczeniem

W każdej relacji z drugim człowiekiem mamy do czynienia ze wzlotami i upadkami. Często ranimy w jakiś sposób uczucia drugiej osoby, często działamy na jej szkodę z rozmaitych powodów. Zdanie sobie sprawy z popełnionego zła jest już pierwszym krokiem w jego przezwyciężeniu, ale co robić dalej? Co gdy to my stoimy po tej stronie, która została w jakiś sposób skrzywdzona?

Udawanie, że nic się nie stało jest tylko tworzeniem iluzji. Rana zamiast się zagoić, zostanie zasłonięta i od wewnątrz będzie trawić czułą tkankę międzyludzkiej więzi. Intuicyjnie dochodzimy do wniosku, że aby umocnić nadszarpniętą relację, potrzebujemy obustronnego działania. Jedna strona musi wyrazić skruchę, a druga musi przebaczyć. Przebaczyć, a nie zapomnieć. Nie wypierać z pamięci złych chwil, ale wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. Z drugiej strony, trzeba prawdziwie przebaczyć i zrzec się całkowicie pretensji.

Jednak co należy robić, gdy to samo zło zostaje powtórzone wielokrotnie? Czy nadal możemy ufać szczerości skruchy drugiej osoby? Czy przebaczając popełnione zło, nie wyrazimy cichej akceptacji tego działania, bagatelizując krzywdę jakiej doznaliśmy? Jak rozwiązać taki problem?

Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że coś w takiej sytuacji jest nie tak. Stoimy tutaj wobec dwojakim złem. Pierwszym problemem jest właściwa krzywda, która została wyrządzona i która może zostać w normalny sposób wybaczona. Jednak oprócz właściwej krzywdy mamy tu do czynienia z innym, większym i poważniejszym złem. Jest nim nadużycie przebaczenia. To przewinienie jest dużo bardziej skomplikowane. Uderzenie następuje bowiem nie tylko w samo ciało naszej relacji, ale w jej ducha, w samą jej esencję. W zaufanie. Czy możemy ufać osobie, która nadużywa naszego zaufania?

Czy przebaczenie winy nadużycia przebaczenia, może być w ogóle dokonane? Czy przez samo nadużycie tego przebaczenia, nie degradujemy jego znaczenia? Koniec końca doprowadzimy relację do takiego punktu, w którym będziemy pozornie przebaczać, mimo że w głębi serca będziemy zdawać sobie sprawę, że nic się nie zmienia. Że nie ma wniosków na przyszłość. Że ciągle się będzie powtarzać to samo. Jak więc postąpić, żeby tak się nie stało? Może trzeba po prostu przeprowadzić szczerą rozmowę i zastanowić się co robić dalej. Może potrzebne jest nie tylko przebaczenie, ale głęboka wewnętrzna przemiana. Czy jest inna droga by uratować zaufanie? A może jest to właśnie wina, której nie sposób szczerze przebaczyć?

Brak komentarzy: