wtorek, 6 kwietnia 2010

Źródło wolności


Dwie rzeczy napełniają umysł coraz to nowym i wzmagającym się podziwem i czcią, im częściej i trwalej nad nimi się zastanawiamy: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie. Nie potrzebuję ich szukać ani jedynie domyślać się poza polem mego widzenia jako spowitych w ciemnościach lub poza [granicami poznania]; widzę je przed sobą i wiążę je bezpośrednio ze świadomością mego istnienia.

Słowa te pochodzą z Krytyki Praktycznego Rozumu autorstwa Immanuela Kanta. Prawo moralne jest efektem działania naszego rozumu i rozpoznania tego, co słuszne od tego, co niesłuszne. Znajdujemy się w jakiejś sytuacji i prawo moralne stawia kategoryczny imperatyw dotyczący naszego dalszego działania. W naszym życiu działamy nie tylko na podstawie prawa moralnego, ale również na podstawie innych pryncypiów, takich jak na przykład: własna szczęśliwość.

Niech naszym pryncypium będzie chwalebna skądinąd chęć rozsądnego gospodarowania środkami finansowymi. Z tym pryncypium związane by było zdefiniowanie oczekiwanych różnić w przychodach i rozchodach naszego budżetu. Każdy dodatkowy przychód musi być z tego punktu widzenia bardzo mile widziany. Gdy zatem idzie przed nami inna osoba na ulicy i widzimy jak wypada jej pieniądz z kieszeni, to nasze pryncypium każe nam pieniądz ten zachować dla siebie.

Oczywiście wyczuwamy, że coś tu jest nie tak. Wewnętrzne prawo moralne stawia imperatyw, który ważniejszy jest niż to nasze pryncypium i każe ten pieniądz oddać. Chcemy zatrzymać, ale powinniśmy oddać. Mamy do czynienia ze skłonnością z jednej strony i z obowiązkiem z drugiej. Co wybierzemy? Tu jest nasza decyzja. Wg Kanta to właśnie prawo moralne rodzi w nas wolność w sensie pozytywnym. W odróżnieniu od wolności w sensie negatywnym, która jest wolnością OD ograniczeń, wolność pozytywna jest wolnością DO. Wolnością do decyzji dotyczącej obowiązku.

3 komentarze:

Liam pisze...

Heh! Czyżby kolega próbował sprowadzić filozofię Kanta do chrześcijańskich przekazów moralnych? No, ciekawa próba. :)

Grzegorz Raźny pisze...

Myślę, że w wielu sprawach znaleźć można wspólny mianownik. :)

Tomek pisze...

Moim zdaniem w takiej sytuacji ważne jest wychowanie. Osoba, której rodzice (i otoczenie, koledzy, nauczyciele itp.) przekazali pewne wartości moralne z pewnością odda portfel i nie będzie w stanie przywłaszczyć sobie cudzych pieniędzy. Ja bym tak postąpił ponieważ tak nakazuje mi moje sumienie.

Są jednak osoby, które powiedziałyby coś w stylu: "Jestem biedny, a osoba, która zgubiła portfel wyglądała na zamożną wiec odeślę jej dokumenty, a pieniądze zachowam dla siebie".