środa, 18 lutego 2009

Kiedy słowa tracą znaczenie ...

Konfucjusz powiedział:

Kiedy słowa tracą swoje znaczenie, ludzie tracą wolność.

Bo co to za wolność, kiedy słowa nie są prawdą? Wolność wszak polega na podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji w oparciu o fakty i przesłanki obecnej sytuacji. Jednak nikt nie ma w głowie doskonałego modelu świata. Wszystko opiera się na rozmaitych punktach widzenia i relacji innych osób. Jakiekolwiek, nawet najmniejsze kłamstwo czy półprawda zniekształca rzeczywistość.

Czy mając w głowie zniekształcony obraz rzeczywistości, możemy brać odpowiedzialność za nasze decyzje? A co to za wolność, jeśli za nasze czyny nie możemy wziąć odpowiedzialności? Jeśli słowa tracą znaczenie, to czy cokolwiek innego ma sens? W takim świecie, wolność, to tylko złudzenie. Aby więc w pełni korzystać i nieść wolność, trzeba dbać, aby nasze słowa były nośnikami prawdy. Świat budowany na kłamstwie zawali się prędzej czy później. A im później, tym huk będzie większy.

15 komentarzy:

Sosunia :-) pisze...

Mocne słowa.
Więc.. Zniekształcony obraz rzeczywistości zakłóca naszą wolność? Taki wniosek mi się nasunął... Życie w kłamstwie to zniewolenie. Pytanie brzmi: Jak żyć w bolesnej prawdzie tego świata i czuć się wolnym?

Grzegorz Raźny pisze...

Prawda często boli, a stanięcie z nią oko w oko bywa trudnym zadaniem. Moim zdaniem, zaniechanie tego zadania jest często mniej bolesne i łatwiejsze, ale czy w życiu chodzi o to, żeby było łatwo?

Dzięki prawdzie, nie tylko można czuć się wolnym ale i jest się wolnym. Nikt nie mówi, że wolność jest radością. Przeciwnie, to również jest bardzo trudny obowiązek. Nieraz przytłaczający, ale jednak obowiązek.

Fajczarz Krakowski pisze...

Panie Grzegorzu, różne rzeczy Pan pisał u siebie, z nie wszystkimi się zgadzałem, nie wszystkie rozumiałem ale w kwestii tego wpisu popieram w całej rozciągłości.

Semiotyka - to podstawa wolności - szczególnie w czasach, w których całe narody niewoli się nie bronią ale słowem.

I tak mi się przypomniało: "plemię, które jest więźniem słów jest pierwszorzędnym materiałem na niewolnictwo" (W. Łysiak)

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

W gruncie rzeczy oznacza to, że nikt z nas nie jest wolny. W końcu prawda jest przedstawiana na wiele różnych sposobów i z różnych punktów widzenia. Jest intepretowana różnie.

Co sądzisz o sytuacji zatajenia prawdy, czy też w ogóle jakiś faktów? Kłamstwa nie ma, ale nie pełnego obrazu rzeczywistości, który mógłby być.

Grzegorz Raźny pisze...

Wydaje mi się, że zatajanie prawdy ma nieco inne skutki niż kłamstwo. Osoba, przed którą ukrywamy pewne fakty nie ma fałszywego obrazu. Ma jedynie obraz niepełny. Może dalej podejmować wysiłki aby go uzupełnić. Gdy ma obraz fałszywy, nie ma powodów, by dalej te wysiłki podejmować.

Pozostaje ciekawe pytanie, czy mamy prawo zatajać pewne fakty. Moim zdaniem, odpowiedź wynika z odpowiedzi na inne pytanie. Czy mamy obowiązek udzielania informacji? W większości przypadków nie, a więc w tych przypadkach mamy też prawo zataić prawdę. Czasem jednak znajdujemy się w sytuacji, w której jesteśmy zobowiązani do udzielenia tej informacji. Gdy w grę wchodzi życie, wolność lub godność drugiego człowieka, milczenie jest zaniechaniem. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji nie mamy prawa do zatajenia prawdy.

Czy nikt z nas nie jest wolny? Różna interpretacja prawdy, nie przekreśla samej jej prawdziwości. Jeśli mamy świadomość, że prawda jest nam przedstawiona z konkretnego punktu widzenia, to bierzemy to pod uwagę przy podejmowaniu naszych wolnych decyzji. Możliwe, że nikt faktycznie nie żyje w pełni wolności, bo przecież model świata, jaki mamy nie w każdym aspekcie jest zgody z prawdą. Dążenie do poznania i do przekazywania prawdy jest zatem dążeniem do pełni wolności. Chyba warto o tym pomyśleć, w każdej sytuacji, w której przychodzi pokusa coś przekłamać.

Anonimowy pisze...

Wie Pan co?Czym jest prawda jak nie rzeczywistoscia?I osadem zgodnym z rzeczywistoscia.Dlatego jest napisane "nie sadzcie a nie bedziecie sadzeni".Bo Bog "musi" byc tworca rzeczywistosci i tylko On ma prawo sadzic.Ale czy klamstwo jest tworem Boga?Chrzescijanstwo powiada ze tworca klamstwo jest szatan a nie Bog.Wiec rzeczywistosc jest prawda.Rzeczywistosc jest tworzona przez Boga.Ale klamstwo rodzi sie poza Bogiem.Wiec klamstwo pojawia sie dopiero wtornie.Dlatego jest napisane "nie widzicie belki we wlasnym oku".To czlowiek musi najpierw potrafic zyc w prawdzie wzgleem samego siebie.Musi byc szczery z samym soba.Kto w sobie nie ma prawdy ten nie wie czym ona jest.Rzeczywistosc nie bylaby taka jaka jest gdybysmy jej takiej nie uczynili.Nic innego nie pozostaje jak Mea Culpa.Czlowiek jest wolny w sensie wolnego wyboru.Nie ma prawa do tworzenia prawdy.Bog to prawda i swiatlosc.Wychodzi ze tylko Bog jest calkowicie wolny.Ale czy znaczy to ze my nie mozemy byc wolni tak jak On?Czy nie nalezy nasladowac Boga zeby byc tak wolnym jak On?To wlasnie mowil Chrystu "badzcie swieci jak i Ja Jestem"...badzcie wolni jak i Ja jestem.Ale badzcie wolni i odpowiedzialni jak i Ja Jestem.Ktos napisale ze Bog Jest wzorcem Istnienia.Im ktos jest blizej Boga ten jest bardziej wolny,ma wiecej wiedzy o otaczajacym go swiecie o rzeczywistosci.Jan pisze ze w Bogu nie ma ciemnosci a Jest sama swiatloscia.

Grzegorz Raźny pisze...

Mogę właściwie podpisać się pod całością Pana(Pani) komentarza.
Może z wyjątkiem jednego. "Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni" odnosi się nie do sądzenia faktów, ich prawdziwości, czy czynów innych ludzi. Mamy nie tylko prawo ale i obowiązek do takich osądów. Ale na ich podstawie nie wolno nam sądzić człowieka. Skoro sądzimy człowieka, to musimy się liczyć z tym, że i my będziemy sądzeni.

Anonimowy pisze...

Zalezy co nazywamy "sadzeniem".Czy zwykla ocene?Czy osad i nagane?Czy potepienie?Sadzic mozna ale nalezy zachowac roztropnosc.Oceniac tak samo.Ale potepiac juz nie mozemy.To nie w naszej mocy.Czym innego ocena,osad a czym innym wieczne potepienie.Czym innym kara sluszn i zbawienna.Aby byla sprawiedliwa.Czym innym wieczne potepienie.Jakby nie bylo tez sprawiedliwe.Wszak Bog Jest Bogiem milosiernym ale i sprawiedliwym.Lecz my musimy zachowac ostroznosc bo nigdy nie wiemy o wszystkim co mialo wplyw na dane zachowanie.Ojciec Pio pisale ze gdy karal za lagodnie nigdy nie zalowal ale gdy za surowo to owszem.Czasami lepiej milczec niz osoadzac.Jakby nie bylo zgadzam sie z panem.

Grzegorz Raźny pisze...

Myślę, że się zgadzamy. Ja również uważam, że nie mamy żadnego prawa ocenić człowieka, który czyn popełnia, bo nie znamy do końca wszystkiego, co nim powoduje. Jednak sam czyn ocenić możemy i możemy ten czyn również potępić. Potępić człowieka, nie możemy.

Czy wieczne potępienie może być sprawiedliwe? Oj nie posunąłbym się do takiego stwierdzenia. Nie moja rola oceniać co sprawiedliwe, a co nie. Sprawiedliwe jest wypełnianie naszych obowiązków wobec drugiego człowieka. Tyle wiem na pewno. A co więcej? Nie mam pojęcia.

Anonimowy pisze...

Sugeruje pan ze Bog jest niesprawiedliwy?Skoro istnieje pieklo to i istnieje wieczne potepienie.Jak tak to nalezy przyjac ze jest ono sprawiedliwe.Bo inaczej robim z Boga kogos niesprawiedliwego.

Grzegorz Raźny pisze...

Nie sugeruję, że Bóg jest niesprawiedliwy. Jednak trudno mi w ogóle zdefiniować sprawiedliwość. Może piekło pozostanie puste, bo Boże miłosierdzie jest tak ogromne, że wyciągnie z piekła każdego? Może właśnie w świetle tego miłosierdzia, okaże się, że potępienie nie jest sprawiedliwe i dlatego Bóg nikogo nie potępi? Kto wie?

Anonimowy pisze...

Sprawiedliwosc to Bog."Bog nie ma wzgledu na osobe".To co Bog mowi ze jest sprawiedliwe to jest bo On jest sprawiedliwoscia.Nie wiem ale ja jestem katolikiem i dla mnie wieczne pieklo jest czyms co jest istotnym "elementem"wiary.Oczywiscie dopuszczam mozliwosc zbawienia powszechnego ale wydaje mi sie ze wieczne pieklo jest.W koncu zlo zawsze sie zaczyna od relatywizmu od nazywania prawy klamstwem."kazdy grzech bedzie ludziom wybaczony ale grzech przeciwko Duchowi Sw nie bedzie ani w tym swiecie ani w przyszlym".Cos w tym jest.W koncu mozna logicznie przyjac ze ktos kto uwaza ze sam jest wyrocznia i ostatecznym kryterium prawdy moze byc potepiony.W koncu to Bog jest prawda,swiatlem i zyciem.A kto sie odwaza samego siebie nazywac prawda ten musi sie liczyc z tym ze prawdy ogladac nie bedzie.Moze Bog bedzie sie pytal kazdego czy chce byc zbawiony i uniknac piekla czy nie.Moze tak byc ze niektorzy beda juz tak znieksztalceni przez falsz ze prawda dla nich bedzie cierpieniem i nie do zniesienia.

Grzegorz Raźny pisze...

Oczywiście rozumiem pułapkę relatywizmu zła. Ale nie potrafię sobie wyobrazić nawet jak bardzo Bóg jest miłosierny. I wierzę w głębi ducha w to, że możliwe jest, że nawet największe zło zostanie wybaczone.

A czym jest grzech przeciw Duchowi Świętemu? Myślę, że ten problem mógłby stanowić temat do bardzo długich przemyśleń. Sama tożsamość Ducha Świętego wydaje się tajemnicą bardzo trudną do ogarnięcia.

Anonimowy pisze...

Grzech przeciwko Duchowi Sw to nazywanie zla dobrem,prawdy klamstwem.Gdy "fryzeusze" nie mogli znalezc na Chrystusa "sposobu" to powiedzieli:"oto moca zlego ducha wyrzuca zle duchy".Nazwali Ducha Sw,Ducha prawdy, duchem diabla.Na to Jezus odpwowiedzial"jak sie ostoi krolestwo szatana skoro jest sklocone miedzy soba" i dalej "kazdy grzech bedzie wybaczony itd".Czym jest grzech przeciwko Duchowi Sw latwo zdefiniowac ale kiedy zachodzi tego nikt nie wie tylko Sam Bog.Ktos napisal"czasami milosierdzie nie wystarcza do pokonania nienawisci".Duch Sw to Bog i tak jak Bog Ojciec Jest tajemnica tak i Duch Sw nia Jest.Tylko pierworodny Syn zna Ojca Takim Jakim Jest.

Grzegorz Raźny pisze...

A jednak jest inną osobą niż Bóg Ojciec. Jednak prawdą jest, że tylko przez Jezusa Chrystusa możemy go poznać. A skoro tak, to tylko przez drugiego człowieka. "Cokolwiek uczyniliście....".