Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pink floyd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pink floyd. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lipca 2008

Set The Controls For The Heart Of The Sun



Little by little the night turns around
Counting the leaves which tremble at dawn
Lotuses lean on each other in yearning
Over the hills a swallow is resting

Set the controls for the heart of the sun

Over the mountain watching the watcher
Breaking the darkness waking the grapevine
Knowledge of love is knowledge of shadow
Love is the shadow that ripens the wine

Set the controls for the heart of the sun

Witness the man who wanes at the wall
Making the shape of his question to heaven
Whether the sun will fall in the evening
Will he remember the lesson of giving

Set the controls for the heart of the sun

Przytoczyłem słowa piosenki zespołu Pink Floyd. Na pewno utwór ten nie należy do największych hitów, ale za to mistyka formy i treści godna jest aby usiąść na chwilkę w ciszy i wsłuchać się w dźwięki i dać się unieść. Załączam wersję, która mnie się osobiście podoba najbardziej, z trasy koncertowej In The Flesh, Rogera Watersa z roku 2002.

niedziela, 30 grudnia 2007

On the run

I tak kończy się kolejny rok. Zapewne dla wielu z nas był to rok wyznaczania i dążenia do celów. Coraz więcej celów i coraz więcej zajęć. Coraz mniej odpoczynku. Tylko biegiem, biegiem, biegiem, biegiem. Cały rok w biegu. Takie są wymogi naszej codzienności. Życie nie zostawia nam czasu na oddech, dystans i zachwyt.

W biegu. Taki jest tytuł tego posta. Przykuwa zapewne uwagę, że tytuł napisany jest po angielsku. Nie ukrywam, że zrobiłem to celowo. Chciałem zachęcić do posłuchania jednego utworu grupy Pink Floyd, z najlepszego chyba albumu, The Dark Side of The Moon. Tytuł tego utworu brzmi właśnie On the run. Oto właśnie on.



A teraz, drogi czytelniku, zastanów się czy rok, który właśnie się kończy też dla Ciebie tak nie wyglądał. Czy Twój plan dnia nie był wyznaczany przez nieustannie powtarzające się sekwencje czynności? Czy te czynności w pewnym momencie nie stały się monotonne? A przecież poza tą pędzącą codziennością, tyle jest piękna i dobra, którym nie potrafimy się zachwycać. A może poprostu nie mamy czasu się zachwycać? Każdy moment zachwytu pozwala złapać właściwego dystansu do naszej codziennej monotonii. Spróbujmy uchwycić ich jak najwięcej w nadchodzącym nowym roku. Żywię nadzieję, że ślad mojej codzienności odpłynie z czasem w niepamięć, natomiast te chwile zachwytu pozostaną nieśmiertelne. Czy tak będzie? Czas pokaże.

Na koniec przytoczę wiersz Wisławy Szymborskiej pt. Chwila. Komentarz sobie daruję.

Idę stokiem pagórka zazielenionego.
Trawa, kwiatuszki w trawie
jak na obrazku dla dzieci.
Niebo zamglone, już błękitniejące.
Widok na inne wzgórza rozlega się w ciszy.

Jakby tutaj nie było żadnych kambrów, sylurów,
skał warczących na siebie,
wypiętrzonych otchłani,
żadnych nocy w płomieniach
i dni w kłębach ciemności.

Jakby nie przesuwały się tędy niziny
w gorączkowych malignach,
lodowatych dreszczach.

Jakby tylko gdzie indziej burzyły się morza
i rozrywały brzegi horyzontów.

Jest dziewiąta trzydzieści czasu lokalnego.
Wszystko na swoim miejscu i w układnej zgodzie.
W dolince potok mały jako potok mały.
Ścieżka w postaci ścieżki od zawsze do zawsze.
Las pod pozorem lasu na wieki wieków i amen,
a w górze ptaki w locie w roli ptaków w locie.

Jak okiem sięgnąć, panuje tu chwila.
Jedna z tych ziemskich chwil
proszonych, żeby trwały.