<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435</id><updated>2012-01-18T06:55:09.384+01:00</updated><category term='honor'/><category term='Northern Exposure'/><category term='moralność'/><category term='grupa'/><category term='dire straits'/><category term='Niesamowita Muzyka'/><category term='Magiczne Miejsca'/><category term='tolerancja'/><category term='dobro'/><category term='dlaczego?'/><category term='tolkien'/><category term='Manifest Wolności'/><category term='świadomość'/><category term='perspektywa'/><category term='wartości'/><category term='solidarność'/><category term='chwila'/><category term='psychologia'/><category term='wisława szymborska'/><category term='ostatnie kuszenie chrystusa'/><category term='prawda'/><category term='filzofia'/><category term='tygodnik powszechny'/><category term='gwiazda zbawienia'/><category term='sumienie'/><category term='matka teresa'/><category term='myśl'/><category term='jozef beck'/><category term='Santa Claus'/><category term='zachwyt'/><category term='korupcja'/><category term='codzienność'/><category term='Naiwne Rozważania'/><category term='wychowanie'/><category term='pokusa'/><category term='św. Mikołaj'/><category term='polityka'/><category term='pink floyd'/><category term='powołanie'/><category term='W Poszukiwaniu Prawdy'/><category term='Fenomen człowieka'/><category term='David Lynch'/><category term='ent'/><category term='cywilizacja'/><category term='Myśli Klasyków'/><category term='relacja'/><category term='Ulepsz Świat'/><category term='rachunek sumienia'/><category term='wyścig szczurów'/><category term='teoria'/><category term='popkultura'/><category term='sport'/><category term='objawienie'/><category term='materializm'/><category term='stworzenie'/><category term='bojaźń boża'/><category term='Największe Tajemnice'/><category term='Z życia wzięte'/><category term='władca pierścieni'/><category term='sztuka'/><category term='jarosław gowin'/><category term='polska'/><category term='zbawienie'/><category term='kara'/><category term='rosenzweig'/><category term='twarz'/><category term='sens życia'/><category term='światło'/><category term='filozofia'/><category term='gwiezdne wojny'/><category term='adam szustak'/><category term='Chwila zadumy'/><category term='świat'/><category term='amadeusz'/><category term='roger waters'/><category term='12 małp'/><category term='bohaterowie'/><category term='Refleksja polityczna'/><category term='szukanie'/><category term='zło'/><category term='wolność'/><category term='jednostka'/><category term='aborcja'/><category term='elisabeth'/><category term='Myśl Narodzona'/><category term='maska'/><category term='istnienie'/><category term='symbolika'/><category term='levinas'/><category term='kazanie na górze'/><category term='kuszenie'/><category term='kłoczowski'/><category term='ewangelia'/><category term='wcielenie'/><title type='text'>Myśl i Prowokuj</title><subtitle type='html'>Zawartość tego bloga krótko skomentowałbym następującymi słowami: "Jestem, więc myślę". "Myślę" czasem bezsensownie, czasem mniej bezsensownie. Lubię jednak szukać sensu nawet w rzeczach bardzo bezsensownych i polecam to samo każdemu, kto zechce zagłębić się w lekturę moich niezgrabnych tekstów.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>255</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8339672206775909851</id><published>2011-12-31T16:13:00.002+01:00</published><updated>2011-12-31T16:25:12.767+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia wzięte'/><title type='text'>Jak w każdy normalny dzień ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właściwie czym różni się wieczór sylwestrowy od każdego innego wieczora? Że spotykamy się z bliskimi, lub też dalszymi? Czy może dlatego, że bawimy się i popijamy wedle upodobania? A może dlatego, że kończy się jakiś ważny okres? W końcu rok to całkiem spory fragment życia. No ale właściwie roczne dokonania podsumowujemy z okazji urodzin, z okazji Bożego Narodzenia, z okazji urlopu i wielu innych okazji, których wymienianie zajęłoby prawdopodobnie zbyt duży fragment tego wpisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może zatem dzień dzisiejszy nie różni się niczym od dni pozostałych, poza symboliką żegnania starego i witania nowego roku. Ale przecież to tylko symbol, bo kto decyduje kiedy stary rok się kończy, a nowy zaczyna? Sami mamy swoje własne rocznice, które są dla nas dużo ważniejsze niż te symbolicznie z góry ustalone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traktując więc dzisiejszy wieczór jak wieczór niczym nie różniący się od innych, nie będę składał Wam życzeń okazjonalnych ani symbolicznych. Złożę Wam życzenia takie, jakie składam Wam niewerbalnie każdego dnia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Życzę Wam, aby jutro było dla Was jutrem zmian.&lt;br /&gt;Aby było punktem, w którym rzucicie przeszłość w zaszłość i z czystą głową spojrzycie w przyszłość zostawiając swoje serce i rozum w teraźniejszości.&lt;br /&gt;Aby kolejne przeszkody, które niewątpliwie będziecie napotykać na swojej ścieżce, umacniały Was jedynie w dalszej wytrwałej drodze ku lepszemu jutru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Wam w końcu, abyście nie szczędzili wysiłku, by umacniać więzi z najbliższymi, ale również nie ignorowali odleglejszych, którym być może niewielkim gestem możecie pozostawić trwały ślad w życiu.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8339672206775909851?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8339672206775909851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8339672206775909851' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8339672206775909851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8339672206775909851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/12/jak-w-kazdy-normalny-dzien.html' title='Jak w każdy normalny dzień ...'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2127959388259715926</id><published>2011-12-30T20:58:00.003+01:00</published><updated>2011-12-30T21:16:25.219+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Wszechświat - inne spojrzenie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Refleksja o przemijaniu przychodzi człowiekowi z wielkim trudem. Trudno sobie wyobrazić brak własnego istnienia. Co się ze mną będzie działo jak mnie nie będzie? Co się będzie działo ze światem? Oczywiście doświadczenie śmierci bliskich nam osób, pomagają oswoić się z myślą o przemijaniu, jednak czy tak naprawdę nas uspokajają? Z drugiej strony, czy potrzebna nam jest refleksja na temat tego, co będzie się działo ze światem, gdy nas już nie będzie? Chyba tak, ponieważ nasze cele wcale nie muszą się zamykać w czasie naszego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nie o przemijaniu jednostki chcę pisać, ale o szerszym problemie - o przemijaniu świata. Podobnie jak z własnym przemijaniem, człowiekowi ciężko przychodzi wyobrazić sobie, co będzie gdy świata nie będzie. Czy będzie jakaś pustka? Ale czy pustka nie jest już bytem? A więc czy nie istnieje jakiś świat? A może wszystko zatoczy kolejną pętlę i ten sam świat wybuchnie od nowa i od nowa przybierze obecny kształt? Od modelu wszechświata stacjonarnego jest to o tyle bardziej uzasadnione, że wyjaśnia również oddalanie się od siebie ciał niebieskich, czy ochładzanie się wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może poza wszechświatem jest coś więcej? Może wszechświat jest tylko jednostką w jakimś nadwszechświecie? Co jeśli tamten nadwszechświat jest w istocie stacjonarny z czasem liniowym. Wyobraźmy sobie, że panuje w nim na przykład swoboda poruszania się jednostek o wysokiej energii potencjalnej. Tak jak dwa samochody gdy uderzą o siebie z całą siłą, niech dwie jednostki przypadkiem spowodują wielką eksplozję - Wielki Wybuch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ułamek tamtejszej chwili, tworzy się stosunkowo niewielka strefa wybuchu, której zasięg rośnie z czasem jednocześnie się wychładzając. Pył powybuchowy rozchodzi się chaotycznie, nieraz tworząc większe skupiska - galaktyki. Może gdzieś poprzez odpowiednie reakcje powstaną gwiazdy i planety, a na jednej z nich będzie woda, węgiel i powietrze, które uwarunkują powstanie życia i ewolucji. Powstaną rośliny, zwierzęta, a w końcu i człowiek, który za cel postanowi sobie zbadanie całej strefy wybuchu, a może znajdzie również siłę i możliwość by zbadać nadwszechświat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko czy zdąży zanim strefa wybuchu nie wychłodzi się się całkiem i nie roztopi się w ogromie nadświata?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2127959388259715926?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2127959388259715926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2127959388259715926' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2127959388259715926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2127959388259715926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/12/wszechswiat-inne-spojrzenie.html' title='Wszechświat - inne spojrzenie'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8105137810442713225</id><published>2011-12-23T17:24:00.003+01:00</published><updated>2011-12-23T17:55:31.442+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>C + M + B</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia weszły już na ostatnią prostą. To już jutro siądziemy do wigilijnego stołu, by podzielić się opłatkiem z najbliższymi. Aby wszystko było dopięte na ostatni guzik i nic nie przeszkodziło tej chwili, poświęcamy ostatnie dni przed świętami na przygotowanie. Właściwie cały okres adwentu jest w zamyśle na to przeznaczony. Na czym koncentruje się to nasze przygotowanie? Czy zamiast przygotować się na wejście Chrystusa do naszego domu, nie przygotowujemy się na jakiś doroczny rytuał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety trywializacji znaczenia Narodzenia Chrystusa, wtóruje trywializacja rytuałów. Na drzwiach co roku pojawiają się litery &lt;span style="font-style: italic;"&gt;C + M + B&lt;/span&gt;, lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;K + M + B&lt;/span&gt;. Niestety druga wersja pojawia się coraz częściej. Co oznaczają owe litery? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kacper, Melchior i Baltazar&lt;/span&gt;? Konia z rzędem temu, kto odnajdzie w Biblii takie imiona mędrców ze wschodu. A nawet gdyby takie były, to dlaczego te imiona mają pojawiać się na drzwiach naszych domów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wg św. Augustyna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;C + M + B&lt;/span&gt; oznacza: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Christus Multorum Benefactor&lt;/span&gt; (Chrystus dla wielu jest dobroczyńcom). Na pewno takie tłumaczenie jest bardziej uprawnione. Podobnie jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cogito, Matrimonium, Baptesimus&lt;/span&gt;, co odwoływałoby się do trzech kart ewangelicznego Objawienia (pokłon mędrców, wesele w Kanie Galilejskiej, chrzest w Jordanie) nie wyjaśnia jednak dlaczego ten napis umieszczamy na drzwiach mieszkania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynym sensownym znaczeniem wydaje się być: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Christus Mansionem Benedicat&lt;/span&gt; (Chryste błogosław temu domowi). Umieszczamy ten znak, aby prosić Chrystusa o opiekę ale także aby samemu pamiętać o tym, że nasz dom jest domem, w którym narodził się Chrystus. I oczywiście nie ma co mówić o domu w znaczeniu budynku. Chrystus rodzi się pomiędzy nami, w naszych codziennych relacjach. W rodzinie, ale i poza rodziną. W każdym spotkaniu z drugim człowiekiem. Te relacje, rodzinne i pozarodzinne są przecież naszym domem, w którym mieszkamy przez całe życie. Pamiętajmy, że mieszka w nich też Chrystus i dbajmy nie o to, żeby były urządzone z przepychem jak betlejemskie gospody, ale by było w nich międzyludzkie ciepło, jak w stajence, w której znalazło się dla Niego miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech te święta będą dla Was wszystkich okazją, aby urządzić we własnym sercu żłobek, w którym na świat przyjdzie Chrystus. Abyście pełni radości chcieli napisać na drzwiach przepełnione sensem znaki: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;C + M + B&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8105137810442713225?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8105137810442713225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8105137810442713225' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8105137810442713225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8105137810442713225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/12/c-m-b.html' title='C + M + B'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1586323429685230896</id><published>2011-12-15T11:46:00.003+01:00</published><updated>2011-12-15T12:28:57.129+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='David Lynch'/><title type='text'>David Lynch - Straight Story</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alvin Straight ma ponad siedemdziesiąt lat. Jest weteranem wojennym. Mieszka z córką Rose, której zbrano czwórkę dzieci, ze względu na upośledzenie umysłowe. Jak na swój wiek trzyma się nieźle, choć ma problem z biodrami oraz z cukrzycą. Stroni jednak od lekarzy i jakichkolwiek ingerencji w stan jego organizmu. Jedynie córka potrafi przekonać go do nieczęstych wizyt u lekarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia Alvin dowiaduje się, że jego brat, z którym nie rozmawiał dziesięć lat dostaje zawału. Ich rozstanie nie było miłe. Obaj powiedzieli sobie rzeczy, które ciężko wybaczyć. W zaistniałej sytuacji potrafi jednak odsunąć swoją dumę na bok i postanawia odwiedzić brata. Czeka go około 400 km drogi a nie ma prawa jazdy. Decyduje się na jedyny dostępny sobie środek lokomocji - kosiarkę-traktorek, który wyciąga góra 8km/h.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta historia wydarzyła się na prawdę. Jest ona głównym wątkiem fabuły wzruszającego filmu Davida Lyncha pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Straight Story (Prosta Historia)&lt;/span&gt;. Nie jest to jednak typowe dzieło Lyncha, w którym trzeba poszukać klucza i rozgryźć wysublimowane szyfry. Oczywiście metafory można znaleźć na każdym kroku. Można podróż bohatera potraktować jako drogę człowieka przez życie albo jako ostatnią drogę w życiu. I pewnie argumenty za każdą z tych wersji się znajdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała podróż obfituje we wspomnienia. Jakby równolegle do drogi w przestrzeni, odbywała się droga w czasie. Jednak wspomnienia te nie są przedstawiane jako retrospekcje, ale jako przepełnione refleksją dialogi z różnymi ludźmi, których Alvin spotyka w drodze. Są odpowiedzią na problemy napotkanych. Początkowo są to wspomnienia nieodległe, dotyczące na przykład jego córki. Im dalej jednak w drodze, tym odleglejsze wspomnienia przywołuje - wojna, czy dzieciństwo. Momenty dialogów przeplatają się z momentami milczenia i zadumy, które nieraz również przyjmują formę dialogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całemu obrazowi towarzyszą malownicze zdjęcia, nastrojowa muzyka i chwile totalnej ciszy, jakby pozostawionej na do własnych przemyśleń odbiorcy. Mimo, że film odbiega bardzo od wzorcowych dzieł Lyncha, również tutaj reżyser pozostawia odbiorcy sporo do przemyślenia. W przeciwieństwie do innych dzieł nie trzeba tu myśleć, nad tym o co chodzi w filmie. Od początku do końca wiadomo, o co chodzi. Twórca pozostawia nam do rozważenia inne pytanie: O co chodzi w życiu?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1586323429685230896?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1586323429685230896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1586323429685230896' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1586323429685230896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1586323429685230896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/12/david-lynch-straight-story.html' title='David Lynch - Straight Story'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3761190210496716651</id><published>2011-12-13T20:50:00.003+01:00</published><updated>2011-12-13T21:22:29.779+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Łudzenie samego siebie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozważając dalej Kazanie na Górze, napotykamy poniższe słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa  niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w  niebie.&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Wielu powie Mi w  owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i  nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu  cudów mocą Twego imienia?" &lt;a name="W23"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Zbliżając się nieuchronnie do końca swojego wykładu, Chrystus podsumowuje naukę, podkreślając jej istotę. Ostatecznie zrywa z utartymi koncepcjami świętości. Nie chce znać tych, co w Jego imieniu będą dokonywać cudów, wyrzucać duchy czy prorokować. Nie takich naśladowców pragnie widzieć. Jaki jest warunek wejścia do królestwa? Wypełniać wolę Jego Ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć brzmi to bardzo tajemniczo, w kontekście wcześniejszych słów nie jest to wcale skomplikowane. Chrystus wielokrotnie w swojej nauce podkreśla znaczenie przykazania miłości, wysuwając je zdecydowanie na pierwszy plan życia człowieka. A że przykazanie to brzmi bardzo ogólnie, przybliża On w swoim Kazaniu podstawowe zasady, którymi kieruje się człowiek, który miłuje bliźniego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy, kto weźmie sobie Jego słowa do serca, w sercu właśnie rozpocznie budowę Królestwa Niebieskiego. Jeśli przełoży te słowa na codzienne działania, jego życiem będzie Królestwo Niebieskie. Każdy, kto nie weźmie sobie tych słów do serca i nie będzie ich obracał w działanie, nie doświadczy Królestwa Niebieskiego, bo nie będzie ono nawet fragmentem jego życia. Chrystus mówi, jak żyć aby być prawdziwie szczęśliwym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3761190210496716651?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3761190210496716651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3761190210496716651' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3761190210496716651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3761190210496716651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/12/udzenie-samego-siebie.html' title='Łudzenie samego siebie'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7809604881875375178</id><published>2011-12-06T08:15:00.005+01:00</published><updated>2011-12-06T08:59:43.393+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Niewiara</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Próbując z optymizmem spojrzeć w przyszłość staram się ulepszać świat. Gdzieś małymi krokami realizować jakieś drobne cele, które sprawiają choć odrobinę dobra w życiu innych ludzi. Tkwi we mnie wiara, że człowiek jest dobry, a jeśli daje się opętać złu, to jest ofiarą, której trzeba pomóc. Moja ufność w dobro człowieka, spotyka się często z opinią, że jestem naiwny i nie znam świata. Że życie mnie jeszcze nauczy prawdziwej brutalnej prawdy. Czy w swoich przekonaniach jestem infantylny? Dlaczego niektórzy wierzą, a niektórzy nie wierzą w człowieka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O. Kłoczowski w swoim "dwunastkowym" kazaniu zwrócił uwagę, że bzdurą jest powiedzenie, że egoistą jest ten który kocha siebie, a altruistą ten który kocha innych. Warunkiem miłości do drugiego człowieka, jest miłość do siebie samego. Nie kochając siebie, nie potrafimy kochać innych ludzi. Drugiego człowieka poznajemy zawsze poprzez siebie. Nawet gdy czasem wybieramy dobro innych nad dobro własne, nie oznacza to wcale, że siebie nie kochamy. Kochamy i ze względu na tę miłość również jesteśmy skłonni do poświęcenia dla drugiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro poznajemy człowieka poprzez siebie, to czy wiara lub niewiara w drugiego człowieka nie wynika z wiary lub niewiary w siebie samego? Może nie potrafimy uwierzyć w skłonność człowieka do dobra, bo sami jesteśmy rozczarowani własną postawą? Może nawet to nie ogólna postawa życiowa nas rozczarowuje, ale jakieś pojedyncze konkretne zachowanie w konkretnej sytuacji? Może gdzieś straciliśmy wiarę, że możemy podejmować dobre decyzje i działania? Skoro nie wierzymy, że sami jesteśmy w stanie być dobrzy, to w jaki sposób mamy uwierzyć, że drugi człowiek jest dobry?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem ta niewiara ma już paradoksalne rozmiary, gdy nawet doświadczając namacalnego dobra z rąk innych ludzi, nie wierzymy w to dobro. Zaczynamy się doszukiwać ukrytych egoistycznych intencji, które kierują dobroczyńcą. Nie potrafimy uwierzyć w jego dobro, ponieważ nie potrafimy uwierzyć w dobro własne. Swoją domniemaną złą naturę projektujemy na zachowania wszystkich ludzi. Czy w takiej sytuacji, osobę która wierzy w dobro innego, możemy traktować poważnie? Czy nie będziemy jej uważać za dziecinnie naiwną?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może wystarczy zrobić rachunek sumienia? Zdać sobie sprawę ze źródła swojej niewiary, skonfrontować się z błędami przeszłości i wyciągnąć z nich wnioski. Przecież nasza niewiara w siebie i w człowieka jest również dowodem na nasze dobre skłonności. Nie podoba nam się, że nie wierzymy w drugiego, ponieważ chcemy, żeby było inaczej. Gdzieś jest w nas skłonność do dobra i nie warto pozwolić, aby przesłoniły nam je własne zbyt pochopnie wyciągane sądy na temat własnego postępowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle mówi się o konieczności przebaczania, ale czy nie trzeba rozpocząć od przebaczenia samemu sobie? Może wtedy będziemy w stanie z czystym sumieniem rozpocząć nową drogę. Gdy narodzi się wiara w siebie, odkryjemy ponownie w drugim podobieństwo do siebie i uwierzymy w dobro człowieka. Wtedy dopiero rozpocznie się nasza nowa droga. Droga do lepszego świata.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7809604881875375178?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7809604881875375178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7809604881875375178' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7809604881875375178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7809604881875375178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/12/niewiara.html' title='Niewiara'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4480459178276090885</id><published>2011-11-21T19:58:00.004+01:00</published><updated>2011-11-21T20:15:12.952+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Carpe Diem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Ten fragment jednej z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pieśni&lt;/span&gt; Horacego, nawołuje do życia chwilą - Carpe Diem. Szczerze mówiąc nie znam za dobrze twórczości tego poety, ani filozofii w niej zawartej. Jeśli powyższa myśl ma być nawiązaniem do filozofii epikurejskiej, zniechęcającej do troski o przyszłość, a jedynie o teraźniejszość, to nie mogę się z nią zgodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja bym jednak proponował trochę inną interpretację. Cele nasze lokujmy w przyszłości, natomiast działajmy tu i teraz dążąc do tych celów. Nie przesypiajmy dnia, bo nie wiadomo co będzie jutro. Jutro może nigdy nie nadejść. A może jutro z definicji nigdy nie nadchodzi. Jutro jutro przestanie być jutrem, a stanie się dziś. Będzie nowe jutro i dziś znów będziemy na nie odkładać ważne sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu na myśl przychodzi mi sytuacja, w której ktoś wywiesza na drzwiach kartkę z napisem: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Od jutra nie palę&lt;/span&gt;. Codziennie wychodząc do pracy, patrzy na tę kartkę i mówi: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;E! To dopiero od jutra&lt;/span&gt;. Paradoksalnie zachęca go to do korzystania z dziś i palenia podwójnie, bo przecież od jutra już koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy często nie mamy w planach zrobić coś ważnego, coś pożytecznego, coś dobrego? Czy często nie chcemy czegoś zmienić w naszym życiu? I jak często odkładamy to na przyszłość, mówiąc: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mam jeszcze czas&lt;/span&gt;? I tak dzień w dzień, tydzień po tygodniu. Zbyt "zmęczeni" by podjąć trud osiągania wyznaczonych celów. Trwamy, a może nawet wegetujemy. Życie ucieka przez palce, a my cały czas mamy ambitne plany na jutro. Tylko to jutro zmian nigdy nie następuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może więc działać trzeba już dzisiaj. Chwytać każdą chwilę i wykorzystywać ją do realizacji celów. Wykorzystywać ją żyjąc, a nie wegetując. Oczywiście nie neguję potrzeby odpoczynku. Tylko może czasem warto zapytać samego siebie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czy ja jeszcze odpoczywam? A może już marnuję czas?&lt;/span&gt; Carpe Diem!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4480459178276090885?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4480459178276090885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4480459178276090885' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4480459178276090885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4480459178276090885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/11/carpe-diem.html' title='Carpe Diem'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1795843914439324498</id><published>2011-11-16T08:48:00.001+01:00</published><updated>2011-11-16T08:53:56.384+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Led Zeppelin - Babe, I'm Gonna Leave You</title><content type='html'>&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/e-dBRc1BU1c" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Babe, baby, baby, Im gonna leave you.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;I said baby, you know Im gonna leave you.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Ill leave you when the summertime,&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Leave you when the summer comes arollin&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Leave you when the summer comes along.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Baby, baby, I dont wanna leave you,&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;I aint jokin woman, I got to ramble.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Oh, yeah, baby, baby, I wont be there,&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Really got to ramble.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;I can hear it callin me the way it used to do,&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;I can hear it callin me back home.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;I know, I never leave you, baby.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;But I got to go away from this place, Ive got to quit you.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Ooh, baby,&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Baby, ooh dont you hear it callin?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Woman, woman, I know, I know its good to have you back again&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;And I know that one day baby, its *gonna really* grow, yes it is.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;We gonna go walkin through the park every day.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Hear what I say, every day.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Baby, its really growin, you made me happy every single day.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;But now Ive got to go away&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Baby, baby, baby, baby&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Thats when its callin me&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Thats when its callin me back home...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1795843914439324498?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1795843914439324498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1795843914439324498' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1795843914439324498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1795843914439324498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/11/led-zeppelin-babe-im-gonna-leave-you.html' title='Led Zeppelin - Babe, I&apos;m Gonna Leave You'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/e-dBRc1BU1c/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-961344851802620000</id><published>2011-11-15T16:12:00.001+01:00</published><updated>2011-11-15T16:26:55.415+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Jak walczyć ze złem?</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Od jakiegoś czasu regularnie w mediach wraca sprawa Adama Darskiego a.k.a. Nergala. Właściwie w przeciwieństwie do kościelnej hierarchii nie miałem nic przeciwko niemu, poza tym, że hałasu, który produkuje nie mam zamiaru słuchać. Z uwagi na formę nie zgłębiałem się nigdy w treść jego utworów, a happeningi typu targanie biblii, uważam za mało interesujące. Mimo, że życie Chrystusa jest dla mnie wzorem, to publiczne zniszczenie książki wydaje mi się kompletnie niegroźne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Dopiero ostatnio przeczytany artykuł dominikanina o. Pawła Kozackiego dał mi do myślenia. Przywołuje on niezliczoną ilość tekstów, które są bardzo niepokojące. "Chwała Mordercom Wojciecha", czy "Chrześcijanie do lwów", brzmią już jak apoteoza morderstwa i nawoływanie do popełniania zbrodni. Słuszne wydaje się potępienie tego rodzaju tekstów, podobnie jak potępilibyśmy tekst "Żydzi do gazu".&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;W przeciwieństwie jednak do wyczucia zaściankowego katolicyzmu i części kościelnej hierarchii, dominikanin nie potępia p. Darskiego i nie widzi w nim wroga. Widzi w nim człowieka zagubionego, który jest ofiarą zła a nie jego sprawcą. Widzi w nim bliźniego, którego trzeba próbować ratować, a nie skazywać na zatracenie. Pomimo to podkreśla konieczność dania jednoznacznego odporu tego typu treściom.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Gdyby jednak to była kwintesencja artykułu, prawdopodobnie nawet nie fatygowałbym się, żeby się tym podzielić. Najciekawszą myśl można wyczytać w ostatnim akapicie. Jeśli nie chcemy być egoistami walczącymi jedynie o nasze, musimy w pierwszej kolejności stawać w obronie żydów przed antysemitami, innych ras przed rasistami, innych narodów przed nazistami, wizerunku Mahometa przed karykaturzystami, czy gejów przed homofobią. Dopiero gdy prezentujemy taką postawę możemy również upominać się o szacunek dla naszych wartości. W innym przypadku nie będziemy Kościołem Chrystusa, ale zwyczajną fanatyczną sektą.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Szczerze polecam artykuł w najnowszym miesięczniku "&lt;a href="http://www.wdrodze.pl/" target="_blank"&gt;&lt;i&gt;W drodze&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-961344851802620000?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/961344851802620000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=961344851802620000' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/961344851802620000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/961344851802620000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/11/jak-walczyc-ze-zem.html' title='Jak walczyć ze złem?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4796678188184202899</id><published>2011-11-11T12:14:00.001+01:00</published><updated>2011-11-11T15:39:07.411+01:00</updated><title type='text'>Kryteria oceny systemu politycznego</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Czy dany system polityczny jest zły czy dobry? Czy można Jego wartość ocenić przez kryterium szczęśliwości obywateli? System jest tworem politycznym, a więc musi oparty być na etyce. Spróbujmy więc zanim przejdziemy do oceny moralnej systemu, rozważyć parę sytuacji w relacjach mniej skomplikowanych.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Załóżmy, że jest małżeństwo, w którym na pozór wszystko działa pięknie. Mąż wracając późno z pracy przynosi małżonce upominki. Spędzają miłe wieczory i oboje są bardzo szczęśliwi. Zwłaszcza mąż, gdyż poza intymną więzią z małżonką, łączą go rozkoszne chwile namiętności z kochanką. Owe chwile sprawiają, że również kochanka jest szczęśliwa. Żona nic nie wie o kochance. Wszyscy są niezwykle szczęśliwi. Czy można powiedzieć, że sytuacja jest dobra?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Z drugiej strony, gdyby żona poznała prawdę, czy byłaby szczęśliwa? Czy mąż wyjawiając prawdę byłby szczęśliwy czując, że więź którą budował całe dorosłe życie może zostać przerwana w mgnieniu oka? Czy kochanka byłaby szczęśliwa widząc, że jej kochanek zamiast koncentrować się na niej, myślami cały czas jest gdzieś indziej, próbując ratować swoje małżeństwo? Nikt nie jest szczęśliwy. A czy mimo wszystko sytuacja nie jest lepsza niż w poprzednim przypadku?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Myślę, że podobne porównania są adekwatne w domenie polityki. Jeśli w systemie pracuje grupa ludzi, którzy tworzą iluzję dla mas, żeby zwiększyć im poczucie bezpieczeństwa, to ludzie są szczęśliwi. Ale czy system jest dobry? Czy pomimo poczucia niepewności, człowiek nie powinien żyć w prawdzie? Prawdziwe życie często nie jest szczęśliwe, natomiast jest prawdziwe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;A więc czy szczęśliwość może być wyznacznikiem oceny systemu? Moim zdaniem nie, bo uważam, że są wartości ważniejsze niż szczęśliwość. Prawda, miłość, równość, wolność. Czy szczęśliwszy będę w klatce, w której właściciel będzie dbał, żebym miał co jeść? Czy może na wolnym powietrzu, zagrożony z wszystkich stron, samemu walczący o przetrwanie, ale jednak wolny?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4796678188184202899?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4796678188184202899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4796678188184202899' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4796678188184202899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4796678188184202899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/11/kryteria-oceny-systemu-politycznego.html' title='Kryteria oceny systemu politycznego'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3843245199836728786</id><published>2011-10-06T19:03:00.003+02:00</published><updated>2011-10-06T20:07:46.994+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Refleksja polityczna'/><title type='text'>Przedwyborcza zaduma</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed wyborami naszło mnie parę myśli natury politycznej. Zastanawiam się, na czym polega ta cała demokracja. Czy w ogóle możliwe jest wybranie dobrych zarządców naszego państwa? Oczywiście, gdyby całe społeczeństwo, albo przynajmniej jego większość składała się z obywateli inteligentnych, świadomych politycznie z zacięciem filozoficznym, to sprawa wyglądałaby bardzo optymistycznie. Większość wybierałaby większość przedstawicieli mądrych i myślących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, gdy większość obywateli daje się manipulować tanimi hasłami i medialnej papce, to czy wybrany w ten sposób zarządca może być dobrym zarządcom? Musi być na pewno wyrachowany i mieć świetnie opanowane tricki medialne. Ale jeśli posunie się do takiej manipulacji, to czy można go nazwać dobrym rządzącym? Czy dobry rządzący może traktować obywateli jako narzędzia do oddawania na niego głosów? Taki jednak ma największe szanse zostać wybranym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załóżmy prostą statystykę, która wcale nie musi być prawdziwa. Niech w państwie będzie 30% mądrych i inteligentnych ludzi, a 70% przeciętnych lub głupich. Jakie są szanse, aby u władzy znalazł się ktoś mądry? 0%, ponieważ 70% przeciętnych i głupich wybierze przedstawiciela spośród siebie. Z tej perspektywy system, w którym do władzy dochodzi losowo wybrany obywatel daje większe szanse. Przy tej samej statystyce ludzi mądrych i inteligentnych, los daje nam 30% szans na wybór kogoś mądrego i inteligentnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście są to czyste dywagacje, ponieważ 70%, które może wybierać, nie zrzeknie się swojej dominacji nad mniejszością? Jednak nawet gdyby, to czy system losowy byłby lepszy? Dawałby większe szanse wyboru kogoś inteligentnego, ale za to otwierałby szansę dojścia do władzy dla kogoś niebezpiecznego, kto mógłby siłą zmienić istniejący system i zagwarantować władzę podobnym do siebie na długie lata. Mógłby to być psychopatyczny morderca lub gwałciciel. A może terrorysta, który pchnąłby kraj w samobójczą wojnę z mocarstwami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba dla zwiększenia szansy dobrego wyboru, nie warto zaryzykować istniejącego status quo, które przynajmniej w dużym stopniu chroni nas przed niebezpiecznymi frustratami. Z jednej strony perspektywa władzy inteligentnego filozofa jest bardzo kusząca. Zresztą czy taki system nie sprawdził się już w przeszłości, chociażby w Cesarstwie Rzymskim, za Marka Aureliusza? Jednak z drugiej strony jak łatwo było doprowadzić Cesarstwo do rozpadu po śmierci Marka Aureliusza, gdy do władzy doszli zakompleksieni ignoranci. Może jednak lepiej w słodkim bezruchu bronić tego co już mamy?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3843245199836728786?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3843245199836728786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3843245199836728786' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3843245199836728786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3843245199836728786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/10/przedwyborcza-zaduma.html' title='Przedwyborcza zaduma'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4775992155153981816</id><published>2011-10-01T11:16:00.002+02:00</published><updated>2011-10-01T11:49:21.899+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Ostrzeżenie przed fałszywymi apostołami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;Kolejny fragment Kazania na Górze jest ostrzeżeniem.&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;A więc: poznacie ich po ich owocach.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;O czym mówi Chrystus? Kto jest fałszywym prorokiem? Czy w świetle jego wcześniejszych nauk, każdy z nas nie jest powołany do bycia apostołem? Komu więc Chrystus odmawia tego tytułu? Kto decyduje, czy dana osoba jest apostołem czy nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie. Chrystus nie mówi, że tylko określone osoby mogą głosić Jego słowo. Każdy może, a nawet każdy powinien. Jednak nie każdy robi to z miłości i dla dobra Królestwa. Chrystus ostrzega przed ludźmi, którzy używają Jego słowa do szerzenia nienawiści i zła. Mówi o drapieżnych wilkach, w owczej skórze. Nikomu nie zabrania głosić słowa, ale ostrzega słuchających przed tymi, którzy mogą zmanipulować Jego naukę do dzielenia ludzi. Jedynym kryterium rozpoznawania takich osób są owoce. Owocami są oczywiście konkretne zachowania ludzi w konkretnych życiowych sytuacjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś chwali Jezusa i z Ewangelią na ustach jedzie zabijać ludzi, to czy jest to prawdziwy apostoł? Jeśli ktoś czyta Ewangelię, a tych, którzy nie chcą słuchać skazuje na śmierć, to czy jest to prawdziwy apostoł? A może taki, który głosi Ewangelię, by w komentarzu dowodzić, że należy piętnować inne nacje, jest prawdziwym apostołem? Wydaje się, że to przypadki, które mogą dotyczyć tylko jakiejś hierarchii duchownej. A czy w naszym życiu nie jest podobnie? Ile razy powodowani własną niechęcią do jakiejś osoby, piętnujemy ją wytykając moralne błędy i potknięcia? Tak samo używamy słowa Chrystusa do zaspokajania własnych egoistycznych celów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus jednak nie tylko mówi o wydawaniu złych owoców. Mówi wprost, że drzewo musi wydawać owoc dobry. Zatem głoszenie słowne Ewangelii nie jest tym, co charakteryzuje prawdziwego apostoła. Apostoł powinien przynosić dobre owoce. Powinien swoim działaniem i życiem dawać świadectwo nauki Jezusa. Zamiast mówić, pouczać i się wymądrzać, trzeba zacząć żyć! Żyć słowem Ewangelii, aby nie okazało się, że życie już minęło, a wspominając je doświadczać będziemy żaru ognia piekielnego. Dbajmy więc o to, żeby nasze życie przynosiło owoce, a przez to osiągało pełnię Królestwa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4775992155153981816?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4775992155153981816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4775992155153981816' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4775992155153981816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4775992155153981816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/10/ostrzezenie-przed-faszywymi-apostoami.html' title='Ostrzeżenie przed fałszywymi apostołami'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2628194449319091906</id><published>2011-09-05T23:53:00.002+02:00</published><updated>2011-09-06T00:27:44.648+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Sens życia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy codziennie zatapiamy się w gąszczu zadań, przyświecają nam pewne cele. W ich kontekście oceniamy sens czynności, które robimy. Zastanawiamy się czy coś warto robić, czy też nie. Czy przybliży nas to do wyznaczonych celów. Jednak gdy idziemy w góry i to na szlaku wyznaczamy sobie kolejne cele, mając jednak gdzieś na horyzoncie cel główny. Może to być szczyt, przełęcz, schronisko lub dowolny inny punkt. Pomniejsze cele wyznaczamy sobie jako drogę do celu głównego. Jeśli w życiu wyznaczamy sobie małe cele i przez nie decydujemy o naszych działaniach, to co przyświeca nam na celu w wyznaczaniu tych celów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy mówią, że chodzi o to żeby być szczęśliwym. Pomijając już trudność zdefiniowania takiego szczęścia, warto się zastanowić, co by się stało, gdybyśmy to szczęście osiągnęli. Jeśli byłby to cel naszego życia, to w momencie jego osiągnięcia, nasze życie przestałoby mieć cel. Czy nadal byłoby to życie? Czy już wstępny etap agonii? Jak słusznie pisał Martin Heidegger, dopóki człowiek żyje, jego życie charakteryzuje zawsze jakieś "jeszcze nie". Jest zawsze coś, co jest jeszcze niedopowiedziane, jeszcze niepewne. Że dopiero śmierć domyka nasze życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy więc celu naszego życia możemy szukać wewnątrz naszego życia? Jeśli sens życia zamykałby się wewnątrz naszego życia, to osiągając go, spowodowalibyśmy, że życie przestaje mieć sens. Cel naszego życia musi być transcendentalny, tj. musi przekraczać granicami naszego życia. Zatem musi być oderwany od naszego życie, a więc i oderwany od naszego ego. Czy potrafimy się zdystansować od ego i zacząć żyć dla kogoś/czegoś innego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy nawiedzi już nas taka refleksja na temat własnego życia, zachęcam do obejrzenia (pewnie nie pierwszy raz) filmu Kevina Sullivana na podstawie książki Lucy Maud Montgomery pt. Ania z Zielonego Wzgórza. Piękna historia dziewczyny, której życie nie było usłane różami, a gdy jej marzenia zaczęły się spełniać, zamiast spoczywać na laurach, robiła co mogła aby jej życie przynosiło owoce. Po ciężkich poszukiwaniach sensu swojego życia, odkrywa nieśmiertelną prawdę:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po prostu szukałam ideałów nie tam gdzie trzeba. Odkryłam, że liczy się nie to, co świat ma dla Ciebie, lecz co ty możesz mu dać. &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przestając myśleć o własnym szczęściu, znajdujemy sens i stajemy się szczęśliwi. I możemy być nadal szczęśliwi, bo nasze życie nadal jest przepełnione sensem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2628194449319091906?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2628194449319091906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2628194449319091906' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2628194449319091906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2628194449319091906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/09/sens-zycia.html' title='Sens życia'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-927892155762517511</id><published>2011-09-03T20:44:00.002+02:00</published><updated>2011-09-03T21:06:13.425+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Sfera</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy stajemy przed domem, to czy zdajemy sobie sprawę, że istnieje kierunek, który jeśli nim pójść po linii prostej, to doprowadzi nas do punktu wyjścia? Oczywiście pomijam fakt, że potrzebujemy czegoś, co pomoże nam iść po wodzie, czy po innych trudnych lub niedostępnych miejscach. W każdym razie, patrząc na naszą okolicę widzę płaszczyznę, którą można sobie wyobrazić jak nieograniczoną kartkę papieru, która od minus nieskończoności w każdym z dwóch wymiarów ciągnie się do plus nieskończoności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojdziemy do punktu wyjścia, ponieważ kartka ta nie jest nieograniczoną powierzchnią, ale powierzchnią sprytnie zakrzywioną w kulę, albo raczej w sferę. Patrząc jednak z naszego punktu siedzenia nie jesteśmy w stanie tego dostrzec. Widzimy powierzchnię, która jest idealnie pozioma, więc skąd możemy przypuszczać, że jest ona w rzeczywistości sferą. W naszej skali zakrzywienie jest niedostrzegalne. Gdybyśmy urośli nagle do gigantycznych rozmiarów pewnie bylibyśmy w stanie zauważyć to zakrzywienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie teraz, że jesteśmy planetą Ziemia. Idziemy przed siebie po prostej - niemal dotykając Słońca. Jednak czy wiemy, że powierzchnia Słońca jest również sferą? Pewnie też nie będziemy świadomi, że co roku znajdujemy się dokładnie w tym samym punkcie. Dopiero poszerzenie perspektywy uświadomi nam, że kręcimy się w kółko. Może trochę dzięki obserwacji kręcącego się dookoła nas Księżyca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślmy teraz jeszcze dużo szerzej. Jak wyobrażamy sobie kosmos? Pewnie większość z nas wyobraża go sobie jako nieograniczone z żadnej strony akwarium. Przestrzeń trójwymiarowa, która rozchodzi się zgodnie z kierunkami układu kartezjańskiego. Wydaje nam się, że gdy będziemy po prostej lecieć w jednym kierunku, to w nieskończonym czasie dolecimy do granicy wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem rozbijając otoczenie na mniejsze cząstki obserwujemy, że wszystko jest kształtu kolistego i porusza się po okręgach. Jak elektrony dookoła atomów. Wszystko świadczy, że okrąg czy sfera (czy to nie to samo tylko jedno w dwóch wymiarach, a drugie w trzech?) są naturalnymi kształtami. Wszystko kręci się w koło. Czasem mniejsze, a czasem większe. Czasem łatwo dostrzegalne, a czasem trudniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może więc patrząc na kosmos powinniśmy przyjąć założenia z badań w skali mikro? Może lecąc po prostej w kosmosie dolecimy w końcu do punktu startu? Może ta cała trójwymiarowa przestrzeń zakrzywiona jest w jakimś nieznanym nam czwartym wymiarze i tworzy czterowymiarowy odpowiednik okręgu czy sfery. Wtedy nie byłoby granic przestrzeni wszechświata podobnie jak nie ma granic powierzchni Ziemi. Czy to jest możliwe?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-927892155762517511?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/927892155762517511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=927892155762517511' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/927892155762517511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/927892155762517511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/09/sfera.html' title='Sfera'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1655421940970258919</id><published>2011-08-29T22:01:00.004+02:00</published><updated>2011-08-30T00:01:32.499+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Stevie Ray Vaughan - Little Wing</title><content type='html'>Tego utworu chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Również to wykonanie powinno być znane wtajemniczonym. Jeśli jednak zdarzyło się, że ktoś nie słyszał, oto dzieło Jimi'ego Hendrix'a w czysto instrumentalnym wykonaniu, jednego z największych blues'owych wirtuozów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="345" src="http://www.youtube.com/embed/jVVmsxR67ZE" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1655421940970258919?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1655421940970258919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1655421940970258919' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1655421940970258919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1655421940970258919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/08/tego-utworu-chyba-nie-musze-nikomu.html' title='Stevie Ray Vaughan - Little Wing'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/jVVmsxR67ZE/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-5886767768145541993</id><published>2011-08-28T20:15:00.004+02:00</published><updated>2011-08-28T20:37:45.963+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Krótko o utylitaryźmie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedną z wiodących doktryn filozoficznych minionych wieków jest utylitaryzm. Wyraża on przekonanie, że wartość moralna danego czynu zależy od tego, jak zmieniła się w jego efekcie, suma szczęścia na świecie. Jeśli w wyniku jakiejś mojej akcji, suma szczęścia została powiększona, to czyn jest dobry. Jeśli została pomniejszona, to czyn jest zły. Co do zasady można by powiedzieć, że naszą powinnością w istocie jest powiększanie sumy szczęścia? Ale czy może to być normą naszego postępowania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla przykładu: czy możemy jednej osobie odebrać szczęście, by więcej szczęścia dać innej? Gdy ukradnę jakiemuś przewoźnikowi bilet jadąc na gapę, ale za to kupię sobie chleb, to suma szczęścia jest większa, bo różnica jednej ceny biletu przewoźnikowi (zwłaszcza zinstytucjonalizowanemu) robi niewielką różnicę. Dla mnie natomiast chleb może oznaczać "być, albo nie być". Czy w takim razie mój czyn jest dobry? A gdyby każdy zrobił to samo i przewoźnikowi przestałoby się opłacać przewożenie ludzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak o wiele większym kłopotem dla mnie w zaakceptowaniu utylitaryzmu jest jego ogólność. Bo czym jest szczęście? Czy nie jest to pojęcie zbyt ogólne? Jedna osoba będzie szczęśliwa, gdy będzie najedzona lub przejedzona. Inna, gdy będzie miała poczucie bezpieczeństwa. Jeszcze inna, gdy odczuje przypływ adrenaliny. Jeszcze ktoś inny będzie szczęśliwy gdy otaczać go będą bliskie osoby. Nie da się zdefiniować czym jest szczęście. Może trzeba policzyć jakąś wypadkową. Ale czy da się policzyć obiektywną wypadkową, tak subiektywnych stanów emocjonalnych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utylitaryzm próbuje pojęcie dobra zdefiniować przy pomocy pojęcia szczęścia. Nie ma definicji szczęścia. Mnożymy byty, których wyjaśnienia nadal nie możemy się doczekać. Doktryna sama w sobie bynajmniej nie ułatwia nam poszukiwania. Osobiście jestem zwolennikiem brzytwy Ockhama, która bezlitośnie tnie narośle, które zamiast wyjaśniać byty, które potrzebujemy zrozumieć, tworzy nowe byty, które nic nie wyjaśniają, a same wyjaśnień wymagają. Niech więc ta brzytwa odetnie i utylitarystyczne wyjaśnienie dobra, jako sumy szczęścia, którego wyjaśnienia trudno wypatrywać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-5886767768145541993?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/5886767768145541993/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=5886767768145541993' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5886767768145541993'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5886767768145541993'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/08/krotko-o-utylitaryzmie.html' title='Krótko o utylitaryźmie'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2995345977039986698</id><published>2011-08-19T21:49:00.002+02:00</published><updated>2011-08-19T22:16:29.346+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Duch ludzkości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy mówimy o ludzkim duchu przeważnie mamy na myśli jakiś wymiar życia jednostki. Czasem myślimy o dosłownym życiu ponad ciałem, przekraczającym granice śmierci. Innym znów razem myślimy o tym wszystkim co kształtuje życie człowieka, ale również o tym co po nim pozostaje. Jeszcze innym razem myślimy o tym, co tworzy się pomiędzy ludźmi, a co również może przetrwać śmierć. Tak czy inaczej, o duchu zawsze mówimy w kontekście jakiejś nieśmiertelności. Przeważnie jednak mamy na myśli pojedynczą jednostkę ludzką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś spróbuję wyjść trochę poza te nasze codzienne skojarzenia. Ciekawą koncepcję ducha prezentuje jeden z najwybitniejszych filozofów - Georg Wilhelm Friedrich Hegel. Próbuje on spojrzeć na ducha, nie jako na jednostkę, ale na całą ludzkość. Oczywiście duch rodzi się w jednostce, ale dorastając i rozwijając się, przestaje się w niej mieścić. Drogą prostej dwukierunkowej dialektyki zaczyna ogarniać najpierw swoją świadomość i samowiedzę, a następnie rozum, ducha i religię, by stać się gdzieś w przyszłości wiedzą absolutną, ogarniającą samą siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście bardzo uprościłem, bo przedstawienie całej myśli zawartej w Fenomenologii Ducha wymagałoby rozbicia na wiele miesięcy pełnych postów. Kto wie, może wrócimy do tego. Dziś jednak chciałbym skupić się na owym duchu oraz na tym, jak bardzo sprzeczna jest ta koncepcja, koncepcji ogólnie pojmowanej. Powszechnie rozumiemy ducha jako jakąś funkcję naszego istnienia, której dziedziną jest jednak nasze życie. Często zdaje się nam, że nasze życie jest wręcz areną jego walki. Zdolność naszego ego do przezwyciężania ciała w imię ducha jest wartością, którą kształtujemy w sobie w procesie rozwoju duchowego. Jednak cały czas mówimy o Duchu jako czymś, co jest ściśle związane z jednostką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbujmy jednak popatrzeć na chwilę okiem Hegla. Z jego filozofii wcale nie wynika, że człowiek powinien stawiać potrzeby ducha w opozycji do potrzeb ciała. Przeciwnie. Poprzez realizację potrzeb ciała, człowiek zapewnia duchowi rozwój. To dzięki temu, że człowiek prehistoryczny walczył o przetrwanie, odkrył ogień i wynalazł narzędzia. Dzięki żądzy podbojów, pchnął do przodu technologię. Dzięki nieodpartej pokusie dłuższego życia, znalazł środki na rozwój chemii i medycyny. Dzięki potrzebie bezpieczeństwa, zorganizował się w społeczeństwo. Jest ciekaw otaczającego świata, więc wkłada pracę w rozwój gospodarki, by zdobyć środki do tego potrzebne. Przykładów można by mnożyć na potęgę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zatem człowiek, ma zapomnieć o własnym rozwoju duchowym? Przecież gdy pracuje nad własnymi indywidualnymi celami, to wkłada energię w rozwój ducha ludzkości. Każde jego dążenie pozostawia kwant energii, przyczyniającej się do jego wzrostu. A może indywidualny rozwój duchowy nie stoi w sprzeczności z rozwojem ducha ludzkości? Może potrzeba rozwoju duchowego zaczyna istnieć jako indywidualna potrzeba człowieka? Może człowiek przestaje znajdować satysfakcję jedynie w folgowaniu ciału? Może w świecie, w którym zaczyna już do bólu płytką być apoteoza prostych przyjemności, człowiek zaczyna potrzebować czegoś głębszego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może w ogóle własny rozwój duchowy jest najskuteczniejszą metodą rozwoju duchowego ludzkości? Trudno powiedzieć. Hegel postulował dążenie do indywidualnych celów, ale pisał na przykładzie historii (bliższej czy dalszej). Do dziś uważa się go za największego filozofa historii. Jednak można próbować antycypować i zastanowić się, czy droga rozwoju ducha ludzkości nie pójdzie tym samym szlakiem, co droga rozwoju duchowego jednostki. A może znajdzie jeszcze lepszą drogę? Filozofia w końcu nie kończy się na historii i teraźniejszości. Czasem widząc cel w przyszłości, warto poszukać optymalnej drogi do tego celu. Ale czy ktoś wie jaka jest najlepsza?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2995345977039986698?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2995345977039986698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2995345977039986698' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2995345977039986698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2995345977039986698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/08/duch-ludzkosci.html' title='Duch ludzkości'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8462024361172153442</id><published>2011-08-06T15:31:00.004+02:00</published><updated>2011-08-06T16:05:41.141+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Refleksja polityczna'/><title type='text'>Różne aspekty równości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak często używamy słowa równość. Od wielkiej Rewolucji Francuskiej to chyba nie wychodzi ono z codziennego użycia. Dziś mówimy, że równość to wielka wspaniała wartość, o którą dbamy, a kiedy trzeba to i walczymy. Staje się ważniejsza niż wolność, choć pewnie jednego bez drugiego nie sposób sobie wyobrazić. Jednak czy zastanawiamy się w ogóle, czym jest równość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że wszystko sprowadza się do dwóch aspektów. Po pierwsze wpływ na stanowione prawo, jako umowę obowiązującą w określonej grupie ludzi. Trudno sobie wyobrazić, aby w kraju wielkości na przykład Polski, zorganizować zgromadzenie narodowe składające się z wszystkich obywateli. Dlatego każdy obywatel wybiera swoich reprezentantów zgodnie z pewną ordynacją wyborczą. Oznacza to, że każdy ma równy głos przy wybieraniu ludzi odpowiedzialnych za konstruowanie obowiązującej umowy, obowiązującego prawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której 90% obywateli będzie chciało ustalić prawo, zgodnie z którym te 90% będzie mogło robić co chce, z pozostałymi 10%. I nieważne, czy grupować się będziemy na podstawie wyznania, koloru skóry, zarobków czy orientacji seksualnej. Oczywiście dzięki mnogości kategorii, będziemy mieli zawsze na uwadze, że tworząc precedens w postaci zalegalizowanej dyskryminacji w danym aspekcie, możemy postawić się w sytuacji dyskryminowanego w innym. Jeśli jednak nastroje dotyczące jednego z aspektów staną się ekstremalnie wyraziste, większość tych 90% może podjąć ryzyko i zdecydować się na ustanowienie dyskryminującego prawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tutaj pojawia się drugi aspekt równości. Wpływ ustanowionego prawa na obywatela. Jeśli prawo będzie dyskryminowało 10% obywateli, to czy będzie można mówić o równości wobec prawa? Jeśli dyskryminowany będzie choć 1 obywatel, to już nie można mówić o całkowitej równości. Oczywiście realia są takie, że całkowita równość wydaje się być utopią, ale czy nas zwalnia to z dążenia do takiego stanu rzeczy? Warto o tym pamiętać, gdy zezwalamy na publiczne wyrażanie pożądania przez pary heteroseksualne, a zabraniamy homoseksualnym. Albo gdy ustalamy święto katolickie jako obowiązujące, pozostawiając pozostałe jako nieobowiązujące. Czy też gdy decydujemy się zabierać najbogatszym, by dawać najbiedniejszym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Który aspekt równości jest ważniejszy? A może oba da się pogodzić, gdy zaczniemy ignorować populistów i zrezygnujemy z własnej korzyści odniesionej kosztem kogoś innego, choćby to był tylko jeden obywatel? Decydujmy, czy chcemy mieć autentyczną równość, czy jedynie formalną. Decydujmy czy każdy, a nie tylko większość, będzie mógł wkładać w rzeczywistość tyle samo, mogąc oczekiwać od niej również tyle samego. Decydujmy o kształcie naszej rzeczywistości. Ale decydujmy, bo zrobi to ktoś za nas i wtedy może się okazać, że równość w jakimkolwiek stopniu, stanie się jedynie naszym marzeniem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8462024361172153442?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8462024361172153442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8462024361172153442' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8462024361172153442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8462024361172153442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/08/rozne-aspekty-rownosci.html' title='Różne aspekty równości'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4642323330317761805</id><published>2011-08-03T17:24:00.003+02:00</published><updated>2011-08-03T17:37:18.386+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Ciasna brama</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zbliżamy się do końca rozważań na temat Kazania na Górze. Wchodzimy w etap podsumowania. Oto co mówi nam Chrystus:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wchodźcie  przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która  prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.&lt;a name="014_"&gt;&lt;/a&gt; Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;O jakich bramach i drogach mowa? Oczywiście chodzi o nasze życiowe i codzienne decyzje. Wybierając szeroką bramę, wybieramy komfort. Ciasna brama wiąże się z trudem. Musimy namęczyć się by przez nią przejść. Naszych decyzji nie możemy podejmować tak, by na uwadze mieć własny komfort, ale przede wszystkim dobro i miłość. Gdy wybierzemy wygodną bramę, przejdziemy bez problemu, ale dokąd trafimy? Dokąd można trafić wybierając jedynie własną wygodę? Co warte jest takie życie, gdy świat który nas będzie otaczał nie będzie miał dla nas znaczenia, a będzie je mieć jedynie pustynia naszego własnego ego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Aby żyć szczęśliwie, nie dość, że musimy podjąć decyzję, by przejść przez ciasną bramę, ale musimy znaleźć do niej drogę. A droga ta jest wąska i nieraz trudno odszukać ją w gąszczu innych dróg. Gdy idziemy w górach lub lesie i szlak nie jest oznaczony, jak często zdarza się nam błądzić? Czy możemy wtedy odnaleźć cel? Odnaleźć ciasną bramę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A jednak Chrystus nie zostawia nas na bezdrożu. Oznakowuje dla nas drogę. Jedyne, co musimy zrobić, to wytężyć słuch i usłyszeć, co do nas mówi m.in. w Kazaniu na Górze. Pokazuje na czym polega sens życia i jak odnaleźć szczęście. Jak zbudować Królestwo Niebieskie rozpoczynając od własnego serca. Ale Chrystus nie tylko mówi. Jego życie i śmierć są drogą, jaką trzeba wybrać. Droga miłości i przebaczenia wiedzie do ciasnej bramy, za którą odnajdziemy własne życie. Czyż to nie Chrystus mówił, że jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;drogą, prawdą i życiem&lt;/span&gt;? Dlaczego mamy taki kłopot by go usłyszeć?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4642323330317761805?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4642323330317761805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4642323330317761805' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4642323330317761805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4642323330317761805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/08/ciasna-brama.html' title='Ciasna brama'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7865087652138431107</id><published>2011-07-27T18:52:00.004+02:00</published><updated>2011-07-27T19:20:18.344+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Niekończąca się bitwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podstawowym dramatem życia człowieka wydaje się być nieustanna walka dwóch sił. Różnie można te siły definiować. Jedni mówią o walce serca z rozsądkiem, inni o walce presji ogółu z indywidualizmem, jeszcze inni o walce ducha z materią. Pomimo różnicy określeń, istota jest taka sama. Siła zmierzająca w jedną stronę, walczy z siłą zmierzającą w stronę przeciwną. Jedna siła pcha człowieka pod górę, a druga ciągnie w dół. Armia Dobra walczy z armią Zła. O ile nie mam wątpliwości, że nieraz staję po stronie armii Zła, o tyle mam przekonanie, że zawsze powinienem stać po stronie armii Dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jednak oderwijmy się na chwilę od tych przeciwieństw i spójrzmy na sprawę z pozycji bezstronnego obserwatora. Gdyby, któraś z armii zwyciężyła raz na zawsze, to czym byłoby ludzkie życie? Załóżmy nawet, że zwycięży nasze upragnione Dobro. Czym stałoby się to Dobro, bez istnienia Zła? Z braku istnienia Zła, Dobro stałoby się neutralne. To tak jakby nagle zniknęły wszystkie niziny, doliny i kotliny a cały świat podniesiony był do wysokości góry. Przestalibyśmy mówić, że to jest góra, bo cały świat znajdowałby się na jednej wysokości. Góra nie może być górą, bez istnienia czegoś, z czego się wybija. Góra jest górą jedynie o tyle, o ile może się odróżnić od reszty krajobrazu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy podobnie nie można pomyśleć w dziedzinie agatologii? Czy gdyby na świecie istniała jedynie armia Dobra, to przestałaby być armią Dobra. Stałaby się po prostu armią. Dobro istnieje jedynie, o tyle, o ile istnieje Zło, z którego może się wybić. Podobnie jak ta góra, która istnieje jedynie o tyle, o ile istnieją niziny, z których się wybija. Jeśli istnieje jedynie Dobro, to czy istnienie człowieka będzie miało jakikolwiek sens? Czy to nie ta walka sił Dobra i Zła zapładnia materię powodując jej nieustanny rozwój? Jej nieustanne wstępowanie? Gdy nie będzie napięcia między Dobrem, a Złem, czy cały świat nie utkwi w bezruchu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zatem mamy przyzwolić na Zło w imię rozwoju? W imię utrzymania celu życia? A może logika jest jeszcze inna? Może gdyby brakło nizin i cały świat urósł do poziomu góry, jakiś nagły zryw spowodowałby kolejną orogenezę i na poziomie uprzedniej góry ukształtowałaby się nizina, z której wyrosłyby nowe, wyższe, potężniejsze góry. Może tak samo jest z Dobrem i Złem. Im bardziej Dobro zwycięża, tym podwyższa poziom neutralności. Gdy poziom Dobra, będzie poziomem neutralnym, uprzedni poziom neutralny stanie się poziomem Zła, a nowe Dobro wyrośnie z nizin niczym nowe góry w czasie orogenezy. Może po każdej walce, następuje przegrupowanie sił i kolejna walka. Gdy będzie zwyciężać Zło, ludzkość będzie ściągana w dół, gdy zwyciężać będzie Dobro, ludzkość będzie się wznosić. Dynamika bez względu na wynik zostanie utrzymana. Dobro i Zło pozostaną dwoma siłami, które z jednej strony walczą ze sobą, a z drugiej nieustannie współpracują kształtując życie człowieka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7865087652138431107?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7865087652138431107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7865087652138431107' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7865087652138431107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7865087652138431107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/07/niekonczaca-sie-bitwa.html' title='Niekończąca się bitwa'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6941554021261367031</id><published>2011-07-05T14:12:00.003+02:00</published><updated>2011-07-05T14:29:25.451+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Karzeł i gigant</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze niedawno, bardzo denerwowało mnie zadzieranie nosa. Tym bardziej, że im częściej osoba nosa zadzierała, tym mniej miała ku temu powodów. Im osoba jest wartościowa, tym częściej potrafi spojrzeć w twarz, a nawet pochylić się nad drugim człowiekiem. Paradoks? Bynajmniej. Gdy się tak zastanowić nad całą sprawą, to nie ma w tym nic zaskakującego. Przedstawię moją myśl obrazowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie karła i giganta. Jeśli przeciętny człowiek (oj nie lubię tego określenia, ale tym razem użyję w znaczeniu czysto matematycznym), podejdzie do karła i o coś spyta, karzeł nie może patrzyć na wprost, ani się pochylić. Musi uznać wyższość pytającego i podnieść głowę (zadrzeć nosa). Natomiast gdy ten sam człowiek zagadnie giganta, gigant również nie może patrzyć na wprost ani podnosić głowy. Musi spojrzeć w dół, często się pochylając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy takiego banalnego rozumienia, nie można przenieść na zwykłe relacje międzyludzkie. Osoba, która zadziera nosa, pokazuje swoją małość. Jeśli relacje przedstawimy w kontekście etycznym, to osoba taka staje się moralnym karłem. Tymczasem osoba, która się potrafi pochylić pokazuj swoją wielkość. W kontekście etycznym jest moralnym gigantem. Samo pokazanie swojego stosunku do drugiego człowieka może być bardzo wiernym odbiciem postawy moralnej rozpatrywanej osoby.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6941554021261367031?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6941554021261367031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6941554021261367031' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6941554021261367031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6941554021261367031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/07/karze-i-gigant.html' title='Karzeł i gigant'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3941709920114777628</id><published>2011-06-26T22:00:00.005+02:00</published><updated>2011-06-27T09:21:38.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Czarodziej elektrycznej gitary</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na wielu koncertach rockowo bluesowych miałem okazję już być. Jednakże wszelkie moje doświadczenia i oczekiwania przerósł ostatni koncert niesamowitego artysty, jakim jest Jeff Beck. 21-ego czerwca zagrał on po raz pierwszy w Polsce. Nie będę się rozpisywał na temat sprawnej organizacji i dobrej aranżacji koncertu. W warszawskiej sali kongresowej, gdzie wydarzenie miało miejsce wszystko było tip-top. Od sprawdzania biletów po akustykę na sali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście największą atrakcją, była sama wirtuozeria mistrza, który przeniósł publiczność w zupełnie inny wymiar. Stworzył między-dźwiękową przestrzeń, w której słuchacz mógł antycypować kolejne nuty, myląc się raz po raz. Swoje własne utwory przeplatał dziełami kultowymi jak: Rolling and Tumbling Muddy'ego Watersa, Little Wing Jimi'ego Hendrixa, czy nawet arią Nessun Dorma Giacomo Pucciniego. Żaden utwór nie oparł się geniuszowi, który potrafił partie wokalne zastąpić magicznym brzmieniem elektrycznej gitary, a akompaniament barwną wokalizą basistki i klawiszowca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten sześćdziesięcioletni już gitarzysta od wielu lat uchodzi za ulubionego gitarzystę gitarzystów. Jest również zdecydowanie najlepszym gitarzystą spośród tych, o których nie słyszał cały medialny świat. Dlaczego nie słyszał? Ponieważ sam artysta nigdy nie poddał się presji. Nie uznawał kompromisów. Dorastał przecież wspólnie z Eric'iem Claptonem i z Jimmy'm Page'm. Grali razem w The Yardbirds, z którego Jimmy Page stworzył niesamowity zespół Led Zeppelin. Sam Beck jednak, gdy poczuł, że artyści z jego otoczenia idą w niewłaściwą stronę, nie miał skrupułów pójść w inną. Przez całe życie zgłębiał tajniki blues'a i gry na gitarze. Stał się idolem gitarzystów, którzy w większości próbowali się na nim wzorować. Sam jednak nie mógł się przebić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, gdy na scenie nie ma już Led Zeppelin, a Eric Clapton pomału odchodzi na emeryturę, gwiazda Jeffa Becka zaczyna jaśnieć. Zarówno młodzież, zmęczona już komercyjną papką, jak i starsze pokolenie, tęskniące do blues'owego brzmienia, śledzi pilnie kontynuację kariery tego muzyka. Muzyka, który nigdy nie poddał się pokusom rockowych lat siedemdziesiątych. Muzyka, który pomimo swojego wieku wciąż stanowi punkt odniesienia dla młodszych gitarzystów. Muzyka, który swoim brzmieniem potrafi poruszyć niewzruszone serca, a swoją wyobraźnią przebić niejednego popularnego artystę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie zachęcam do posłuchania wyjątkowo spontanicznej wersji bluesowego standardu pt. People Get Ready. Spontanicznej, bo wynikającej z niespodziewanie zaistniałej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/T43m6dcMk6U" allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3941709920114777628?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3941709920114777628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3941709920114777628' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3941709920114777628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3941709920114777628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/06/na-wielu-koncertach-rockowo-bluesowych.html' title='Czarodziej elektrycznej gitary'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/T43m6dcMk6U/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3435517923109020077</id><published>2011-06-25T13:29:00.003+02:00</published><updated>2011-06-25T13:55:00.615+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia wzięte'/><title type='text'>"Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zastanawia Was czasem, skąd w świecie tyle regulacji i biurokracji? Czy ludzki rozum nie jest w stanie wyznaczyć logicznych, a jednocześnie dużo bardziej elastycznych granic wolności? Tymczasem w życiu napotykamy na coraz więcej, coraz bardziej bezsensownych. I to właściwie w każdej dziedzinie. Jednak najbardziej chyba bulwersują mnie te, które nakłada biurokracja kościelna na wiernych. Nie chcę jednak dziś rozpisywać się o regulacjach i ich sensowności, ale o jednym konkretnym przykładzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obrządek chrześcijańskiej eucharystii ma swoją dość interesującą wymowę i zawiera w sobie generalnie bardzo dużo sensu. Wspólnota ludzi, którzy jednoczą się wokół Chrystusa spotykają się, by słuchać Jego nauczania, a następnie w duchu Jego słowa przebaczają sobie i wszystkim pozostałym ich winy, by symbolicznie spożywając jeden posiłek stać się jednym ciałem zmartwychwstałego Jezusa. Oczywiście trochę uprościłem sprawę, ale myślę, że sens został zachowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego jednak, do tego posiłku przystępować mają tylko uprawnieni? W szczególności mam na myśli dzieci, które z niejasnych powodów są wykluczone. Czy chodzi o to, żeby dziecko przeszło specjalną indoktrynację zanim nabędzie odpowiednich praw? Pamiętamy przecież ewangeliczną scenę, w której uczniowie Jezusa chcieli odsunąć od niego dzieci, które go otoczyły. Czy w ten sam sposób biurokracja nie odsuwa dzieci obecnie? Pamiętamy również, co powiedział Chrystus: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie"&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale moim celem w tym wpisie nie jest wyłącznie krytyka, ale również pokazanie pozytywnego przykładu. Otóż od dawna już uczestniczę w dominikańskich "dwunastkach" (niedzielna msza o godz. 12) w Krakowie. Prowadzi je o. Jan Andrzej Kłoczowski, znany założyciel i prowadzący duszpasterstwa akademickiego "Beczka". Pozostając w ramach obowiązujących regulacji, nie daje on komunii dzieciom, ale pomimo tego zaprasza je do ołtarza i w czasie posiłku, włącza je we wspólnotę, błogosławiąc je i kreśląc znak krzyża na czole każdego z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że dobre przykłady nie zawsze są powielane. A może? W końcu nie widzę w akcji każdego kapłana na świecie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3435517923109020077?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3435517923109020077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3435517923109020077' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3435517923109020077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3435517923109020077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/06/pozwolcie-dzieciom-przychodzic-do-mnie.html' title='&quot;Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie&quot;'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7948197790809129065</id><published>2011-06-23T16:59:00.002+02:00</published><updated>2011-06-23T17:13:57.696+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Broń obosieczna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na ciekawą myśl natrafiłem podczas oglądania serialu pt. Lalka w reżyserii Ryszarda Bera na podstawie słynnej powieści Bolesława Prusa. Akcja toczy się w Paryżu, gdzie Wokulski uciekł od swojego miłosnego koszmaru. Spotkał tam niegdyś wybitnego chemika, uchodzącego jednak w tamtym czasie za wariata, profesora Geista. Gdy ten opowiedział Wokulskiemu o swoich pracach nad metalem lżejszym od powietrza, wywiązał się następujący dialog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;- Dlaczegóż ukrywasz pan przed ludźmi ów transcendentalny metal? - odezwał się wreszcie Wokulski.&lt;br /&gt;- Dla wielu powodów -odparł Geist. - Naprzód chcę, ażeby ten produkt wyszedł tylko z mojego laboratorium, choćbym nawet nie ja sam go otrzymał. A po wtóre, podobny materiał, który zmieni postać świata, nie może stać się własnością tak zwanej dzisiejszej ludzkości. Już za wiele nieszczęść mnoży się na ziemi przez nieopatrzne wynalazki.&lt;br /&gt;- Nie rozumiem pana.&lt;br /&gt;- Więc posłuchaj - mówił Geist. - Tak zwana ludzkość, mniej więcej na dziesięć tysięcy wołów, baranów, tygrysów i gadów, mających człowiecze formy, posiada ledwie jednego prawdziwego człowieka. Tak było zawsze, nawet w epoce krzemiennej. Na taką tedy ludzkość w biegu wieków spadały rozmaite wynalazki. Brąz, żelazo, proch, igła magnesowa, druk, machiny parowe i telegrafy elektryczne dostawały się bez żadnego wyboru w ręce geniuszów i idiotów, ludzi szlachetnych i zbrodniarzy... A jaki tego rezultat?... Oto ten, że głupota i występek dostając coraz potężniejsze narzędzia mnożyły się i umacniały, zamiast stopniowo ginąć. Ja - ciągnął dalej Geist - nie chcę powtarzać tego błędu i jeżeli znajdę ostatecznie metal lżejszy od powietrza, oddam go tylko prawdziwym ludziom. Niech oni raz zaopatrzą się w broń na swój wyłączny użytek; niechaj ich rasa mnoży się i rośnie w potęgę, a zwierzęta i potwory w ludzkiej postaci niechaj z wolna wyginą. Jeżeli Anglicy mieli prawo wypędzić wilków ze swej wyspy, istotny człowiek ma prawo wypędzić z ziemi przynajmniej tygrysy ucharakteryzowane na ludzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;I taka jest prawda. Każde epokowe odkrycie można wykorzystać zarówno do szlachetnych, jak i do podłych celów. Jaki odsetek ludzi pragnie celów szlachetnych? A jaki celów podłych? Kto będzie wykorzystywał wspaniałe wynalazki dla dobra ludzi? A kto we własnych egoistycznych zamiarach? I kto wreszcie przy ich pomocy będzie popełniał zbrodnie? Jak wychować nową ludzkość, która będzie potrafiła docenić wielkie wynalazki i wykorzystać je do budowy czegoś jeszcze większego?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7948197790809129065?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7948197790809129065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7948197790809129065' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7948197790809129065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7948197790809129065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/06/bron-obosieczna.html' title='Broń obosieczna'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1080346196434594487</id><published>2011-05-21T12:53:00.003+02:00</published><updated>2011-05-21T13:18:00.115+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Punkt siedzenia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W naszej cywilizacji, chyba dawno już powszechnie uważa się, że niewolnictwo jest złe, a podstawowymi prawami należnymi każdemu człowiekowi są równość i wolność. Dawno już zrozumieliśmy, że jeśli nie chcemy trwać w wyniszczającej wojnie międzyludzkiej, musimy uszanować wzajemnie nasze prawo do wolności. Jednak droga do takiego rozumowania była długa i kręta. Tym niemniej, wydaje się, że jeśli ktoś w tym momencie uważa inaczej to jest to raczej ewenement niż powszechne myślenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa niewolnictwa była jednym z głównych powodów tzw. wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych. Gospodarka południowych stanów była w dużej mierze uzależniona od przymusowej pracy. Niskie koszty utrzymania pracowników pozwalały na efektywne prowadzenie rolnictwa i przemysłu. Wolne wybory wygrał przeciwnik niewolnictwa Abraham Lincoln, a nie mogący pogodzić się z perspektywą utraty darmowej siły roboczej inwestorzy z południa zdecydowali odłączyć się od Stanów Zjednoczonych. Oczywiście rząd nie mógł zgodzić się na bojkot wygranych wyborów i zdecydował się stłumić ruchy separatystyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powodów oczywiście było więcej i sprowadzanie ich do tego jednego jest sporym uproszczeniem, jednak demokracja rządzi się swoimi prawami i jeśli czyjeś działania szkodzą wolności ludzi, do których obrony zobowiązany był rząd, to działania zapobiegające są nie tylko uzasadnione, ale i zalecane. Rezygnacja z darmowej przymusowej siły roboczej na rzecz zachęcania do zdobywania kwalifikacji i wprowadzenia rynku pracy wydaje się działaniem bardzo pozytywnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proponuję jednak aby w ramach badań spróbować znaleźć jedną hollywood-ską produkcję filmową, w której południowcy nie są przedstawieni jako bohaterowie, a tzw. Jankesi jako okrutni najeźdźcy. Może jakieś uda się znaleźć, choć mnie się nie udało. Natomiast w przeciwną stronę jest tego bardzo sporo. Warto się teraz zastanowić, jaki zasięg ma prawda historyczna, a jaki zasięg ma Hollywood. W naszej skomercjalizowanej rzeczywistości obraz forsowany przez media przyswajany jest dużo łatwiej niż obraz wynikający z rzeczywistych danych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bierzmy więc przekazywanych nam czyichś osobistych, grupowych czy nawet większościowych sympatii, bez zdania sobie sprawy, że punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1080346196434594487?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1080346196434594487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1080346196434594487' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1080346196434594487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1080346196434594487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/05/punkt-siedzenia.html' title='Punkt siedzenia'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-470774252357667798</id><published>2011-04-26T16:56:00.003+02:00</published><updated>2011-04-26T17:28:57.704+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Tajemnica Świętej Trójcy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od dłuższego już czasu próbuję pojąć jedną z tajemnic wiary chrześcijańskiej - z tajemnicą Trójcy Świętej. Tradycyjnie rozumiemy ją w następujący sposób. Istnieje jakiś odwieczny Bóg, stworzyciel, który trwa ponad czasem i przestrzenią. Jakaś niezwykle tajemnicza osoba. Może największy z matematyków, który zgodnie ze słowami Gottfrieda Wilhelma Leibniza, gdy rachuje, to staje się świat. Ten wszechmocny i wszechwiedzący absolut zaplanował niesamowicie precyzyjny algorytm, którego efektem było stworzenie człowieka. Gdy człowiek zaczął dążyć do samo-destrukcji, Bóg stał się Ojcem i posłał swojego Syna (który jakimś niewyjaśnionym sposobem jest tym samym Bogiem) aby uratować ukochany gatunek. Jego losy dobrze znamy z kart Ewangelii. Po śmierci zesłał Ducha, dzięki któremu Bóg zamiast odejść, pozostał wśród wiernych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że tego typu wyjaśnienie nie jest dla mnie satysfakcjonujące. Niby jedność, ale troistość. Coś się tu nie zgadza. Jak to jeden Bóg, może być zarówno Ojcem, Synem i Duchem? A jednak Chrystus wyraźnie mówi zarówno o Duchu jak i o Ojcu. Gdzie należy szukać wyjaśnień. Chrystus powiedział: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca&lt;/span&gt;. Wyraźnie wskazuje, że to On jest źródłem objawienia i nie można rozpocząć rozważania tej tajemnicy od niczego innego. Zastanówmy się więc. Załóżmy, że Chrystus nie jest Bogiem a-priori. Urodził się człowiekiem i do końca pozostał człowiekiem. Czuł ten sam ból, tą samą niewiedzę i niepewność. Dopiero poprzez swoje życie stał się Bogiem głosząc miłość i przebaczenie, dając na końcu swoje życie za nas wszystkich. Chrystus jest Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby Chrystus nie umarł na krzyżu, w ostatniej chwili dając świadectwo miłości przebaczając swoim oprawcom, to czy jego nauka zapadłaby tak bardzo w serca wiernych? Można powiedzieć, że dzięki śmierci, zmartwychwstał Jego Duch. Duch Święty nie jest oddzielnym bytem, ale jest tym, co Chrystus pozostawił po sobie w życiu chrześcijan. Chrystus odszedł, ale uczniowie żyją nadal w Duchu Jego miłości - w Duchu przebaczenia. W ten sposób Chrystus i Duch są jednością. Są tym samym Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus mówi jednak również o Ojcu i przyznam, że te rozważania były zdecydowanie najtrudniejsze. Jednak gdy połączyć logiczne myślenie z tradycją, można również to zrozumieć bez najmniejszych niespójności. Chrystus jako człowiek, ma swoich ludzkich rodziców. Natomiast w Jego życiu było coś, co spowodowało, że poszedł drogą ku staniu się Bogiem. To coś właśnie jest Jego Ojcem. To właśnie to jest źródłem narodzenia Chrystusa Boga. Czym to jest? A co mówi stara tradycyjna pieśń? Bóg jest miłością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko znajduje swoje logiczne wyjaśnienie. Chrystus mówi o Królestwie Niebieskim, które jest w naszych sercach, a które mamy realizować w naszym życiu tu i teraz. Skoro Ojciec mieszka w Niebie, to właśnie mieszka w tym Królestwie. W Królestwie miłości, które jest z innego świata niż Królestwo siły. Rządzi się swoimi prawami, tak bardzo różnymi od praw siły. To właśnie miłość spowodowała, że Chrystus poświęcił swoje ludzkie życie, by narodził się Duch wśród ludzi. Dzięki miłości Chrystus stał się Bogiem. To miłość jest Ojcem Chrystusa Boga. Miłość, która jest w Nim samym i która również jest tym samym Bogiem. Miłość, Życie Chrystusa i Jego Duch są trzema postaciami tego samego Boga. Boga miłości i przebaczenia. Boga, który króluje w Królestwie Niebieskim.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-470774252357667798?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/470774252357667798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=470774252357667798' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/470774252357667798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/470774252357667798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/04/tajemnica-swietej-trojcy.html' title='Tajemnica Świętej Trójcy'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4232526024361237305</id><published>2011-04-10T14:48:00.002+02:00</published><updated>2011-04-10T15:18:51.547+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Królestwo siły</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od zawsze w świecie przyrody działa prawo siły. Ten, który silniejszy wygrywał konfrontację zarówno o żywność, jak i o partnerów do reprodukcji. Skutkiem tego, geny silniejszego osobnika miały większą szansę przetrwać i umocnić się w populacji. Koniec końca silniejszy mógł zrobić ze słabszym, co tylko chciał mając za sobą argument siły. Takie naturalne prawo, w którym silniejszy jest prawodawcą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słabsze jednostki nie chcąc być skazane na tyranię silniejszych zawierają z sobą pakt o nieagresji i łączą siły, by odpierać ataki silniejszego. W ten sposób to one są silniejsze, ale jednak zasoby, których bronią muszą dzielić między sobą. Między nimi największe znaczenie i tak mają silniejsi. Również między grupami konfrontację wygrywają grupy, które mają większą sumę siły. W przypadku takich walk jednak grupy wyznaczają swojego wodza, którego z jakiegoś powodu uważają za silniejszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siła nie zawsze musi oznaczać siłę fizyczną. Często walory fizyczne mają mniejsze znaczenie, niż walory intelektualne. Sprytny osobnik potrafi pokonać silniejszego fizycznie, korzystając z siły swojej inteligencji. Inteligentna i charyzmatyczna jednostka potrafi również wykorzystać siłę innych do walki z silniejszym. Również zamożność pomaga w wykorzystaniu siły innych w walce. Im więcej różnego rodzaju zasobów posiadam, tym łatwiej mi kupić usługi innych - za równo inteligentnych i charyzmatycznych, jak i silnych fizycznie. Mogę sam dobierać ludzi do swojej armii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać różne są oblicza siły, ale nadal ten, który jest silniejszy ma nieograniczoną władzę nad tym, który jest słabszy. Struktura państwa demokratycznego nieco poprawia sytuację. Aparat siłowy podporządkowany jest woli ludu, czyli woli większości. To większość poprzez swoich przedstawicieli konstruuje prawo. Prawo chroni tych słabszych przed silniejszymi, dopóki silniejsi nie będą w większości, aby to prawo zmienić. Jednak tak czy inaczej to aparat siłowy stoi na straży państwa prawa. Czy jest droga aby królestwo siły zamienić w królestwo, w którym każdy ma takie same uprawnienia niezależnie od tego czy jest silniejszy, bardziej inteligentny, bogatszy, a nawet czy jest w większości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem zdecydowanie za mało się o tym mówi. Jako naturalny przyjmujemy stan, w którym rację mają ci, których jest więcej. Również media, które rządzą się prawami rynku nie ułatwiają nam sprawy. Za mało jest sensownych debat o etyce i wolności, a za dużo o polityce i woli większości. Za dużo kalkulacji, a za mało konsekwencji w poglądach. Czy jest szansa poprawić stan rzeczy? Jasne. Ale najpierw sami musimy rozbudzić w sobie i własnym otoczeniu świadomość potrzeby takich debat. Świadomość etycznej podstawy polityki. Jeśli więcej ludzi, będzie chciało rozmawiać na ten temat, donośniejsze będzie również echo w mediach. Może wtedy dorośniemy do tego, by mówić nie o sile, ale o wolności.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4232526024361237305?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4232526024361237305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4232526024361237305' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4232526024361237305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4232526024361237305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/04/krolestwo-siy.html' title='Królestwo siły'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1689247959950621528</id><published>2011-04-05T15:59:00.004+02:00</published><updated>2011-04-05T16:46:07.907+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Pojednanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;- Przepraszam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Nic się nie stało.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Słowa te przechodzą nam przez gardło zupełnie mimochodem. Nawet nie zastanowimy się, kiedy je wypowiadamy. Ot element dobrego wychowania. I gdy ktoś pyta, czy wybaczamy, mając w głowie to elementarne dobre wychowanie oczywiście odpowiemy twierdząco. Czy jednak w tych codziennych sytuacjach jest tak naprawdę cokolwiek do wybaczania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy w ogóle istnieje potrzeba przeprosin i przebaczenia? Przeprosiny i przebaczenie są dwoma stronami jednego aktu - pojednania. Pojednanie, czyli przywrócenie jedności. Wynika z tego, że coś musi być rozdzielone, aby móc przywrócić temu jedność. Czy przypadkowe trącenie kogoś w autobusie, albo piłka przypadkowo trafiająca w okno sąsiada powoduje rozdzielenie, albo rozerwanie czegoś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy mówimy o rozerwaniu musimy mieć na myśli rozerwanie więzi, która łączy mnie z drugim człowiekiem. Jeśli spotkana osoba jest przypadkowa, to trudno w ogóle mówić o więzi. Jeśli ona jest, to jest na tyle słaba, że faktycznie tego typu głupstwo może spowodować jej rozerwanie, ale również pojednanie nie wymaga jakichś nadzwyczajnych gestów. W takim przypadku zdawkowe przepraszam - nic się nie stało może naprawić nadszarpniętą relację i przywrócić ją do zwykłej ludzkiej życzliwości. Jednak pojednanie w takim przypadku nie jest jakimś wyjątkowym osiągnięciem i bazując na tego typu wydarzeniach, trudno jest określić siebie, jako osobę, która przebacza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy więź między dwojgiem ludzi jest silniejsza, to chyba nikt nie wygłupia się z przepraszaniem, za przypadkowe dotknięcie ani żadną inną błahą czynność wykonaną nieintencjonalnie. Bo jaka dojrzała relacja może ucierpieć z takiego powodu. Jedność trwa, więc nie ma potrzeby pojednania. Natomiast sprawa komplikuje się bardzo, gdy wyrządzimy faktyczne zło bliskiej osobie. I rzadko problem będzie tkwił w samej istocie tego konkretnego czynu, ale w nadszarpniętym zaufaniu. Nagle druga osoba staje się nieufna i oddalamy się od siebie rozrywając więź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy kurtuazyjne "przepraszam" naprawi szkodę? Bynajmniej, a nawet wprost przeciwnie. Brak adekwatnej skruchy świadczy, że albo nie rozumiemy szkody, którą wyrządziliśmy, albo traktujemy bliską osobę, jak osobę przypadkową i uważamy, że więź była na tyle słaba, że bardzo łatwo możemy ją naprawić. Co zatem jest potrzebne do pojednania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym etapem jest na pewno uruchomienie rozumu i próba znalezienia istoty problemu oraz skutków, których doświadcza druga osoba. Jeśli relacja jest silna, to zrozumienie problemu, powinno obudzić w nas autentyczny żal - przeraźliwy krzyk bólu powstałego na skutek ran, jakie zadaliśmy drugiej osobie. Zrozumienie błędu i żal poprowadzi do analizy swojego własnego błędu i próby wyeliminowania go, ponieważ czując ten ból, na pewno zrobię co w mojej mocy, żeby nie czuć go ponownie. Jeśli uda się przebrnąć z sukcesem przez te etapy, to może w końcu będziemy gotowi na powiedzenie "przepraszam" z adekwatną do sytuacji powagą i przekonaniem, że chcemy naprawić to, co popsuliśmy. To dopiero pozwoli odzyskać zaufanie drugiej osoby i pojednać się w umocnionej poprzez kolejne doświadczenie relacji.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1689247959950621528?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1689247959950621528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1689247959950621528' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1689247959950621528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1689247959950621528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/04/pojednanie.html' title='Pojednanie'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-5859680164294031818</id><published>2011-04-04T09:47:00.001+02:00</published><updated>2011-04-04T09:54:28.916+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Jeff Beck - Brush with the Blues</title><content type='html'>Tym razem bez słów. Za to gitara, która nie tylko mówi, ale i płacze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" src="http://www.youtube.com/embed/1yGB6d_3n58" allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-5859680164294031818?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/5859680164294031818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=5859680164294031818' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5859680164294031818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5859680164294031818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/04/jeff-beck-brush-with-blues.html' title='Jeff Beck - Brush with the Blues'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/1yGB6d_3n58/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2301518787781122514</id><published>2011-04-03T19:00:00.002+02:00</published><updated>2011-04-03T19:11:45.158+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia wzięte'/><title type='text'>Cuda życia codziennego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak tu nie wierzyć w cuda? Albo przynajmniej w bardzo dziwne, acz radosne zbiegi okoliczności. Nie jest tajemnicą, że jestem zafascynowany kazaniami o. Jana Andrzeja Kłoczowskiego, wygłaszanymi co niedzielę na tzw. dwunastce. Wczoraj przyjechałem na tydzień do Dublina, więc automatycznie dziś nie mogłem pojawić się na dwunastce. A tu niespodzianka. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kłoczu&lt;/span&gt; prowadzi rekolekcje w polskim duszpasterstwie dominikańskim w Dublinie. Czy to jakiś znak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kazanie o wszystkim, ale nie ma się co dziwić. Owoce życiowych przemyśleń, którymi raczy nas co niedzielę przez długie lata, tutaj musi przekazać w trakcie czterech homilii. Nie będę streszczał kazania, gdyż większość myśli przewija się przez całego mojego bloga. Jednak bardzo spodobał mi się cytat z Mistrza Eckharta:&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy chcą patrzeć na Boga tymi samymi          oczami, którymi patrzą na krowę, i chcą kochać Boga tak, jak ją kochają.          A kochają ją z powodu mleka i sera, ze względu na swoją własną korzyść.          Tak postępują wszyscy ci, którzy kochają Boga ze względu na zewnętrzne          bogactwo lub wewnętrzne pociechy; nie kochają Go tak jak powinni, kochają          swoją własną korzyść.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Warto się zastanowić, czy kochamy Boga właśnie ze względu na korzyści, których z tego oczekujemy? Czy nasza miłość jest taka jak powinna być? Czy jest bezinteresowna? Czy czyniąc dobro, myślimy o czekającej nas nagrodzie zamiast o świecie, który mamy szansę tworzyć i zbawić?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2301518787781122514?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2301518787781122514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2301518787781122514' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2301518787781122514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2301518787781122514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/04/cuda-zycia-codziennego.html' title='Cuda życia codziennego'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3718190663323710156</id><published>2011-03-28T21:33:00.003+02:00</published><updated>2011-03-28T21:56:45.653+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Lepszy świat</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy tak nieraz posłucham ludzi obok siebie, jak i echo tych usłyszanych przypadkowo, zastanawia mnie, skąd na świecie tyle smutku i narzekania. Ludzie ubolewają, że choroby, że bieda, że nie ma pracy, że dookoła tyle zła. Faktycznie więcej się o tym wszystkim słyszy niż paręnaście lat temu, ale czemu tu się dziwić. Wolne media prześcigają się w szukaniu sensacji, a kto by napisał artykuł o kimś, kto jest cały czas zdrowy, kto nie cierpi biedy, kto normalnie pracuje, kto jest normalnym dobrym człowiekiem. Chyba nie ulega wątpliwości, że zdecydowana większość ludzi żyje każdym dniem. Oczywiście nie nadaje się na bohatera historii, bo kto chce czytać o takim szarym przeciętniaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jest w tym wszystkim coś, co niepokoi. Niepokoi, że jednak istnieją ludzie, którzy czynią innym zło. A może jeszcze bardziej niepokoi nas, że patrzymy na świat, w którym człowiek nie podaje ręki drugiemu człowiekowi. Na świat pełen obojętności. Gdzieś w sercu pragniemy innego świata. Takiego, w którym człowiek kocha drugiego człowieka. Żyjemy nadzieją, że po śmierci, jeśli tylko "przyzwoicie" dożyjemy końca, czeka na nas drugi, lepszy świat. Zamiast żyć tu i teraz, żyjemy nadzieją na lepsze jutro. Tymczasem zapominamy o tym, że póki co tylko jeden świat należy do nas. Właśnie świat Tu i Teraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcemy żyć w lepszym świecie? Więc zamiast żyć nadzieją, że lepszy świat przyjdzie, sami musimy go tutaj realizować. I wcale nie mówię o rewolucji, czy zakładaniu partii politycznych. Mówię o codziennym życiu. Jeśli chcemy świata, w którym człowiek mówi człowiekowi prawdę, musimy najpierw sami mówić prawdę drugiemu człowiekowi. Jeśli skłamiemy, to automatycznie budujemy świat, w którym ktoś kogoś okłamał, a nie o to chodziło. Oczywiście mówienie prawdy nie spowoduje, że wszyscy od razu będą mówić prawdę. Jednak zaniechanie mówienia prawdy spowoduje, że nie wszyscy będą prawdę mówić, bo sami już jesteśmy wyjątkiem. Jeśli chcemy żyć w świecie, w którym człowiek przebacza człowiekowi, sami musimy przebaczać, bo jeśli nie przebaczymy, to sami będziemy tymi, którzy nie przebaczają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto sobie zdać sprawę z tego, że sami tworzymy świat, w którym żyjemy. I jakim go stworzymy, w takim będziemy żyć. Nie dajmy sobie wmówić, że świat został stworzony raz, a teraz tylko musimy doświadczać tego skutków. Każdego dnia, każdej sekundy tworzymy nasz świat. Tworzymy historię świata, która ma doprowadzić go do Zbawienia. Skorzystajmy więc z refleksyjnego czasu Wielkiego Postu i zastanówmy się chwilkę nad własnym postępowaniem. Spróbujmy skierować nasze działanie w stronę naszego upragnionego świata. Realizujmy go w jedynym świecie, który mamy - w świecie Tu i Teraz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3718190663323710156?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3718190663323710156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3718190663323710156' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3718190663323710156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3718190663323710156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/03/lepszy-swiat.html' title='Lepszy świat'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4384938620307883500</id><published>2011-03-24T21:37:00.003+01:00</published><updated>2011-03-24T21:58:17.413+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Złota zasada postępowania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W naszych rozważaniach na temat Kazania na Górze nieuchronnie zbliżamy się do końca. Kolejny rozdział jest krótki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Zdanie to idealnie odzwierciedla maksymę: minimum słów - maksimum treści. Nie trzeba wymieniać rzeczy dozwolonych czy polecanych, ani zabronionych czy potępianych. Wystarczą krótkie dwa zdania, aby każdy w ciszy własnego rozumu mógł sam ocenić własny czyn. Wystarczy postawić się na miejscu drugiej osoby, by zobaczyć czy moje działanie jest pozytywne czy negatywne. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Zresztą mądrość ta znana jest w postaci przysłów i powiedzeń. Najbliższe treścią jest chyba &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe&lt;/span&gt;. Chrystus idzie trochę dalej. Nie tylko mamy powstrzymać się od złych czynów, ale mamy aktywnie działać na rzecz potrzebującego bliźniego. Całe Boże Prawo polega na tym, aby drugiego człowieka postawić w centrum, jako cel swoich działań. Całą swoją działalnością Chrystus świadczy, że Bóg jest tam, gdzie drugi człowiek. A Bogu nie tylko nie należy czynić źle, ale należy składać mu ofiarę. Nie ofiarę krwi, ale ofiarę miłości.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Łatwo jednak dojść do wniosku, że drugi człowiek może potrzebować zupełnie czego innego niż ja. Jaki sens więc ma czynienie jemu tego, czego sam bym chciał dla siebie? Czy nie wpadamy znów w pułapkę egocentryzmu, gdy próbujemy w drugim człowieku znaleźć jedynie własne potrzeby i pragnienia? Zadanie to jednak wcale nie jest trudne. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Po to mamy rozum, by umieć siebie postawić w sytuacji drugiego człowieka. Ja w danej chwili potrzebuję czegoś, ale potrafię wyobrazić sobie siebie w sytuacji kogoś, kto potrzebuje czegoś innego. Mogę nawet znaleźć odpowiedź na pytanie, czy znalazłszy się w takiej sytuacji chciałbym pomocy? Czasem nie chcę pomocy. A czasem nie chcę się przyznać, że jej potrzebuję. Czy potrafimy podejść do drugiego człowieka zarówno z troską, jak i ze zrozumieniem? Czy potrafimy dać tak, aby bliźni po drugiej stronie nie wstydził się wziąć? To zadanie wydaje się dużo trudniejsze. Ale czy Chrystus obiecywał, że będzie łatwo?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4384938620307883500?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4384938620307883500/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4384938620307883500' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4384938620307883500'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4384938620307883500'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/03/zota-zasada-postepowania.html' title='Złota zasada postępowania'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1604187495187823482</id><published>2011-03-06T21:00:00.005+01:00</published><updated>2011-03-06T21:26:12.124+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Między sercem a rozsądkiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koncepcje dualizmu człowieka sięgają bardzo odległych czasów. Chyba najlepiej trzymającą się teorią był dualizm ciała i ducha. Człowiek z jednej strony jest istotą cielesną i podlega działaniu popędów i instynktu. Z drugiej jest istotą duchową i podlega obowiązkowi. Obie te sfery walczą ze sobą, a pole rażenia tej walki określamy jako świadomość. Również teoria Freuda zasługuje na wyróżnienie. Z jednej strony zwierzęce potrzeby, a z drugiej dziedzictwo kulturowe. Id vs Superego. Co jest wynikiem tej walki? Ego, czyli świadomość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jest jeszcze jedna koncepcja dualistyczna, która najsilniej chyba oddziałuje w czasach obecnych. Serce kontra rozsądek. Z jednej strony, człowiek działa impulsywnie, poddaje się chwili, robi to, co chce w danej chwili zrobić. Z drugiej ma szerszą perspektywę, która każe brać mu pod uwagę opłacalność danego działania. Momentami wygrywa impuls, momentami rozwaga. Wbrew popularnej opinii, nie wierzę, że albo się jest (parafrazując tytuł powieści Jane Austen) rozważnym, albo romantycznym. W zależności od konkretnych okoliczności człowiek raz zachowuje się rozważnie, a kiedyś indziej impulsywnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę, się tutaj rozwodził nad tym, który sposób postępowania jest lepszy, gdyż uważam, że oba są niewystarczające. Gdzieś bowiem, pomiędzy tym co przyjemne, a tym co opłacalne gubimy jeszcze jedno kryterium - dobro. Słuchając impulsu, można postępować dobrze lub źle. Podobnie jest, gdy słuchamy rozsądku. A czasem ani słuchając jednego ani drugiego, nie wybierzemy dobrej drogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy impuls każe nam za pozostające nam nadwyżkowe fundusze, kupić sobie coś, co sprawi nam radość, a rozsądek każe odłożyć pieniądze na trudniejsze czasy, zaabsorbowani rozwiązaniem tego dylematu, zapominamy o tym, że jest jeszcze jedna alternatywa. Gdzieś, nawet bardzo blisko nas, może być ktoś, komu te pieniądze mogą być potrzebne w chwili bieżącej. Czy warto troszczyć się o nieokreśloną przyszłość albo o spełnianie własnych zachcianek, gdy jest szansa zrobić coś dobrego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy dwie popularne opcje walczą o naszą uwagę, warto się rozejrzeć, czy swoją nachalnością przez przypadek nie zasłaniają nam trzeciej, najlepszej drogi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1604187495187823482?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1604187495187823482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1604187495187823482' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1604187495187823482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1604187495187823482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/03/miedzy-sercem-rozsadkiem.html' title='Między sercem a rozsądkiem'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-5545288687860147395</id><published>2011-01-23T21:03:00.002+01:00</published><updated>2011-01-23T21:25:03.823+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Wielka schizma</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie zakończył się kolejny tydzień ekumeniczny. I tak po kolejnym dającym do myślenia dwunastkowym kazaniu o. Kłoczowskiego, przychodzą mi do głowy kolejne myśli. Św. Paweł w Liście do Koryntian zganił rozłamy w Kościele, jednocześnie zaznaczając, że Chrześcijanin ma należeć tylko i wyłącznie do Chrystusa, gdyż to Chrystus ofiarował nam swoje życie, a nie kto inny. Zatem to droga Chrystusa jest drogą Chrześcijaństwa. Nie droga papieża, nie droga patriarchów, nie droga hierarchii, ale droga Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro tak, to gdy jakaś wspólnota chrześcijańska przyjmuje inną drogę od chrystusowej, to ona właśnie dokonuje rozłamu. W tym świetle warto się zastanowić, kiedy rozpoczął się proces podziału Chrześcijan. Czy w czasie wielkiej schizmy? Czy wtedy, gdy Marcin Luter wywiesił 95 tez? Czy może gdy Henryk VIII ogłosił się głową Kościoła w Anglii? A może zaczęło się dużo wcześniej, a wymienione wydarzenia, były jedynie owocami? Może zaczęło się, gdy Chrześcijaństwo stało się religią wszech-obowiązującą w Cesarstwie Rzymskim? Czy połączenie wiary z polityką nie było już odejściem od drogi Chrystusa? Czy Chrystus wymuszał na kimś przyjęcie swojej nauki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może zaczęło się jeszcze wcześniej? U samego zarania. Każde źle zinterpretowane słowo Chrystusa już mogłoby być ziarnem schizmy. Gdy słowa Chrystusa pojawiały się w głowach apostołów, żyjących w takiej a nie innej rzeczywistości, jako system polityczny. Zamiast brać świadectwo z Jego życia, człowiek chciał siłą zamienić istniejący system, na tę idyllę opisywaną w Kazaniu na Górze i wszystkich pozostałych słowach Jezusa. Może więc już tu zaczął się rozłam, bo już tu powstały dwie drogi. Chrystus powiedział przed Piłatem: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Królestwo moje nie jest z tego świata.&lt;/span&gt; Tak, nie jest. Bo decydując się na Jego drogę, trzeba zejść z drogi, którą człowiek idzie od wieków. Trzeba zejść z drogi wojen, władzy, wpływów i bogactw. Trzeba powrócić na drogę Chrystusa. Na drogę miłości.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-5545288687860147395?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/5545288687860147395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=5545288687860147395' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5545288687860147395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5545288687860147395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/01/wielka-schizma.html' title='Wielka schizma'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-9168636015035455519</id><published>2011-01-17T18:09:00.002+01:00</published><updated>2011-01-17T18:31:57.896+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Wesołkowatość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy tak popatrzeć na aktualny trend w "kulturze" i "obowiązujący" model zachowania można się zastanawiać, skąd tyle radości i wesołości bierze się na świecie. Wojny, głód, epidemie, niewola, bieda obecne są nie tylko w tzw. krajach trzeciego świata. Poprzez media docierają do nas ich przebłyski, ale czy zastanawiamy się dłużej, co z tym robić? Czasem jest nam to obojętne, a czasem po prostu czujemy się kompletnie bezradni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końca, żeby o tym nie myśleć zagłuszamy ten głos innymi głosami. Oglądamy coraz durniejsze komedie, słuchamy coraz bezsensowniejszej muzyki. Nie możemy wytrzymać z własnymi myślami więc organizujemy sobie wszelakiego rodzaju rozrywkę. Zagłuszamy rozum, który mówi nam: "zrób coś", "pomyśl", "działaj". Zagłuszamy ten rozum, przez który dumnie nazywamy siebie Homo Sapiens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście można obwiniać "twórców" i "liderów" o to, że takie, a nie inne treści są promowane. Ale tak naprawdę media serwują nam dokładnie to, co chcemy słyszeć. Gdybyśmy nie chcieli oglądać durnowatych filmów, to nie powstawałyby takowe. Gdyby nikt nie chciał słuchać bezmyślnego walenia w instrumenty, nikt by w te instrumenty nie walił. Nikt na siłę nie kładłby nam uśmiechu na twarz, gdyby nikt tego nie kupował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może te zagłuszacze i nasza wesołkowatość są naturalnym tworem ewolucji? Może przestajemy być człowiekiem rozumnym. Rozum przestaje być modny. Modny staje się bezmyślny uśmiech na twarzy. To uśmiech, a nie rozum jest obiektem kultu. Przekształcamy się powoli, acz zdecydowanie z Homo Sapiens w Homo Hilari. Czy mamy drogę powrotną? Czy też musimy tylko biernie poddawać się nurtowi wszech-obowiązującego modelu?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-9168636015035455519?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/9168636015035455519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=9168636015035455519' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/9168636015035455519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/9168636015035455519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/01/wesokowatosc.html' title='Wesołkowatość'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-885691589149289379</id><published>2011-01-15T10:49:00.003+01:00</published><updated>2011-01-15T10:52:49.349+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Led Zeppelin - Since I've been loving you</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Zacznijmy rok muzycznie. Jeden z najlepszych kawałków, jakie miałem okazję słyszeć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object style="font-family: georgia;" width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Bkjv9SscotY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Bkjv9SscotY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left; font-family: georgia;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Working from seven to eleven every night,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;It really makes life a drag, I don't think that's right.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I've really been the best, the best of fools, I did what I could, yeah.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;'Cause I love you, baby, How I love you, darling, How I love you, baby,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I'm in love with you, girl, little girl.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;But baby, Since I've Been Loving You, yeah. I'm about to lose my worried mind, ah, yeah.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Everybody trying to tell me that you didn't mean me no good.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I've been trying, Lord, let me tell you, Let me tell you I really did the best I could.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I've been working from seven to eleven every night, I said It kinda makes my life a drag, drag, drag, drag..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lord, yeah, that ain't right... no no&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Since I've Been Loving You, I'm about to lose my worried mind.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Said I've been crying, yeah, oh my tears they fell like rain,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Don't you hear them, Don't you hear them falling,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Don't you hear them, Don't you hear them falling.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Do you remember mama, when I knocked upon your door?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I said you had the nerve to tell me you didn't want me no more, yeah&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I open my front door, I hear my back door slam,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;You know I must have one of them new fangled, new fangled back doors man.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I've been working from seven, seven, seven, to eleven every night and It kinda makes my life a drag...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;a drag, drag, oh yeah it makes a drag.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Baby, Since I've Been Loving You, I'm about to lose, I'm about lose lose my worried mind.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Just One more, Just One more&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oh yeah, since I've Been Loving You, I'm gonna lose my worried mind.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-885691589149289379?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/885691589149289379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=885691589149289379' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/885691589149289379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/885691589149289379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2011/01/led-zeppelin-since-ive-been-loving-you.html' title='Led Zeppelin - Since I&apos;ve been loving you'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1436752818116040643</id><published>2010-12-31T12:40:00.005+01:00</published><updated>2010-12-31T12:45:57.585+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśl Narodzona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Na nowy rok</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie będę życzył zdrowia, ani szczęścia, ani spełnienia marzeń czy realizacji życiowych celów. Nie będę życzył mądrych postanowień noworocznych ani szampańskiej zabawy nadchodzącej nocy. Myślę, że takich życzeń, każdy nasłucha się wystarczająco przed godziną zero. Ja chciałbym życzyć, aby nadchodzący rok był rokiem wyciągania wniosków i naprawiania nadszarpniętych więzi. Abyście do każdego człowieka z wzajemnością podchodzili z szacunkiem, miłością i życzliwością. Aby błędy, które niewątpliwie popełnicie zostały przebaczone i koniec końca przysłużyły się umacnianiu międzyludzkich relacji. Abyście pamiętali, że Boga można odnaleźć jedynie w twarzy drugiego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam gorąco.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1436752818116040643?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1436752818116040643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1436752818116040643' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1436752818116040643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1436752818116040643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/12/na-nowy-rok.html' title='Na nowy rok'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2073908426799266308</id><published>2010-12-30T14:19:00.002+01:00</published><updated>2010-12-30T14:48:31.406+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>Kij i marchewka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam coraz mocniejsze poczucie, że w życiu ludzie kierują się w większym stopniu utartymi schematami kulturowo-obyczajowymi, niż własnym rozumem. Weźmy jako przykład stosunek pracownika do pracodawcy. Jako wolna osoba podejmuję zobowiązanie pracy w zamian za wynagrodzenie. Jest umowa i moim obowiązkiem jest jej wypełnianie, podobnie jak obowiązkiem pracodawcy jest wypłacanie mi wynagrodzenia. Dlaczego więc oczekuję od pracodawcy premii lub innego rodzaju nagrody?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakimś sposobem pracownik, którego za dobrze wykonaną pracę czeka nagroda, pracuje efektywniej. Czy sam jego stosunek pracy nie wymaga maksymalnego zaangażowania? Dlaczego więc stosować przysłowiową "marchewkę"? Skoro "marchewka" spełnia swoją funkcję, to oznacza, że pracownik bez niej nie angażuje maksymalnie swoich zasobów. Może zatem należy się zastanowić, czy wywiązuje się z umowy, którą zawarł sam, dobrowolnie. Czy prymitywna technika motywacyjna nie jest silniejszym bodźcem niż rozum, który nakazuje wywiązywać się z własnych zobowiązań?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga opcja jest taka, że człowiek zgodnie z nakazem rozumu angażuje maksimum swoich zasobów, do jakich zobowiązał się w umowie. "Marchewka" ma spowodować jedynie, żeby zaangażował coś więcej. Ale skoro tak, to czemu nie ma tego w umowie? Czemu pracodawca nie zaproponował tego od razu? Może nie mógł? Może pracownik nie mógł podjąć większych zobowiązań? Może więc pozytywne techniki motywacyjne mają być sposobem na obejście restrykcyjnego prawa pracy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą podobnie do "marchewki" działa przysłowiowy "kij". Perspektywa kary również skutecznie motywuje do pracy. Czy jednak sama umowa nie wystarczy? Tutaj nie ma możliwości aby kara, była sposobem obejścia prawa pracy. Nie można legalnie ukarać za to, do czego pracownik nie jest zobowiązany stosunkiem pracy. Zatem najwyraźniej perspektywa czekającej kary jest skuteczniejsza niż wewnętrzna motywacja wypływająca wyłącznie z rozumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/TRyHIndan7I/AAAAAAAAAto/BOTwro4bTtM/s1600/marchewka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 234px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/TRyHIndan7I/AAAAAAAAAto/BOTwro4bTtM/s320/marchewka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556464622369415090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tym, co wyróżnia człowieka w królestwie zwierząt jest właśnie rozum. Czy stosowanie i uleganie technikom motywacyjnym nie jest zatem przyznaniem, że rozum w naszym życiu nie ma takiego wielkiego znaczenia? Czy takim zachowaniem nie pozbawiamy się człowieczeństwa? Czy nie stawiamy się w sytuacji osła na wyżej załączonej ilustracji z filmu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mania Wielkości&lt;/span&gt;? W końcu to właśnie inne zwierzęta nie mają rozumu i je motywuje się do działania takimi technikami?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2073908426799266308?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2073908426799266308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2073908426799266308' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2073908426799266308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2073908426799266308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/12/kij-i-marchewka.html' title='Kij i marchewka'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/TRyHIndan7I/AAAAAAAAAto/BOTwro4bTtM/s72-c/marchewka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-704945378673763449</id><published>2010-12-21T15:30:00.002+01:00</published><updated>2010-12-21T15:35:35.354+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Kochać Boga, kochać człowieka</title><content type='html'>Coraz bardziej zastanawiam się, czy istnieje miejsce, w którym nie czeka na nas niespodzianka. Ostatnio przeglądałem portal &lt;a href="http://demotywatory.pl"&gt;demotywatory.pl&lt;/a&gt; i trafiłem na genialną myśl Karola Wojtyły:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Jak można kochać Boga, który jest niewidzialny nie kochając człowieka, który jest obok nas?&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że to retoryczne pytanie można pozostawić bez komentarza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-704945378673763449?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/704945378673763449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=704945378673763449' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/704945378673763449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/704945378673763449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/12/kochac-boga-kochac-czowieka.html' title='Kochać Boga, kochać człowieka'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4183052588724480074</id><published>2010-12-18T12:42:00.003+01:00</published><updated>2010-12-18T13:13:12.003+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Problemy z przebaczeniem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdej relacji z drugim człowiekiem mamy do czynienia ze wzlotami i upadkami. Często ranimy w jakiś sposób uczucia drugiej osoby, często działamy na jej szkodę z rozmaitych powodów. Zdanie sobie sprawy z popełnionego zła jest już pierwszym krokiem w jego przezwyciężeniu, ale co robić dalej? Co gdy to my stoimy po tej stronie, która została w jakiś sposób skrzywdzona?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udawanie, że nic się nie stało jest tylko tworzeniem iluzji. Rana zamiast się zagoić, zostanie zasłonięta i od wewnątrz będzie trawić czułą tkankę międzyludzkiej więzi. Intuicyjnie dochodzimy do wniosku, że aby umocnić nadszarpniętą relację, potrzebujemy obustronnego działania. Jedna strona musi wyrazić skruchę, a druga musi przebaczyć. Przebaczyć, a nie zapomnieć. Nie wypierać z pamięci złych chwil, ale wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. Z drugiej strony, trzeba prawdziwie przebaczyć i zrzec się całkowicie pretensji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak co należy robić, gdy to samo zło zostaje powtórzone wielokrotnie? Czy nadal możemy ufać szczerości skruchy drugiej osoby? Czy przebaczając popełnione zło, nie wyrazimy cichej akceptacji tego działania, bagatelizując krzywdę jakiej doznaliśmy? Jak rozwiązać taki problem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że coś w takiej sytuacji jest nie tak. Stoimy tutaj wobec dwojakim złem. Pierwszym problemem jest właściwa krzywda, która została wyrządzona i która może zostać w normalny sposób wybaczona. Jednak oprócz właściwej krzywdy mamy tu do czynienia z innym, większym i poważniejszym złem. Jest nim nadużycie przebaczenia. To przewinienie jest dużo bardziej skomplikowane. Uderzenie następuje bowiem nie tylko w samo ciało naszej relacji, ale w jej ducha, w samą jej esencję. W zaufanie. Czy możemy ufać osobie, która nadużywa naszego zaufania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy przebaczenie winy nadużycia przebaczenia, może być w ogóle dokonane? Czy przez samo nadużycie tego przebaczenia, nie degradujemy jego znaczenia? Koniec końca doprowadzimy relację do takiego punktu, w którym będziemy pozornie przebaczać, mimo że w głębi serca będziemy zdawać sobie sprawę, że nic się nie zmienia. Że nie ma wniosków na przyszłość. Że ciągle się będzie powtarzać to samo. Jak więc postąpić, żeby tak się nie stało? Może trzeba po prostu przeprowadzić szczerą rozmowę i zastanowić się co robić dalej. Może potrzebne jest nie tylko przebaczenie, ale głęboka wewnętrzna przemiana. Czy jest inna droga by uratować zaufanie? A może jest to właśnie wina, której nie sposób szczerze przebaczyć?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4183052588724480074?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4183052588724480074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4183052588724480074' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4183052588724480074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4183052588724480074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/12/problemy-z-przebaczeniem.html' title='Problemy z przebaczeniem'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4659223264217087010</id><published>2010-12-16T16:43:00.005+01:00</published><updated>2010-12-16T17:17:30.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Eutyfron i zbożne czyny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Błyskotliwość umysłu Sokratesa jest wyjątkowa. Dzięki Platonowi wiele z Jego dialogów pozostanie w dorobku naszej kultury. Jednym z dzieł Platona opisującym jedną z rozmów Sokratesa jest Eutyfron. Oskarżony o zdradę stanu, psucie młodzieży i wiele innych wyciągniętych z kapelusza czynów filozof spotyka w sądzie znajomego, który donosi na ojca w imię swojej własnej cnoty. Gdy ten porusza kwestię, co jest czynem zbożnym a co nie, Sokrates manewruje rozmową tak, że Eutyfron musi się wycofać nie potrafiwszy znaleźć obrony na słowa filozofa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z ciekawszych momentów dyskusji jest rozmowa o tym, co jest zbożne a co nie jest. Eutyfron w jednym zdaniu mówi, że zbożnym jest to, co się bogom podoba. Natomiast zapytany, co się podoba bogom, odpowiada, że to co jest zbożne. Nie ma jednak żadnych wytycznych ani sposobu rozstrzygnięcia, co naprawdę jest zbożne, ani co się bogom podoba. Sokrates od razu wytyka, że jeden bóg może mieć upodobanie w czymś innym niż drugi. Czy zatem, gdy sprzeczne są dane wartości, to czy obie są zbożne, czy też żadna z nich nie jest. To co się podoba jednemu, nie będzie podobało się innemu. Czy istnieje jakiś czyn, który będzie podobał się wszystkim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten argument jest jednym z głównych zaprzeczających politeizmowi. Ale nie przeciw politeizmowi chciałbym tu pisać, ale przeciwko definiowaniu dobra i zła, poprzez to, co podoba się Bogu, lub nie. Prawda jest taka, że nawet przyjmując, że Bóg istnieje, co my o nim wiemy? Czy możemy na jakiejkolwiek podstawie kategorycznie twierdzić, czego Bóg chce, a czego nie? Możemy domniemywać, że Bogu będzie podobało się dobro, ale czy możemy na tej podstawie powiedzieć, jaki konkretny czyn będzie mu się podobał? Nie da się zdefiniować w ten sposób dobra i zła. Przecząc temu, staniemy po stronie Eutyfrona w beznadziejnym sporze przeciw Sokratesowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Immanuel Kant w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Metafizyce moralności&lt;/span&gt;, nie zaprzeczając istnieniu Boga, postuluje konieczność wyprowadzenia prawa z samego człowieczeństwa, a nie z przypodobania się Bogu. Jak więc zdefiniować co dobre, a co złe? Polecam mój poprzedni wpis.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4659223264217087010?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4659223264217087010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4659223264217087010' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4659223264217087010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4659223264217087010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/12/eutyfron-i-zbozne-czyny.html' title='Eutyfron i zbożne czyny'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8527002316143680003</id><published>2010-12-04T13:34:00.003+01:00</published><updated>2010-12-04T14:17:30.159+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Dobro i zło</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy to świadomość, tego co dobre, a co złe rodzi w nas zmysł moralny? Czy może zmysł moralny wyznacza to co dobre, a co złe? Jak w ogóle zdefiniować dobro i zło? Te i wiele innych pytań nasuwa się, gdy próbujemy chwilkę się nad tym zastanowić. Warto zmierzyć się z tym ważnym tematem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od dobra. Bardzo trudno je sobie w ogóle wyobrazić w oderwaniu od zła. Najczęściej występuje jako jego antagonizm. Gdy ktoś nie robi niczego złego, to uważa się go za dobrego człowieka. Nie trzeba nawet specjalnie nic dobrego robić, wystarczy nie być złym. Tak naprawdę jednak nie wyjaśnia nam to specyfiki dobra, a jedynie poprzez zaprzeczenie specyfikę zła. Spróbujmy podejść do tego od właściwej strony. Zastanówmy się nad dobrem w oderwaniu od zła. Czym jest dobro?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobro używane jest nie tylko w kontekście etyki. Mówimy o dobrach materialnych i duchowych. Naszymi dobrami materialnymi są przedmioty, które dla nas coś znaczą, są coś warte. Moim dobrem jest mój dom, mój księgozbiór, mój samochód i wiele różnych rzeczy. One wszystkie są moimi dobrami. Ale moim dobrem jest też rodzina, przyjaciele, spokój ducha. Moimi dobrami są też inteligencja, rozum, wiara, miłość. Jak widać pojęcie to jest bardzo szerokie. Jednak wspólne dla tych wszystkich materialnych i duchowych dóbr jest to, że posiadają one dla mnie swoją własną wartość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbujmy przenieść to pojęcie na grunt etyki. Co ma dla mnie wartość w relacji do drugiego człowieka? Po pierwsze człowieczeństwo. Chcę, żeby drugi człowiek widział we mnie człowieka. Chcę, żeby mi ufał i sam chcę mu ufać. Chcę być przy nim wolną osobą, która bierze odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Chcę, żeby reprezentował przede mną prawdę. Chcę, żeby był osobą spolegliwą (co wbrew potocznemu rozumieniu nie oznacza osoby, która jest uległa, ale osobę, na której można polegać). Myślę, że sporo takich wartości jeszcze możnaby wymienić. To wszystko są dla nas dobra moralne. Całą przestrzeń takich wartości, możemy nazwać ogólnie dobrem, w znaczeniu etycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narzuca się od razu definicja zła. Jeśli w relacji z kimś, dopuszczam się do jakiegokolwiek ataku na którąś z wartości dobra, popełniam zło. Złem jest więc uzwierzęcanie człowieka, nadużycie zaufania, jakiegokolwiek rodzaju zniewolenie, kłamstwo i wiele innych działań, których możemy dopuścić się uderzając jednocześnie w dobro. Widzimy od razu, że zarówno dobro, jak i zło w znaczeniu etycznym, są ściśle związane z relacją, jaka łączy mnie z drugim człowiekiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmysł moralny, którego nie należy mylić z poczuciem winy (o tym innym razem) jest umiejętnością poruszania się w całej przestrzeni agatologicznej, która wyznaczona jest pomiędzy dwoma biegunami - dobrem i złem. Jest umiejętnością rozwiązywania konfliktów pomiędzy mniejszym i większym dobrem, ale także umiejętnością wyboru mniejszego zła. Oczywiście powstaje dzięki jasnemu zrozumieniu istoty dobra i zła, ale dzięki niemu umiemy też odróżnić dobro od zła w życiu codziennym. Nie wiążmy jednak pojęcia dobry i zły z człowiekiem. To czy człowiek jest zły czy dobry, pozostawmy bez oceny. Oceniajmy jedynie działania, bo tylko te konkretne działania  mogą wpływać na nasze międzyludzkie relacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8527002316143680003?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8527002316143680003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8527002316143680003' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8527002316143680003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8527002316143680003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/12/dobro-i-zo.html' title='Dobro i zło'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7326836986218385664</id><published>2010-12-02T21:50:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T22:11:26.150+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Wytrwałość w modlitwie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto kolejny fragment Kazania na Górze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? &lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża?&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Jeśli  więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o  ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym,  którzy Go proszą.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;No i jak pogodzić ten fragment, z tym, &lt;a href="http://philo4me.blogspot.com/2010/01/modlitwa.html"&gt;co mówił Chrystus parę chwil wcześniej na tej samej górze&lt;/a&gt;? Po co prosić Ojca, skoro ten wie, czego nam trzeba? A jednak Jezus sam dawał przykład, że należy się modlić. Nauczył nas nawet słów. Modlitwa jednak nie jest tu biernym oczekiwaniem na łaskę, ale aktywnym wybieganiem ku przyszłości. Poprzez wyrażenie prośby, deklarujemy podjęcie działań w celu jej spełnienia. Dopóki będziemy prosić, będziemy działać, będziemy kołatać do ludzkich serc, aż nam otworzą. Będziemy szukać dobrych darów wśród ludzi, aż je znajdziemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprzez prośbę podejmujemy decyzję. Dajemy wyraz tego, czego chcemy. Dlatego mamy nie prosić, o to czego nam trzeba, bo to znane jest Ojcu naszemu. O to zadba nasz instynkt, nasza natura. Nasze myśli i rozum mamy skierować na to, co możemy dać światu, a nie co możemy z niego wyciągnąć. Jeśli będziemy prosić o Królestwo Niebieskie, to będziemy je realizować, a tym samym zagości ono w naszym sercu i w naszym świecie. Z Jego perspektywy spojrzymy na świat, w którym będziemy chcieli dawać, a nie brać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7326836986218385664?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7326836986218385664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7326836986218385664' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7326836986218385664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7326836986218385664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/12/wytrwaosc-w-modlitwie.html' title='Wytrwałość w modlitwie'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2880053475662751182</id><published>2010-11-16T07:35:00.003+01:00</published><updated>2010-11-16T07:50:40.320+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>Wolność od dymu?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak pięknie można grać słowami. Faktyczne ograniczenie wolności nagle przedstawia się jako właśnie działanie wolnościowe. Jeśli chcę otworzyć lokal, w którym każdy może usiąść przy stoliku, poczytać gazetę, wypić piwko i zapalić papierosa i są chętni do odwiedzenia mnie w takim lokalu, to co komu to przeszkadza? Przecież nikogo nie zmuszam do wchodzenia do niego. To jest wolność. Ja mogę otworzyć lokal jaki mi się podoba, bo robię to z własnych funduszy. Klienci mogą mnie odwiedzać, przystając na zasady i profil miejsca, które stworzyłem, albo mogą mnie nie odwiedzać. Każdy ma wybór i każdy może podjąć odpowiadającą mu decyzję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem przychodzi wypakowany osiłek i mówi mi: "Nie podoba mi się, że u ciebie jest tak zadymione. Nieprzyjemnie mi się tu siedzi. Jak dalej będzie można u ciebie palić papierosy, to przyjdę z kumplami, włamię się do twojej kasy i zabiorę tyle, ile uznam za stosowne. Chcę być wolny od dymu." Odpowiedziałbym mu: "A czy ktoś zmusza cię, żebyś tu przychodził? To jest moje miejsce. Nie podoba ci się, to znajdź sobie inne, albo stwórz własne." Na to zgodnie z oczekiwaniami otrzymuję ripostę: "Zamknij się. Nas jest więcej i jesteśmy silniejszy. Jak będziesz trwał przy swoim to jeszcze ci się oberwie. Chcemy wolności."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście tłum, który stoi za tym osiłkiem z przyjemnością przystanie na takie pojęcie wolności, bo jest mu ono na rękę. Może kiedyś nawet stanie się to właściwą definicją wolności, jeśli przez wiele lat ludzie będą kontynuowali używanie tego określenia w podobnym kontekście. Póki co jednak, zaistniała sytuacja jest sprzeczna z pojęciem wolności. Możesz być wolny od dymu, kiedy tylko chcesz. Wystarczy, że nie przyjdziesz do mojego lokalu. Ty za to chciałbyś mieć wszystko. I mój lokal i brak dymu. Tym samym chcesz ograniczyć moją zdolność dysponowania własnym majątkiem. Kto tu stoi po stronie wolności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Nie jestem właścicielem lokalu. Nie znoszę papierosów i dymu papierosowego. Cenię inicjatywy dla niepalących. Ale jeszcze bardziej cenię wolność człowieka i stanowczo sprzeciwiam się takim słownym manipulacjom.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2880053475662751182?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2880053475662751182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2880053475662751182' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2880053475662751182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2880053475662751182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/11/wolnosc-od-dymu.html' title='Wolność od dymu?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4552789960628026771</id><published>2010-11-07T22:42:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T22:43:55.479+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Wybierz swoją modlitwę</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt;Istnieją trzy rodzaje dusz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; i trzy rodzaje modlitw.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; Pierwsza: Jestem łukiem w twoich dłoniach, Panie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; Napnij mnie mocno, bo spróchnieję.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; Druga: Nie napinaj mnie zbyt mocno Panie,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; bo pęknę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; Trzecia: Napnij mnie z całej sił.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; Jeśli nawet pęknę, kogóż to obchodzi?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt; Wybieraj!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt;(Nikos Kazantzakis, Report to Greco)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4552789960628026771?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4552789960628026771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4552789960628026771' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4552789960628026771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4552789960628026771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/11/wybierz-swoja-modlitwe.html' title='Wybierz swoją modlitwę'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-614977982680049179</id><published>2010-11-05T15:33:00.002+01:00</published><updated>2010-11-05T15:36:45.303+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><title type='text'>Na jedno kopyto</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mógłbym dniami rozwodzić się na temat jednobrzmiącej papki, jaką zalewa nas komercyjna muzyka popularna. Jednak myślę, że CeZik, którego niedawno dopiero miałem okazję posłuchać, zrobi to za mnie dużo prościej i dobitniej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nfNpL2p0xm8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/nfNpL2p0xm8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego słuchania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-614977982680049179?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/614977982680049179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=614977982680049179' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/614977982680049179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/614977982680049179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/11/na-jedno-kopyto.html' title='Na jedno kopyto'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8625189956351195927</id><published>2010-11-01T18:02:00.002+01:00</published><updated>2010-11-01T18:45:11.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>Sens etyki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powszechny jest pogląd, że wszelka etyka jest subiektywna. Że nie da się wyciągnąć jednego wspólnego wszystkim systemu wartości. Różne cywilizacje niosą ze sobą hołd innym wartościom, a ocena działań, zależy od perspektywy osoby oceniającej. Trudno się nie zgodzić z takim zdaniem, a jednak chciałbym zastanowić się czy jest ono niezaprzeczalnie prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Logicznym się wydaje, że im dogłębniej konkretny system etyczny odnosi się do życiowych sytuacji tym bardziej taki system jest subiektywny. Aby spróbować zdefiniować etykę obiektywną, trzeba wyjść od wartości, które są wspólne wszystkim i na niej budować ogólny system oceny ludzkich działań. Oczywiście takiego systemu użyjemy do oceny konkretnych życiowych sytuacji, ale nie od nich należy wychodzić. Logika mówi, że jeśli lewa strona implikacji jest prawdziwa, to i prawa strona musi być prawdziwa. Zatem jeśli dowiedziemy słuszności ogólnej zasady, to wszystkie zasady, które będą wynikały z zasady głównej, również muszą być słuszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przystąpmy więc do próby znalezienia głównej zasady. Na przestrzeni wieków, różne systemy etyczne powstawały i różne wartości były najważniejsze. Kiedyś byli to bogowie i ich wola, przekazywana przez kapłanów. Później bogów zastąpiła nauka. Były też pieniądze czy chleb. Były wolność, równość i braterstwo. Jak pośród tego gąszczu wartości i uzasadnień odnaleźć wartość najwyższą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że znaleźć wartość wspólną, obiektywną, która z definicji może być podstawą etyki, trzeba poszukać w samym sensie tejże etyki. Po co nam w ogóle etyka? Natura przez długie czasy, świetnie sobie bez niej radziła. Przetrwał zawsze osobnik lepiej przystosowany i to jego geny były bazą dla kolejnego pokolenia. Oczywiście w różnych czasach przystosowanie oznaczało różną rzecz. Zwykle była to siła i charyzma. Także spryt grał niebagatelną rolę. Gdy przyszła epoka lodowcowa, przewagę zyskały istoty owłosione, lub takie, które potrafiły się odziać i rozpalić ogień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby zapewnić sobie przetrwanie słabsze jednostki musiały w jakiś sposób zorganizować się i wspólnie bronić przed silniejszymi agresorami. Aby taki układ funkcjonował potrzeba zawrzeć formalną lub nieformalną umowę o nieagresji. Zrzekam się mojej przewagi siły i sprytu na rzecz wspólnego działania. Nie uznaję się już jako ten, który jest lepszy i który może sobie z gorszym zrobić, co chce. Oczekuję, że każdy się zrzeknie takich samych pretensji wobec mnie. Nie jestem od nikogo mniej ważny, ale nie jestem też od nikogo bardziej ważny. Wszyscy są równie ważni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawą obiektywnego systemu etycznego musi być równość ludzi względem prawa wynikającego z tego systemu. Zatem w skład takiego obiektywnego zestawu zasad, mogą wchodzić jedynie maksymy, które wynikają z równości, bo to równość człowieka wynika bezpośrednio z samej istoty etyki. Wszelkie systemy, które nie bazują na równości nie mogą nazywać się etycznymi. Jeśli ktoś uznaje, że jest silniejszy, więc może zniewolić słabszego, oznacza to, że działa zgodnie z naturą, ale nie zgodnie z etyką. Etyka powstała właśnie po to, by przeciwstawić się naturze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8625189956351195927?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8625189956351195927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8625189956351195927' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8625189956351195927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8625189956351195927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/11/sens-etyki.html' title='Sens etyki'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-5440081348178997190</id><published>2010-10-31T17:25:00.003+01:00</published><updated>2010-10-31T18:01:40.400+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Święto Wszystkich Świętych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zbliża się dzień 1.XI, czyli święto Wszystkich Świętych. Prawdopodobnie większość tradycyjnie odwiedzi groby najbliższych. Dzień ten, z uwagi na niedaleki od niego w kalendarzu Dzień Zaduszny (2.XI), spędzamy w dość ponurej atmosferze, pogrążając się we wspomnieniach o znajomych, których nie ma już wśród nas, co często z kolei prowadzi do refleksji o śmierci i przemijaniu. Do tego stopnia cień "zaduszek" pada na święcie Wszystkich Świętych, że w niejednym kalendarzu 1.XI oznaczony jest jako "święto zmarłych".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradoks tkwiący w tym określeniu jest dość trudny do rozwiązania. W końcu myśl o zmarłych wprowadza nas w nastrój dekadencki, jakże daleki od nastroju świętowania. Świętowanie to radość. Czy myśl o zmarłych może napawać nas radością? A może chodzi o to, że to zmarli świętują? Duchy zmarłych się radują? Nie będę dalej drążył tej myśli, bo już teraz wydaje się ona być pogańska, aż boję się pomyśleć do jakich wniosków moglibyśmy dojść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem raczej zastanowić się nad prawdziwym znaczeniem święta Wszystkich Świętych. Co naprawdę oznacza ten dzień? Właściwie każdy dzień w kalendarzu, jest oznaczony jako dzień jakiegoś patrona. A to mamy dzień św. Jacka, a to św. Anny lub dowolnego innego świętego lub świętej. Każdy człowiek ma jakieś imię i konkretnego patrona również noszącego dane imię. Gdy w kalendarzu przypada święto danego patrona, to osoba ta obchodzi imieniny. W dniu Wszystkich Świętych radujemy się ku czci wszystkich naszych świętych patronów. Potraktujmy więc ten dzień jako nasze wspólne imieniny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że nigdy nie obchodziłem imienin, życzę wszystkim Wszystkiego Najlepszego!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-5440081348178997190?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/5440081348178997190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=5440081348178997190' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5440081348178997190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5440081348178997190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/10/swieto-wszystkich-swietych.html' title='Święto Wszystkich Świętych'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-725689679889481931</id><published>2010-10-09T19:41:00.004+02:00</published><updated>2010-10-09T20:09:55.508+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Niebo i piekło</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Jak wyobrazi&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć sobie niebo? Stan ducha? Fizyczna obecnoś&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć? Inna forma świadomości? Całkowite zjednoczenie z kosmosem? Jakiekolwiek byłoby niebo, to nieodłącznym elementem naszego o nim mniemania jest radość. Radość pełna, największa, niewyobrażalnie wielka, nieporównywalna z czymkolwiek innym. Ma to być nagroda, jakiej nie można osiągnąć tu na Ziemi. Zbawienie duszy, które wieńczy trudną drogę wzrastania zarówno we własnym ego, jak i w jego transcendencji. Jakiekolwiek troski i smutki nie dają się pogodzić z idyllicznym obrazem nieba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Skoro niebo jest stanem nieustannego szczęścia i radości, to analogicznie wyobrażamy sobie piekło. Stan nieporównywalnych z innymi trosk i cierpienia. Znów w różnoraki sposób wyobrażamy sobie, jak dokładnie piekło będzie wyglądało jeśli w ogóle będzie wyglądało. Jednak obraz piekła jest zawsze totalnym odbiciem obrazu nieba. Wynika to oczywiście z odwiecznego antagonizmu dobra i zła. Za dobro nagrodą jest niebo. Karą za zło jest piekło. Wydaje się, że wszystko jest proste i logiczne. Jednak czy naprawdę tak jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;Za co nagrodą ma by&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć niebo? Co trzeba zrobi&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć aby je osiągną&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć? Chrystus postawił sprawę bardzo jasno. To On jest drogą. Trzeba ży&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć tak jak Chrystus, bra&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć na ramiona własny krzyż i Jego naśladowa&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć. Na czym to ma polega&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć? Oczywiście na miłości. Na miłości, która przebacza nie tylko przyjaciołom, ale i wrogom. Miłoś&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć ta wyraża się współczuciem, życzliwością, czynieniem drugiemu dobra. Nasza dusza musi kocha&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć drugiego i współczu&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć, gdy ten cierpi. Taka dusza, która bezgranicznie kocha swojego wroga, może dopiero trafi&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt; do nieba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;I teraz kluczowe pytanie. Czy taka dusza może by&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć zupełnie szczęśliwa, wiedząc, że gdzieś indziej jakaś inna dusza cierpi? Nawet jeśli Bóg w swoim wielkim miłosierdziu wpuści taką duszę do nieba, to przecież jeszcze chętniej do nieba wpuści i duszę, która nie może by&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć szczęśliwa z taką świadomością. Świadomoś&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć istnienia piekła, wyklucza istnienie nieba dla takiej duszy, gdyż tak długo, jak chociaż&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt; jedna dusza będzie w tym piekle cierpiała, &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt; dusza w niebie nie będzie mogła by&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć szczęśliwa. Nie będzie zatem w niebie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;Albo więc piekło musi pozosta&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć puste, a wtedy jego istnienie jest zupełnie nieistotne. Albo piekło i niebo należy rozważa&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć w zupełnie innych kategoriach. Może zarówno piekło, jak i niebo istnieją tylko tu na Ziemi? Może, każde z nich jest tylko chwilowe i zależne od naszych własnych działań i obecnego stanu naszej percepcji? Może niebo i piekło są jedynie tym, co możemy ofiarowa&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć lub zgotowa&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć drugiemu człowiekowi? Może na ofiarowaniu drugiemu człowiekowi nieba powinno koncentrowa&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(97, 0, 37); "&gt;ć się nasze życie, a nie na robieniu wszystkiego jedynie w celu osiągnięcia jakiejś domniemanej nagrody po śmierci?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-725689679889481931?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/725689679889481931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=725689679889481931' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/725689679889481931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/725689679889481931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/10/niebo-i-pieko.html' title='Niebo i piekło'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-645913581512007157</id><published>2010-09-03T22:27:00.004+02:00</published><updated>2010-09-03T22:38:41.529+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Nieustannie wzrastające drzewo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem w trakcie długiego procesu nadrabiania zaległości lekturowych zwłaszcza jeśli idzie o świat umiłowania mądrości. Wygląda na to, że aby włączyć się na poważnie w historię myśli ludzkiej trzeba przestudiować dzieła swych poprzedników. Aby jednak tego dokonać rzetelnie, potrzeba poznać również ich motywy, a więc i dzieła ich poprzedników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stosując się rekurencyjnie do tej zasady trzebaby wrócić do początku historii ludzkiej myśli. Wrócić jeszcze przed Parmenidesa, Heraklita, czy Sokratesa, gdzieś w okolice starożytnego Egiptu czy Mezopotamii. Począwszy od tego momentu przestudiować interesującą nas gałąź wielkiego i owocnego drzewa, jakim jest filozofia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już w tym momencie chcąc przestudiować, dla przykładu, historię myśli o życiu i śmierci od starożytnego Egiptu do Heideggera czy Levinasa, napotykamy na bardzo długie i skomplikowane zadanie. Prawdopodobnie jednak jest to zadanie wykonalne w okresie naszego życia i może nawet jesteśmy w stanie dodać od siebie coś istotnego. Pewnie wielu ludzi obok nas również doda coś od siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbujmy postawić się w pozycji naszych następców, albo następców naszych następców. Czy ich zadanie będzie również wykonalne? Czy filozofia skończy się dlatego, że wszystko zostanie powiedziane? Czy może dlatego, że filozofom braknie czasu na poznanie myśli swoich poprzedników?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-645913581512007157?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/645913581512007157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=645913581512007157' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/645913581512007157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/645913581512007157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/09/nieustannie-wzrastajace-drzewo.html' title='Nieustannie wzrastające drzewo'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2954695105916339528</id><published>2010-08-11T22:27:00.003+02:00</published><updated>2010-08-11T22:49:43.324+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Pobudka!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chrystus wg św. Mateusza mówi: &lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny&lt;/span&gt;. No tak. Więc przyjdzie złośliwy Bóg, żeby zaskoczyć tych, którzy nie czuwają. Tak możnaby interpretować te słowa, ale czy interpretacja ta mogłaby być zgodna z naturą miłosiernego Boga? Czy Bóg mógłby czyhać na targanego skłonnościami człowieka? Warto się czasem zastanowić nad pozornymi jedynie przeciwieństwami jakie płyną z biblii. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="postbody"&gt;Dlaczego Chrystus każe czuwać? Bo czas ucieka, a chwila jest podobna do chwili. Gdy dziś nie zdecydujemy się na przemianę, to kiedy? Gdy odkładamy to na poźniej, to czy kiedyś przyjdzie chwila w której przestaniemy to odkładać? Zawsze znajdzie się powód, żeby jeszcze poczekać. Żeby jeszcze w tej chwili trwać w błędzie, ale jak tylko "staniemy na nogi" to się zmienimy. Tymczasem chwila za chwilą ucieka, a my dalej szukamy wymówek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="postbody"&gt;Chrystus przestrzega nas przed takim szukaniem wymówek. Nie obejrzymy się nawet, a cały dany nam czas minie i obudzimy się w świadomości, że całe życie zostało zmarnowane. Nie lepiej chwytać chwytać chwilę? Wykorzystać "tu" i "teraz", żeby uczynić swoje życie lepszym, czyli owocniejszym. Jeśli odłożymy to na jutro, to zawsze będziemy odkładać na jutro. Tylko teraz jest czas, żeby się przemienić. Trzeba wyrwać się z tego paraliżującego snu codzienności i obudzić się, aby Pan zastał nas czuwających - przemieniających się, a nie śpiących - planujących się przemienić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="postbody"&gt;I nie jest właściwą motywacją lęk przed jakimś tyranem, który skaże nas na niewyobrażalne męki, ale trwoga przed własną śmiercią. Przed możliwością, że nasze życie skończy się zanim się zacznie. Gdy nasze dzieło będziemy mogli opisać matematycznie, jako zero. Może wielkie, wyszukane i niewyobrażalne, ale nadal jako zero.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2954695105916339528?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2954695105916339528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2954695105916339528' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2954695105916339528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2954695105916339528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/08/pobudka.html' title='Pobudka!'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8567878105751266777</id><published>2010-08-03T18:27:00.003+02:00</published><updated>2010-08-03T18:33:06.061+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Więzień własnego Ja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Był raz pewien pustelnik, który nieustannie dążył do doskonałości. Rozdawszy wszystkie swoje dobra ubogim, oddalił się na pustynię i poświęcił modlitwie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł dzień jego śmierci. Pustelnik poszedł do nieba i zapukał do drzwi raju. "Kto tam?" - spytał jakiś głos z wewnątrz. "Ja!" - odparł pustelnik. "Nie ma tu miejsca dla dwóch - odpowiedział głos - odejdź". Zeszedł tedy pustelnik z powrotem na ziemię i podjął na nowo walkę. Ubóstwo, posty, modlitwy, łzy ... Gdy umarł po raz drugi, znowu zapukał do wrót raju. "Kto tam?" - spytano. "Ja!". "Nie ma tu miejsca dla dwóch! Odejdź!" - odpowiedział ponownie ten sam głos. Zrozpaczony pustelnik wrócił na ziemię i podjął jeszcze zacieklejszą walkę, by zdobyć wreszcie zbawienie dla swej duszy. Licząc sto lat, zmarł po raz trzeci. Zapukał do bram raju, a gdy go spytano: "Kto tam", odpowiedział: "To Ty, Panie!". Wówczas otwarły się podwoje raju i wszedł doń pustelnik.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(Nikos Kazantzakis, Biedaczyna z Asyżu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8567878105751266777?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8567878105751266777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8567878105751266777' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8567878105751266777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8567878105751266777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/08/wiezien-wasnego-ja.html' title='Więzień własnego Ja'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6301517839622607043</id><published>2010-08-02T00:11:00.003+02:00</published><updated>2010-08-04T10:35:58.668+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>King Crimson - Epitaph</title><content type='html'>Proponuję dziś kolejny wspaniały klasyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/V-tH0Z6Enb8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/V-tH0Z6Enb8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;The wall on which the prophets wrote&lt;br /&gt;Is cracking at the seams.&lt;br /&gt;Upon the instruments of death&lt;br /&gt;The sunlight brightly gleams.&lt;br /&gt;When every man is torn apart&lt;br /&gt;With nightmares and with dreams,&lt;br /&gt;Will no one lay the laurel wreath&lt;br /&gt;When silence drowns the screams.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Confusion will be my epitaph.&lt;br /&gt;As I crawl a cracked and broken path&lt;br /&gt;If we make it we can all sit back&lt;br /&gt;And laugh.&lt;br /&gt;But I fear tomorrow I'll be crying,&lt;br /&gt;Yes I fear tomorrow I'll be crying.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Between the iron gates of fate,&lt;br /&gt;The seeds of time were sown,&lt;br /&gt;And watered by the deeds of those&lt;br /&gt;Who know and who are known;&lt;br /&gt;Knowledge is a deadly friend&lt;br /&gt;When no one sets the rules.&lt;br /&gt;The fate of all mankind I see&lt;br /&gt;Is in the hands of fools.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6301517839622607043?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6301517839622607043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6301517839622607043' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6301517839622607043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6301517839622607043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/08/king-crimson-epitaph.html' title='King Crimson - Epitaph'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4249254477571103555</id><published>2010-07-31T19:37:00.003+02:00</published><updated>2010-07-31T20:10:51.213+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Powściągliwość w sądzeniu. Obłuda.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W naszych rozważaniach na temat Kazania na Górze przechodzimy już do siódmego rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. Nie  dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed  świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie  poszarpały.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Początek jest dość prosty i  bardzo logiczny. Jaki świat będziemy budować dookoła, w takim będziemy żyć. Gdy będziemy się wywyższać nad innymi i rwać się do sądzenia, to ułożymy cegłę na budowie świata, w którym ludzie się wywyższają i rwą do sądzenia. Kto komu może dać prawo do osądzania drugiego człowieka? Kto może się wywyższać nad innymi? Gdy o całe zło na świecie, będziemy oskarżać brata swego, to nie zauważymy zła, którego sami się dopuszczamy. Najpierw trzeba usunąć belkę ze swego oka. Usuwając tę belkę dać przykład bratu, który może wtedy sam usunie własną drzazgę. Dać świadectwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak jednak rozumieć ostatni werset? Kto jest psem? Kto jest świnią? Dopiero co Chrystus powiedział, żeby nie osądzać, a tu każe nam identyfikować psy i świnie? Jak rozgryźć tę zagadkę? Może najpierw trzeba odnaleźć odpowiedzi na inne pytania: czym są perły? co jest święte?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najprościej chyba zacząć od ostatniego pytania. Jak rozpoznać to, co jest święte? Myślę, że to pomału zaczyna się wyłaniać z całej lektury Kazania na Górze jak i z pozostałych fragmentów nauki Chrystusa. Gdy jest On pytany, co jest najważniejsze, mówi bez wahania: "Miłuj bliźniego swego." Przed śmiercią nakazuje... "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali". To drugi człowiek - bliźni - brat. On jest zawsze najważniejszy. To drugi człowiek jest tym, co święte. Kto zatem jest psem? Ten, który chce posiadać człowieka. Ten, który chce, aby mu go dać. Chrystus przykazuje: "Nie dawajcie psom tego, co święte". Nakłada na nas obowiązek troski o drugiego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że to samo kryje się w obrazie pereł i świń. Natomiast zatrzymałbym się nad konsekwencją tego, że nie posłuchamy słów Chrystusa. Gdy nie będziemy troszczyć się o innych to psy i świnie obróciwszy się nas będą szarpać. Gdy nie będziemy się troszczyć o innych, to kto nas osłoni przed psem czy świnią? Jaki świat zbudujemy, w takim będziemy żyć. Już kiedyś przytaczałem ten wiersz niemieckiego pastora Martina Niemoellera, ale myślę, że jest idealna okazja by go powtórzyć, bo stawia on kropkę w naszych rozważaniach na temat tego fragmentu Kazania na Górze. Oto on:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdy nazi przyszli po komunistów, nie odezwałem się, bo nie byłem komunistą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Potem przyszła kolej na Żydów, i znowu się nie odezwałem, bo nie byłem Żydem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Potem przyszli po związkowców, i znowu się nie odezwałem - bo nie należałem do związków zawodowych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Potem przyszli po katolików i nie protestowałem, bo byłem protestantem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wreszcie przyszli po mnie - i nie było już nikogo, kto wstawiłby się za mną.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4249254477571103555?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4249254477571103555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4249254477571103555' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4249254477571103555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4249254477571103555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/07/powsciagliwosc-w-sadzeniu-obuda.html' title='Powściągliwość w sądzeniu. Obłuda.'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6859959708088459311</id><published>2010-07-27T08:59:00.002+02:00</published><updated>2010-07-27T09:30:26.916+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Refleksja polityczna'/><title type='text'>Człowiek i państwo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Człowiek na swojej życiowej ścieżce wyznacza sobie cele i podejmuje działania zmierzające do ich realizacji. Spotyka drugiego człowieka i nawiązuje z nim relacje. Często ten drugi człowiek pomaga w realizacji tych celów i vice versa. Im silniejsza relacja, tym więcej wspólnych celów, do których wspólnie się dąży. Gęstość interakcji z drugim człowiekiem rośnie. Do swobody nawiązywania i utrzymywania relacji potrzebna jest wolność. Jednak we współczesnym świecie doświadczamy ograniczania tej wolności na rzecz innych wartości. Dokonuje tego podmiot o tajemniczej nazwie: "państwo".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Państwo broni wolności człowieka, ale jednocześnie ją samo ogranicza. Państwo ustala prawo, któremu obywatel się musi podporządkować. Państwo dysponuje siłą, która może odpowiedzieć na agresję ze strony innego państwa (wojsko) lub innego obywatela (policja), ale jednocześnie może przymusić do oczekiwanych zachowań. Państwo pobiera podatki i państwo udziela pomocy potrzebującym. Jakby weszło pomiędzy mnie, a drugiego człowieka zastępując normalną międzyludzką relację. Już nie wchodzę w relację z drugim człowiekiem, ale z państwem. Bo państwo jest pewniejsze. Można sparafrazować słynny tekst z filmu Juliusza Machulskiego pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Seksmisja&lt;/span&gt;: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Państwo rządzi, państwo radzi, państwo nigdy cię nie zdradzi&lt;/span&gt;." Jednak czym jest to państwo? Skąd się bierze taki podmiot i jakie prawo, poza prawem siły ma ono by decydować o naszym życiu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zauważył Franz Rosenzweig w swym życiowym dziele pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gwiazda Zbawienia&lt;/span&gt;, pojęcie państwa nowożytnego różni się od pojęcia wypracowanego przez starożytnych Greków. W naszym świecie, państwo jest strukturą ustaloną i odgórną. Jego prawo do władzy bierze się z samego pojęcia państwa. Człowiek nie może nie zgodzić się na przynależenie do państwa. Jest do niego siłą wcielony. Może jedynie wpływać na jego kształt, na jego rolę, ale to ono będzie kształtowało jego życie, a nie odwrotnie. Państwo roztacza niewidzialne macki nad głowami obywateli i wchłania ich wraz z ich majątkiem, dokonaniami, życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co innego było u zarania pojęcia państwa. Państwo nie było oddzielnym podmiotem, który przymuszał obywateli. To obywatele zbierali się razem. Łączyły ich wspólne cele. Na rzecz tych celi gromadzili się i podejmowali działania. Każdy dobrowolnie. Nikt nie miał wymuszać na innym przynależności do czegokolwiek. Jednak państwo broniło swoich obywateli, bo był to jeden z celów dla których ludzie się zgromadzili. Państwo nie było strukturą obejmującą obywateli, sprowadzając ich do roli komórek organizmu. To obywatel był podmiotem i miał pełną wolność. Swoim działaniem wpływał na życie państwa a nie odwrotnie. Człowiek zatapiał się w jedności państwa, a nie państwo zatapiało człowieka w sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Implementacja takiego państwa pewnie w naszym świecie jest mało realna. Chociażby dlatego, że definicja greckiego państwa nie daje możliwości powstania reprezentacji obywateli. Wtedy siłą rzeczy reprezentacja stałaby się taką strukturą, która ustalałaby prawo i nakazywała podporządkowanie. A przecież ktoś musi mieć w rękach władzę na wypadek agresji z zewnątrz. Czy nie nadużyje tej władzy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zatem nowożytne państwo musi zwyciężyć? Czy człowiek skazany jest na rolę nieświadomej komórki? A może istnieje droga, żeby to człowiek na powrót stał się podmiotem w świecie?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6859959708088459311?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6859959708088459311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6859959708088459311' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6859959708088459311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6859959708088459311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/07/czowiek-i-panstwo.html' title='Człowiek i państwo'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7303645247889237254</id><published>2010-07-22T17:34:00.003+02:00</published><updated>2010-07-22T17:59:48.885+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Czyste rączki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że nie da się w życiu uniknąć sytuacji, w których robimy coś złego. Pojawia się od razu pytanie o definicję "czegoś złego", ale jednak tę kwestię wolałbym zostawić na inną okazję. Jakkolwiek by nie zdefiniować zła, w życiu każdego z nas zdarza się, że się go dopuszczamy. Czasem jest to małe wygodne kłamstewko lub przemilczenie. Czasem obgadanie kogoś za plecami. Czasem zlekceważenie kogoś, albo złośliwa przygana. Przykłady można by mnożyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdą jest, że nieraz jesteśmy sprawcami zła i nikt od nikogo nie żąda, żeby ten był bez skazy. Ktokolwiek by żądał niech sam najpierw będzie bez skazy. Kto jest bez skazy niech rzuci kamień. Jednak niezwykle ważne jest jak sami traktujemy zło, którego się dopuszczamy. Czy gryzie nas sumienie? Czy potrafimy stanąć w prawdzie zła, które popełniliśmy? Czy wyciągamy wnioski? A może bagatelizujemy? Może przedstawiamy je sobie jako konieczność albo wręcz jako dobro? O maskowaniu zła jako dobro, można napisać osobny wpis, albo wręcz książkę, bo jest to problem nie tylko ciekawy i złożony jeśli idzie o przykłady. Równie ciekawy jest aspekt źródeł i skutków takiego postępowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajmijmy się jednak inną "strategią" postępowania ze złem. Często bagatelizujemy zło. Mówimy sobie, że przecież nic nadzwyczajnego nie zrobiłem, albo że każdy tak robi. Że skutek jest minimalny. A przecież z perspektywy drugiej osoby sprawa może wyglądać zupełnie inaczej. Nie chcemy analizować tych skutków, tylko szybko zapomnieć i uspokoić sumienie. Wybielamy się. Jak Piłat, który umywa ręce przed skazaniem Chrystusa na śmierć. Losy życia niewinnego człowieka były w jego rękach. Na te ręce spłynęła krew, której nie da się tak łatwo zmyć. Umycie rąk symbolizowało zmycie z siebie winy. Ucieczkę od odpowiedzialności wynikającej z jego stanowiska. Nie głód tłumu decydował, tylko dekret Piłata. On jednak udał, że nic złego nie zrobił. Że zaspokoił żądanie innych. Że to przecież oni skazali Jezusa a nie On.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czy my bierzemy odpowiedzialność za zło, którego się dopuszczamy? A może podobnie jak Piłat chodzimy z czystymi rączkami udając, że przecież nic się nie stało. Że każdy tak robi. Że to nie nasza decyzja i odpowiedzialność. W ten sposób zamiast uleczyć sumienie, znieczulamy je. Jak tabletki przeciwbólowe, które powodują, że bólu nie czujemy i pozwalamy rozwijać się gangrenie aż będziemy zmuszeni amputować nasze sumienie. Jak wtedy odróżnimy dobro od zła? A może staniemy się wtedy zwierzakami, których instynkty i chęci są wystarczającym usprawiedliwieniem ich działań, a pojęcie dobra i zła zniknie w ogóle z naszych słowników?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7303645247889237254?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7303645247889237254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7303645247889237254' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7303645247889237254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7303645247889237254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/07/czyste-raczki.html' title='Czyste rączki'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-5349657450020120175</id><published>2010-06-30T08:47:00.003+02:00</published><updated>2010-06-30T08:52:40.363+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Wielki archanioł</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z im większych nizin wychodzisz, tym wyżej się wzniesiesz. Największą zasługą walczącego chrześcijanina nie są jego cnoty, ale walka, którą musi toczyć, aby zamienić w cnotę swój bezwstyd, tchórzostwo, brak wiary, złość. Przyjdzie dzień, kiedy po prawicy Boga stanie wspaniały archanioł, nie będzie to ani Michał, ani Gabriel, będzie nim Lucyfer, który w końcu zwycięży straszliwą noc i zamieni ją w światłość.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;(Nikos Kazantzakis, Biedaczyna z Asyżu)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-5349657450020120175?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/5349657450020120175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=5349657450020120175' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5349657450020120175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5349657450020120175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/06/wielki-archanio.html' title='Wielki archanioł'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1464007201479996880</id><published>2010-06-28T19:32:00.003+02:00</published><updated>2010-06-28T19:50:17.892+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Pozorne przeciwieństwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Logika wskazuje, że przeciwieństwem prawdy jest fałsz. Jeśli wiele osób głosi sprzeczne z sobą tezy, to tylko jedna z nich może mieć rację. Uznając więc własny punkt widzenia na pewne sprawy jako prawdziwy, stwierdzić musimy, że pozostałe punkty widzenia, o ile są sprzeczne z naszym, muszą być fałszywe. A kim są ludzie, którzy głoszą fałszywe tezy? W naszym wyobrażeniu, są po niewłaściwej stronie barykady (bo przecież w naszym świecie muszą takowe być). Gdy dochodzi do starcia i wytaczają oni argumenty przeciwko nam, uważamy ich za hipokrytów, głupców lub kłamców. Przyklejamy do nich epitety, typu: zakłamani, podli, nikczemni. Bo przecież jak mogą mieć rację skoro, to my ją mamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak to jest gdy zero-jedynkową logikę próbujemy implementować w skomplikowanym kontinuum rzeczywistości. Tymczasem Antoine de Saint-Exupery proponuje nam inną logikę. Przeciwieństwem prawdy nie jest fałsz, ale inna prawda. Mój punkt widzenia przedstawia pewną prawdę, ale przedstawia ją fragmentarycznie. Ktoś inny, choć głosi tezy sprzeczne z naszymi, patrzy na prawdę z innej strony i odkrywa swój własny fragment. To, że ktoś się z nami nie zgadza, nie oznacza, że głosi fałsz. Głosi on swoją, równie uprawnioną prawdę. Żeby się z nim porozumieć, potrzeba znaleźć część wspólną, bowiem przeciwieństwa są tylko pozorne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozornie życie i śmierć sobie zaprzeczają. Jednak gdy z płaszczyzny logiki tych dwóch słów przeniesiemy się do płaszczyzny logiki ich sensów, to dojdziemy do z goła odmiennego wniosku. Załóżmy, że coś jest sensem życia człowieka. Dla każdego może to być coś innego. Ktoś żyjąc czymś, poświęca się temu. Jest gotów za to umrzeć i nie uważa tego nawet za wielkie poświęcenie. Po prostu, jeśli coś jest jego życiem, to woli oddać własne życie, niż widzieć jak to coś umiera. Gdy matka wychowuje własne dziecko, to żyje tym dzieckiem. Każdy gest, słowo, krok jest życiem matki. Cały sens jej życia zamyka się w tym drugim istnieniu. Do tego stopnia, że gdy dziecku grozi niebezpieczeństwo, matka rzuci się w ogień, by je uratować. Czym bowiem byłoby jej życie bez ukochanego dziecka. Nie ma więc przeciwieństwa między sensem życia a sensem śmierci, a więc konflikt słów życie i śmierć jest jedynie pozorny.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1464007201479996880?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1464007201479996880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1464007201479996880' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1464007201479996880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1464007201479996880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/06/pozorne-przeciwienstwa.html' title='Pozorne przeciwieństwa'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7442148917262811049</id><published>2010-06-17T12:13:00.003+02:00</published><updated>2010-06-17T12:18:04.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>Prawo do bycia nie-równym</title><content type='html'>Ciekawa przemowa Lady Margaret Thatcher. Polecam do przemyślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8jCrY6pQV8U&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8jCrY6pQV8U&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7442148917262811049?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7442148917262811049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7442148917262811049' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7442148917262811049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7442148917262811049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/06/prawo-do-bycia-nie-rownym.html' title='Prawo do bycia nie-równym'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-928711410288443766</id><published>2010-06-07T22:03:00.004+02:00</published><updated>2010-06-07T22:11:51.910+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Led Zeppelin - Stairway To Heaven</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba najpiękniejszy kawałek wszech czasów. Wiem, że wszyscy słyszeli i świetnie znają, ale nie zaszkodzi przesłuchać raz jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/w9TGj2jrJk8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/w9TGj2jrJk8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;There's a lady who's sure all that glitters is gold&lt;br /&gt;And she's buying the stairway to heaven.&lt;br /&gt;When she gets there she knows, if the stores are all closed&lt;br /&gt;With a word she can get what she came for.&lt;br /&gt;Ooh, ooh, and she's buying the stairway to heaven.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;There's a sign on the wall but she wants to be sure&lt;br /&gt;'Cause you know sometimes words have two meanings.&lt;br /&gt;In a tree by the brook, there's a songbird who sings,&lt;br /&gt;Sometimes all of our thoughts are misgiven.&lt;br /&gt;Ooh, it makes me wonder,&lt;br /&gt;Ooh, it makes me wonder.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;There's a feeling I get when I look to the west,&lt;br /&gt;And my spirit is crying for leaving.&lt;br /&gt;In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees,&lt;br /&gt;And the voices of those who stand looking.&lt;br /&gt;Ooh, it makes me wonder,&lt;br /&gt;Ooh, it really makes me wonder.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And it's whispered that soon if we all call the tune&lt;br /&gt;Then the piper will lead us to reason.&lt;br /&gt;And a new day will dawn for those who stand long&lt;br /&gt;And the forests will echo with laughter.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;If there's a bustle in your hedgerow, don't be alarmed now,&lt;br /&gt;It's just a spring clean for the May queen.&lt;br /&gt;Yes, there are two paths you can go by, but in the long run&lt;br /&gt;There's still time to change the road you're on.&lt;br /&gt;And it makes me wonder.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Your head is humming and it won't go, in case you don't know,&lt;br /&gt;The piper's calling you to join him,&lt;br /&gt;Dear lady, can you hear the wind blow, and did you know&lt;br /&gt;Your stairway lies on the whispering wind.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And as we wind on down the road&lt;br /&gt;Our shadows taller than our soul.&lt;br /&gt;There walks a lady we all know&lt;br /&gt;Who shines white light and wants to show&lt;br /&gt;How everything still turns to gold.&lt;br /&gt;And if you listen very hard&lt;br /&gt;The tune will come to you at last.&lt;br /&gt;When all are one and one is all&lt;br /&gt;To be a rock and not to roll.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And she's buying the stairway to heaven.  &lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-928711410288443766?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/928711410288443766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=928711410288443766' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/928711410288443766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/928711410288443766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/06/led-zeppelin-stairway-to-heaven.html' title='Led Zeppelin - Stairway To Heaven'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8068604747627473458</id><published>2010-06-03T09:48:00.004+02:00</published><updated>2010-06-03T10:29:01.287+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Tajemnica Bożego Ciała</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W katolickim obrzędzie obchodzimy dziś święto Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, bardziej znane jako Boże Ciało. I ponownie zastanówmy się nad istotą Bożego Ciała. Bynajmniej nie mam zamiaru mówić głosem watykańskiego przywództwa, które podsuwa nam dziś do rozważania fragmenty Biblii dotyczące chleba i wina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, przemiana chleba w ciało, a wina w krew jest pięknym obrazem. Bazując na literalnej jego interpretacji natomiast można uzasadnić mandat hierarchii kościelnej, która wydawałoby się pochodzi od samego Chrystusa. Moim zdaniem jednak obraz pozostaje obrazem, a Chrystus nie przyszedł na świat by robić czary (okultyzm?), ale żeby przemieniać ducha człowieka, aby ten dojrzał do zbawienia. Jak więc interpretować ten obraz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafną wskazówkę podaje nam św. Paweł w Liście do Efezjan:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Ciałem Boga nie jest chleb ani wino, ale właśnie Kościół. Oczywiście nie Kościół, jako hierarchia duchowieństwa, ale Kościół, jako wspólnota ludzi żyjąca zgodnie z nauką i świadectwem Chrystusa. Łamanie chleba, które Chrystus nakazał nie oznacza, że chleb jest Jego ciałem. Oznacza natomiast, że Jego ciałem jest wspólnota ludzi, którzy tym chlebem się dzielą. Którzy nie zachowują zachłannie wszystkiego dla siebie ale dzielą się własnymi dobrami z tymi, którzy tego potrzebują. Chleb nie jest tutaj podmiotem, ale przedmiotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Św. Paweł błyskotliwie łączy Tajemnicę Bożego Ciała z &lt;a href="http://philo4me.blogspot.com/2008/10/tajemnica-zmartwychwstania.html"&gt;Tajemnicą Zmartwychwstania&lt;/a&gt;. Zmartwychwstanie polega tu na posadzeniu Chrystusa ponad wszelką zwierzchnością, władzą, mocą, panowaniem i ponad każdym imieniem. Chrystus stał się Bogiem, więc po co wzywać innego imienia? Chrystus nie stanowi jakiejś zwierzchności ponad zwierzchnością, ale istnieje ponad wszelką zwierzchnością. Istnieje jako właśnie wspólnota ludzi łamiących się chlebem, której żadna zwierzchność, władza, moc czy panowanie nie posiądzie ani nie ogarnie. To ta wspólnota jest Jego zmartwychwstałym ciałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad tym ciałem i własnej w nim roli, warto się dziś choć chwilę zastanowić.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8068604747627473458?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8068604747627473458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8068604747627473458' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8068604747627473458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8068604747627473458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/06/tajemnica-bozego-ciaa.html' title='Tajemnica Bożego Ciała'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4876867276599230323</id><published>2010-06-01T08:23:00.003+02:00</published><updated>2010-06-01T08:34:27.786+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Dzień dziecka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień dziecka uchodzi za dzień najmłodszych przedstawicieli naszego gatunku. Jednak zastanówmy się chwilkę. Jak zdefiniować dziecko? Czy najodpowiedniejszą definicją nie byłoby określenie, że jest to człowiek, który nie jest jeszcze w pełni człowiekiem? A czym jest bycie człowiekiem w pełni? Jak pisał Heidegger, człowiek przez całe życie charakteryzuje się jakimś "jeszcze nie". Zawsze przed nim jest jeszcze jakiś fragment czasu, który jest niezrealizowany. Pełnym człowiek jest dopiero w momencie śmierci. Przez całe życie natomiast staje się człowiekiem. Dokonując pewnego uproszczenia, możemy dojść do wniosku, że każdy z nas jest dzieckiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim więc życzę, aby dzieciństwo przeżywali w ciągłym stawaniu się i aby, gdy w momencie śmierci spojrzą na to kim się stali, przepełniła ich wieczna radość. A w prezencie, kolejny cytat z Twierdzy, który dedykuję wszystkim dzisiejszym jubilatom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Zabroniłem kupcom nadto zachwalać ich towary. Ponieważ niebawem zmieniają się w nauczycieli i uczą, że jest celem to, co ze swej natury jest tylko środkiem; pokazując w ten sposób oszukańczą drogę, upodlają człowieka, a chcąc mu sprzedać pospolitą melodię, czynią wszystko, aby jego dusza stała się pospolita. Dobrze bowiem, kiedy przedmioty wytwarza się, aby służyły ludziom, ale strasznie - kiedy ludzi tworzy się, aby byli jak kosze na śmiecie, gotowe na przyjęcie przedmiotów.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Życzę, aby w tym świecie, w którym usilnie sprzedawana jest pospolitość umiejętnie szukać prawdziwie wartościowych melodii.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4876867276599230323?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4876867276599230323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4876867276599230323' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4876867276599230323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4876867276599230323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/06/dzien-dziecka.html' title='Dzień dziecka'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8810077764590238689</id><published>2010-05-27T09:07:00.003+02:00</published><updated>2010-05-27T10:46:24.012+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Stawanie się</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdą jest, że dobra, które mamy doceniamy wtedy gdy nam ich brak. Będąc zdrowym nie jesteś świadomy tego, że jesteś zdrowy. Na horyzoncie masz już inny cel i inne sprawy rozważasz niż własne zdrowie. Rozważasz sprawy, do których zdrowie Ci jest potrzebne. Natomiast gdy coś Ci dolega, zaczynasz doceniać, jak dobrze jest być zdrowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie samotność uświadamia, jak bardzo kochamy ludzi, których spotykamy dookoła, a codzienny widok miejskich zabudowań uświadamia nam piękno natury. Gdy czegoś nam brak, może warto się zastanowić, czego nam nie jest brak. Zamiast będąc chorym marudzić, że się nie ma sił, a chodząc do pracy, marudzić, że przydałby się odpoczynek doceńmy odpoczynek, gdy jesteśmy chorzy, a zdrowie, gdy jesteśmy w pracy. A może lepiej jest zawsze uświadamiać sobie brak? Może ten brak napędza nas i powoduje, że stajemy się człowiekiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temat w taki sposób ujął Antoine de Saint-Exupery w swojej ostatniej (niedokończonej) książce pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Twierdza&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A przecież miłości uczysz się wtedy, kiedy miłości ci brak. I błękitnego pejzażu twoich gór uczysz się właśnie wśród skał, kiedy wędrujesz ku grzbietowi, a Boga uczysz się, tylko ćwicząc się w modlitwach, na które nie ma odpowiedzi. Bo tylko to da ci pełnię i nie rozmieni cię na drobne, co osiągniesz poza codziennym biegiem dni, wtedy gdy twój czas zamknie się koliście i kiedy przestaniesz się stawać, a dozwolone ci już będzie być.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co osiągniesz poza codziennym biegiem dni&lt;/span&gt; ... . Skupieni w pociągu codziennych spraw, zapominamy o tym, że poza cyklicznym biegiem czasu istnieje także liniowy. Bez wykraczania poza siebie nigdy nie dane nam będzie być, gdyż wtedy przestajemy się stawać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8810077764590238689?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8810077764590238689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8810077764590238689' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8810077764590238689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8810077764590238689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/05/stawanie-sie.html' title='Stawanie się'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3511207918222642416</id><published>2010-05-24T15:40:00.004+02:00</published><updated>2010-05-24T16:02:06.840+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Zbytnie troski</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: georgia;"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Oto kolejny fragment Kazania na Górze, a zarazem ostatni w szóstym rozdziale Mateuszowej Ewangelii. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dlatego  powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie  jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie  znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?&lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="026_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przypatrzcie  się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a  Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?&lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="027_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Kto z was przy całej swej trosce może  choćby jedną chwilę  dołożyć do wieku swego życia?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="028_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A o  odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu,  jak rosną: nie pracują ani przędą.&lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="029_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; A  powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany  jak jedna z nich.&lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="030_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Jeśli więc ziele na  polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak  przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie  troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy  pić? czym będziemy się przyodziewać?&lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="032_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Bo  o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że  tego wszystkiego potrzebujecie. &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="033_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Starajcie  się naprzód o królestwo &lt;boga&gt; i o Jego sprawiedliwość, a to  wszystko będzie wam dodane.&lt;/boga&gt;&lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" name="034_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Nie  troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie  troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;O co właściwie chodzi Jezusowi? Czy mamy przestać dbać o jedzenie, o picie, o pracę? Czy nie będzie to zaniedbanie wobec samego siebie? Jak nie dbając o jedzenie, mamy mieć energię, by realizować inne ważne plany? Jak wtedy realizować ambitny projekt Królestwa Niebieskiego? Jednak już w samych naszych pytaniach możemy znaleźć odpowiedź. Mamy realizować projekt Królestwa Niebieskiego. Chrystus mówi: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Starajcie się naprzód o królestwo&lt;/span&gt;. Gdy to ono jest celem, to w dbaniu o jedzenie, picie, czy odzienie nie ma nic złego. Ważne, żeby nie jeść dla jedzenia, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm&lt;/span&gt;? Mamy jeść i pić, ale tylko po to, żeby realizować Królestwo.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;Gdy dbamy tylko o to by jeść, pić, ubrać się, to wpadamy w pułapkę. Zaczynamy żyć tylko tym. Jeśli mamy co jeść, zaczynamy się zastanawiać, co jeść będziemy jutro, za tydzień, na emeryturze. Energię, którą możemy włożyć w Królestwo, wkładamy w "jutro". Tymczasem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jutrzejszy dzień sam o siebie się troszczyć będzie&lt;/span&gt;. Nie wiadomo nawet czy go dożyjemy. A energia i środki nasze mogą być potrzebne komuś tu i teraz. Przecież &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dosyć ma dzień swojej biedy. &lt;/span&gt;Odrzucając ten pewnik, ryzykujemy zmarnowanie tych cennych zasobów. Czy odpowiedzialny człowiek może w ten sposób postępować?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3511207918222642416?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3511207918222642416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3511207918222642416' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3511207918222642416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3511207918222642416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/05/zbytnie-troski.html' title='Zbytnie troski'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7141618345134956284</id><published>2010-05-14T09:28:00.002+02:00</published><updated>2010-05-14T09:36:07.264+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Northern Exposure'/><title type='text'>How do you keep the one you love?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znów wrócę do Northern Exposure. Tym razem ostatnia seria i odcinek, w którym Joel Fleischman żegna się z uroczym miasteczkiem Cicely. Oczywiście nic nie jest podane wprost, tylko bajecznym obrazem obfitującym w legendy, symbole i metafory. Joel wraz z Maggie ruszają na wyprawę tajemniczego miasta. Po drodze spotykają smoka (japoński żołnierz o takim nazwisku), syreny (w postaci kurortu w górach, gdzie doświadczają darmowych uciech) oraz tajemniczego strażnika, który przepuści tylko tych, którzy rozwiążą zagadkę. I właśnie nad rozwiązaniem zagadki proponuję się zastanowić. Oto fragment dialogu (w oryginale).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;font-size:85%;color:black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote style="font-family: georgia; font-style: italic;"&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;TRAPPER: (laughs): Is  this a joke? I gotta answer a riddle to cross the bridge?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM: (mockingly): Look, you're going to have to conceptualize this, okay? We can think of it as a password. Now if you  can't handle that, you can get the hell out of here, okay?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;TRAPPER: Okay, okay. I'll answer  the riddle.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM:  All right, quiz show boy, here we go: "How do you keep the one you love?"&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;TRAPPER: What?!? What kind of riddle is that!?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM:  Look, this isn't brain surgery - just answer the riddle!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;TRAPPER:  A dozen roses, a box of chocolates.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM  (draws mock surprise breath, then sings): Scram...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;TRAPPER:  What?!?!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM  (still singing) Vaminos, get outta here...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;TRAPPER  (yells): No listen!! I gotta get across the river!!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM  (still singing): Toodle loo! (man leaves) &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM: Don't  get frostbite on your way out; write if you get pelts. Okay. (looks at Maggie and Joel) Oo! You're still  here. Okay: "How do you keep the one you love?"&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;JOEL: (pause) You don't.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;MAGGIE: (pause) You don't?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;JOEL: Love is selfless,  non-possessive. If you truly love somebody, then you have no desire to possess them. You don't keep  them. (Adam looks upwards as if pondering the answer)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;JOEL: Well?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;(Adam walks over to unlock and  open gate)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;ADAM:  Think you're gonna find something out there, huh? Not as easy as you think.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:black;"&gt;(Adam hands Joel the lock, and he and Maggie  continue their trek across the bridge)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Czy w naszym codziennym życiu nasza miłość, choćby nie wiem jak wielka była, jest faktycznie bezinteresowna? Czy może przypadkiem chcemy zawładnąć kochaną osobą?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7141618345134956284?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7141618345134956284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7141618345134956284' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7141618345134956284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7141618345134956284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/05/how-do-you-keep-one-you-love.html' title='How do you keep the one you love?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1395447864826894892</id><published>2010-05-03T09:39:00.004+02:00</published><updated>2010-05-03T10:10:04.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Refleksja polityczna'/><title type='text'>Równość i wolność</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powszechnie rozumie się, że demokratycznie wybrana władza, reprezentuje większość całego społeczeństwa. Rodzi się stąd przekonanie, że powinna to być władza większości. Tymczasem zamysłem demokracji nie są rządy większości, ale rządy ogółu. Każdy w wyborach oddaje swój głos, a więc każdy udziela mandatu rządzącej elicie. Każdy głos wart jest tyle samo, a więc i stosunek władzy do każdego obywatela winien być taki sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako przykład niech posłuży nam rozdmuchiwana niedawno sprawa symboli religijnych w szkołach. Czy sejm, reprezentujący całość społeczeństwa, może zabronić wieszania symboli religii innych niż katolicyzm, pozwalając jednocześnie na mocy mandatu większości na wieszanie krzyża? Prawo, które wyróżnia krzyż spośród symboli wszystkich religii wprowadza tożsamość przynależności narodowej z przynależnością religijną. Jeśli ktoś nie jest wyznawcą, nie może być równoprawnym obywatelem. Jeśli natomiast prawo nie utożsamia wiary z narodowością, to nie ma takiej mocy, na której może zabronić jednej osobie demonstrowania własnej wiary, a pozwolić innej, chociażby za tą inną stała wola większości. Elementarna równość wobec prawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie sprawa się ma w przypadku oczekiwań wobec państwa. Gdy większość ludzi chce pozbawić mniejszość ochrony życia lub mienia, to zakładając, że władza ma realizować wolę większości, powinna uchwalić stosowne prawo. Wyczuwalne jednak jest, że jest to gwałt zadany równości. Prawo nie może zdefiniować podziału na biednych i bogatych, gdyż tym samym dyskryminowałoby (już poprzez nomenklaturę) jednych wobec drugich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś oczekuje od państwa darmowej służby zdrowia (utopia), a ktoś inny oczekuje darmowego obiadu, ktoś jeszcze inny z kolei oczekuje darmowego transportu, to czy oczekiwania te pomimo różnego poparcia społecznego, na mocy równości nie zyskują jednakowej ważności? Winna więc władza, by nie dyskryminować jednych wobec drugich wypełniać wszystkie takie oczekiwania z równym zaangażowaniem i starannością. Ewentualnie z zaangażowaniem i starannością proporcjonalnymi do poparcia danego oczekiwania. Co jednak gdy te oczekiwania są sprzeczne? Czy powinna władza każdej osobie dawać to czego ta chce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebne by było indywidualne podejście do każdej osoby, a może nawet sytuacji, w której jednemu obywatelowi odpowiada jeden przedstawiciel władzy mający dokładać starań by spełniać jego oczekiwania. Aby to było możliwe, każdy człowiek musiałby być częścią władzy i być odpowiedzialny za realizację własnych oczekiwań. Oznaczałoby to jednak, że nie ma już władzy, a każdy dysponuje jedynie własną wolnością i od niego zależy wypełnianie własnych postulatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą drogą rozwiązania konfliktu oczekiwań oraz zasady równości obywateli, zakończoną w podobnym punkcie jest zaniechanie przez władzę realizacji jakichkolwiek oczekiwań. Pozostawienie oczekiwań ludziom samym sobie, a ograniczenie obszaru swojej władzy do ochrony wolności, koniecznej ludziom do ich realizacji. W jednej i drugiej sytuacji droga kończy się na uznaniu absolutnej wolności człowieka. Wszelkie możliwe pozostałe drogi wydają się prowadzić do zaprzeczenia nie tylko wolności ale i równości ludzi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1395447864826894892?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1395447864826894892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1395447864826894892' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1395447864826894892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1395447864826894892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/05/rownosc-i-wolnosc.html' title='Równość i wolność'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4184229264780777235</id><published>2010-04-29T14:16:00.002+02:00</published><updated>2010-04-29T15:55:03.344+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Życiowy cel</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy w życiu ma jakieś swoje cele, do których dąży. Czy są to jakieś marzenia, czy ukryte pragnienia, czy może po prostu zwykłe ludzkie potrzeby. Żyjemy codziennością, realizując codzienne cele, mając jednak na horyzoncie, te niecodzienne, bardziej odległe, do których staramy się zbliżyć. Gdy ktoś pyta nas o życiowy cel, ciężko znaleźć na takie pytanie odpowiedź. Zmieniają się nasze upodobania oraz priorytety. Weryfikujemy drogę, po której idziemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odsuńmy więc rozważania, jaki to mógłby być aktualny cel, o którym wyobrażamy sobie, że do niego właśnie będziemy dążyć przez całe życie. Czy możemy powiedzieć, że on jest najważniejszy? Że on jest życiowy? Jeśli jakiś cel jest najważniejszy, to znaczy, że nie ma od niego niczego ważniejszego. Wobec tego, nie istnieją żadne powody, żeby w konflikcie kierować się czymś innym, niż właśnie perspektywą tego celu. Prowadziłoby to do ciekawych konkluzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załóżmy, że naszym priorytetowym celem jest bezpieczeństwo finansowe na starość. Z tego punktu widzenia, wszelkie zdobywanie środków finansowych jest chwalebne. Nie ma ważniejszych celów, więc za wszelką cenę próbujemy zdobywać dobra. Musielibyśmy odsunąć na bok moralność, a nawet swobodę działania, nieraz decydując się na postępowanie niemoralne i nieprawne, nawet narażając się na pozbawienie wolności. Jeśli jednak perspektywa kary jest dla nas przeszkodą i nie chcemy być pozbawieni wolności, to pozostanie wolnym staje się celem ważniejszym od bezpieczeństwa finansowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załóżmy z kolei, że władza zachowuje się niemoralnie i w zamian za gwarancję wolności, proponuje nam złożenie fałszywego świadectwa przeciw innemu człowiekowi (załóżmy, że mamy pewność, że po tym świadectwie, skazany zostanie na śmierć). Kierując się chęcią bycia wolnym, powinniśmy zdecydowanie zgodzić się na wysuniętą propozycję. Nasz zmysł moralny jednak mówi nam, że tak zrobić nie wolno i przed nasz cel wysuwa się cel inny, żyć zgodnie z zasadami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać więc, ponad nasze pragnienia i marzenia, które każdy może mieć inne i niezależne, a których nie można w żaden sposób oceniać i porównywać, unoszą się cele, które wynikają z samej istoty naszego człowieczeństwa i dziedzictwa, które wypracowaliśmy przez tysiąclecia. Wolność staje się ważniejsza niż nasze cele. Jednak nawet przed nieskrępowaną wolność wysuwa się moralność i perspektywa drugiego człowieka, za którego w konkretnych sytuacjach życiowych biorę odpowiedzialność. Jeśli potrafię nad swój wymarzony cel ustawić obowiązek wobec drugiego, to czy nasz cel, faktycznie jest celem najważniejszym?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4184229264780777235?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4184229264780777235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4184229264780777235' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4184229264780777235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4184229264780777235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/04/zyciowy-cel.html' title='Życiowy cel'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8085972521759325404</id><published>2010-04-28T14:01:00.004+02:00</published><updated>2010-04-28T14:26:59.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Jeff Beck &amp; Eric Clapton - Cause We've Ended As Lovers</title><content type='html'>U &lt;a href="http://heke17.blogspot.com/2010/04/eric-clapton-layla.html"&gt;Heke&lt;/a&gt; na blogu pojawił się Clapton, to i mnie się przypomniał kawałek, który od dawna chciałem polecić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZshJfWzgmok&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ZshJfWzgmok&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8085972521759325404?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8085972521759325404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8085972521759325404' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8085972521759325404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8085972521759325404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/04/jeff-beck-eric-clapton-cause-weve-ended.html' title='Jeff Beck &amp; Eric Clapton - Cause We&apos;ve Ended As Lovers'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2812731877687931098</id><published>2010-04-11T16:45:00.003+02:00</published><updated>2010-04-11T16:50:52.748+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia wzięte'/><title type='text'>Minuta milczenia</title><content type='html'>Często oddajemy komuś zmarłemu cześć tak zwaną minutą ciszy. Jednak wczoraj, po raz pierwszy chyba zrozumiałem, czym jest prawdziwa minuta ciszy. Gdy to nie nasza wola powoduje, że milczymy, ale zwyczajny brak słów. Po prostu nie ma słów, którymi można o takiej tragedii rozmawiać. Więc milczymy ... . [']&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2812731877687931098?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2812731877687931098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2812731877687931098' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2812731877687931098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2812731877687931098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/04/minuta-milczenia.html' title='Minuta milczenia'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4482781143960586207</id><published>2010-04-06T16:39:00.004+02:00</published><updated>2010-04-06T17:03:07.540+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>Źródło wolności</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Dwie rzeczy napełniają umysł coraz to nowym i wzmagającym się podziwem i czcią, im częściej i trwalej nad nimi się zastanawiamy: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie. Nie potrzebuję ich szukać ani jedynie domyślać się poza polem mego widzenia jako spowitych w ciemnościach lub poza [granicami poznania]; widzę je przed sobą i wiążę je bezpośrednio ze świadomością mego istnienia.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Słowa te pochodzą z Krytyki Praktycznego Rozumu autorstwa Immanuela Kanta. Prawo moralne jest efektem działania naszego rozumu i rozpoznania tego, co słuszne od tego, co niesłuszne. Znajdujemy się w jakiejś sytuacji i prawo moralne stawia kategoryczny imperatyw dotyczący naszego dalszego działania. W naszym życiu działamy nie tylko na podstawie prawa moralnego, ale również na podstawie innych pryncypiów, takich jak na przykład: własna szczęśliwość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech naszym pryncypium będzie chwalebna skądinąd chęć rozsądnego gospodarowania środkami finansowymi. Z tym pryncypium związane by było zdefiniowanie oczekiwanych różnić w przychodach i rozchodach naszego budżetu. Każdy dodatkowy przychód musi być z tego punktu widzenia bardzo mile widziany. Gdy zatem idzie przed nami inna osoba na ulicy i widzimy jak wypada jej pieniądz z kieszeni, to nasze pryncypium każe nam pieniądz ten zachować dla siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście wyczuwamy, że coś tu jest nie tak. Wewnętrzne prawo moralne stawia imperatyw, który ważniejszy jest niż to nasze pryncypium i każe ten pieniądz oddać. Chcemy zatrzymać, ale powinniśmy oddać. Mamy do czynienia ze skłonnością z jednej strony i z obowiązkiem z drugiej. Co wybierzemy? Tu jest nasza decyzja. Wg Kanta to właśnie prawo moralne rodzi w nas wolność w sensie pozytywnym. W odróżnieniu od wolności w sensie negatywnym, która jest wolnością OD ograniczeń, wolność pozytywna jest wolnością DO. Wolnością do decyzji dotyczącej obowiązku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4482781143960586207?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4482781143960586207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4482781143960586207' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4482781143960586207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4482781143960586207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/04/zrodo-wolnosci.html' title='Źródło wolności'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-5972422444698738348</id><published>2010-04-01T22:40:00.004+02:00</published><updated>2010-04-01T23:08:20.676+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Wielki Czwartek u ojców Dominikanów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Triduum Paschalne rozpoczęte. Wypchana po brzegi Bazylika Trójcy Świętej w Krakowie. Interesujące czytania i fascynujące kazanie o. Adama Szustaka. Trochę własnych przemyśleń. Ale po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze czytanie wyciągnięte z Księgi Wyjścia przytacza słowa Boga skierowane do Mojżesza, nakazujące odpowiednie działania, jakie wykonać muszą Żydzi w Ziemii Egipskiej, aby przechodzący przez Egipt Bóg wiedział, w którym domu zabić wszystko co pierworodne, a w którym nie. Ewangelia wg Św. Jana opisuje scenę, w której Chrystus klęka przed uczniami w czasie ostatniej wieczerzy, by obmyć im nogi, co wzbudza zdecydowany protest Piotra, oraz niemniej zdecydowaną reakcję Jezusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ust ojca Adama usłyszałem za to interesującą interpretację oraz połączenie tych czytań. Jesteśmy w domu. W domu, w którym tworzymy rodzinę, bezpieczną, ciepłą, poukładaną. Na zewnątrz Egipt, w kŧórym panuje chaos. Człowiek nie ma tam dla nikogo żadnej wartości. Można go zabić, zniewolić, wykorzystać. Cel uświęca środki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus również jest w takim domu pośród chaosu. Spożywa właśnie wieczerzę z tymi, których miłuje. I nagle wychodzi z tego domu. Wbrew panującemu prawu. Opuszcza miłe i wygodne miejsce i wbrew panującym obyczajom i oczekiwaniom opuszcza Jerozolimę by iść do ogrodu. Do ogrodu, z którego wyszli pierwsi ludzie, a w którym Bóg cały czas czeka na powrót. Chrystus wraca do ogrodu by odwrócić losy. Pierwsi ludzie powiedzieli Bogu: NIE. Chrystus wraca, by powiedzieć: TAK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I my również żyjemy w takim domu pośród chaosu. Żyjemy w świecie, w którym nie człowiek jest świętością, ale bezpieczeństwo, zyski, komfort i wiele innych narzuconych wartości. Istnieją pewne obyczaje i oczekiwania, którym próbujemy sprostać. Człowiek staje się narzędziem do realizacji celów, które podobnie jak w Egipcie, uświęcają środki. I na nas również w ogrodzie czeka Bóg. Czy wyłamiemy się i wrócimy do tego ogrodu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jaki sposób? Na pewno nie poprzez ucieczkę od cywilizacji i stworzenie własnego kraju czy nawet narodu. Na pewno nie poprzez odizolowanie się od pozostałych. Nie poprzez stworzenie enklawy dobra w świecie zła. Jaka więc droga? Ano pokazał ją sam Chrystus. Trzeba klęknąć przed człowiekiem i to jego postawić jako świętość. To jemu umywać nogi. Rozbudzić w sobie miłość, tak wielką, że będzie uważana za szaleństwo. Miłość bezgraniczną i bezinteresowną. Wyjąć ego z centrum naszego świata, a postawić w nim drugiego człowieka. Czy potrafimy Bogu odpowiedzieć: TAK?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle od ojca Adama. Moje przemyślenie dotyczy jednego konkretnego fragmentu z czytania z Księgi Wyjścia. Bóg przykazał Izraelitom m.in. ubranie się w sandały, wzięcie do ręki kija, oraz spożycie określonych potraw. Jednak przykazał, aby to spożycie było pospieszne, ponieważ jest to pascha na cześć Pana. Dlaczego miałoby być pospieszne? Trudno odpowiedzieć na to pytanie jeśli ten fragment potraktować dosłownie. Ale sprawa staje się banalna, gdy jako pokarm potraktujemy Słowo. Realizować słowo, czynić dobro, kochać. To jest właśnie spożywanie pokarmu, który dał nam Chrystus. Dlaczego pospiesznie? Żeby nie marnować czasu, tylko czynić dobro. Tyle dobra ile zdołamy. Spieszyć z miłością póki mamy czas. Nie odkładać, nie spowalniać, ale spieszyć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-5972422444698738348?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/5972422444698738348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=5972422444698738348' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5972422444698738348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5972422444698738348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/04/wielki-czwartek-u-ojcow-dominikanow.html' title='Wielki Czwartek u ojców Dominikanów'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-86978226795127586</id><published>2010-03-23T12:27:00.004+01:00</published><updated>2010-03-23T12:32:34.392+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Dobro dla dobra</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedawno pisałem, że dobro tak naprawdę powinno być czynione nie dla nagrody, sławy czy wdzięczności, ale bezinteresownie. Dla samego dobra. Oto, co na ten temat znalazłem u Marka Aureliusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Jeśliś zrobił coś dobrego, a inny tego dobrodziejstwa doświadczył, po cóż - jak głupiec - szukasz poza tym jeszcze czegoś trzeciego, a to albo sławy dobroczyńcy, albo wzajemności?&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jest to myśl nr 75 w księdze siódmej Rozmyślań. Nawet wielki cesarz wielkiego mocarstwa rozumiał, że dobra nie czyni się dla nagród, ale dla samego dobra.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-86978226795127586?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/86978226795127586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=86978226795127586' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/86978226795127586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/86978226795127586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/03/dobro-dla-dobra.html' title='Dobro dla dobra'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6705507494750035735</id><published>2010-03-21T17:00:00.003+01:00</published><updated>2010-03-21T17:16:36.082+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Cel?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Korzystając z chwili urlopu, czytam sobie Rozmyślania, Marka Aureliusza. Wiele jest ciekawych przemyśleń do jakich dotarł ten cesarz filozof. W drugiej księdze napotkałem na przykład taką myśl:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Czemu cię zajmuje to, co się dzieje poza tobą? Zapewnij sobie chwilę wolną do uczenia się czegoś dobrego i przestań błądzić w koło. Innego też rodzaju błądzenia należy unikać. Albowiem i ci są szaleni, którzy życie strawili w pracy, jeżeli nie mają celu, ku któremu kierują popędy wszelkie i w ogóle swoje myśli.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Uderza druga osoba, w której wypowiada się autor. Zaniepokojonych jednak spieszę uspokoić, że Rozmyślania kieruje on do siebie samego. Forma autorefleksji. Oj gdyby większa liczba rządzących największymi imperiami była przy okazji filozofami, którzy nie wahają się krytycznie spojrzeć na własne życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do myśli, to czy czasem nie brakuje nam takiego celu, ku któremu powinniśmy kierować nasze popędy i myśli?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6705507494750035735?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6705507494750035735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6705507494750035735' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6705507494750035735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6705507494750035735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/03/cel.html' title='Cel?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2948794151061357036</id><published>2010-03-20T08:30:00.003+01:00</published><updated>2010-03-20T08:49:02.947+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Wehikuł czasu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybyście mieli wehikuł czasu i moglibyście przenieść się w dowolny okres waszego życia, żeby przeżyć coś jeszcze raz, to jaki okres wybralibyście? Powrót do przeszłości, by naprawić popełnione błędy lub lepiej wykorzystać pojawiające się możliwości? A może ucieczkę w przyszłość, czy to z ciekawości, czy z nadzieją na lepsze dni, niż dotychczasowe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O przyszłości trudno dyskutować, ale co dałby powrót w przeszłość? Jeśli przenieślibyśmy się do ówczesnego stanu świadomości, to pewnie popełnialibyśmy te same błędy i podejmowali te same decyzje. Jeśli przenieślibyśmy się z naszym bagażem, to prędko okazałoby się, że rzeczywistość w przeszłości wcale nie była tak kolorowa jak nam się teraz wydaje. Może lepiej zachować w pamięci obraz tamtych lat w tych kolorach, w których go pamiętamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do której chwili by ja chciał się przenieść? Godzina 8:40 dnia 20 III 2010, pociąg relacji Kraków Główny - Gdynia Główna. W przyszłości o jakieś osiem godzin oddalona perspektywa urlopu nad morzem. Na przeciwko uśmiechnięta twarz mojej małżonki, pogrążonej we śnie lub w medytacji. Jednym zdaniem - wybieram: tu i teraz. Tak jak jest. Wybieram te problemy, które mam i na które jestem gotów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie to TAO. Swobodny bieg rzeki, która rośnie z każdym kolejnym dopływem jaki spotyka. Rzeka w połowie biegu, nie zmieści się w korycie u swego źródła. Rzeka u źródła nie mogłaby pokonać z kolei przeszkód jakie spotyka na dalszym etapie. Zamiast cofać się lub wybiegać w przyszłość lepiej przyswoić sobie słowa poety i myśliciela rzymskiego - Horacego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie...&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Carpe Diem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2948794151061357036?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2948794151061357036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2948794151061357036' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2948794151061357036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2948794151061357036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/03/wehiku-czasu.html' title='Wehikuł czasu'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4677940648247291085</id><published>2010-03-15T09:51:00.003+01:00</published><updated>2010-03-15T10:03:22.382+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Kochający brat</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypowieść o synu marnotrawnym z Ewangelii Łukasza znamy bardzo dobrze. Miałem wrażenie, że została ona już roztrząśnięta i analizowana we wszystkich możliwych kierunkach. Wysunałbym tezę, że nie da się z niej "wycisnąć" ani kropli więcej. Tymczasem wczoraj podczas "dwunastkowej" homilii o. Kłoczowskiego po raz kolejny okazało się, że jestem w błędzie. Oto początek czytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Pewien człowiek miał dwóch synów. (...)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Dalej jest już dobrze wszystkim znana historia o synu, który znudziwszy się życiem przy ojcu żąda połowy majątku, a rozpuściwszy wszystko, doświadczając prawdziwej biedy i głodu przypomniał sobie o kochającym rodzicu i zdecydował się na powrót. Ojciec przywitał go z radością i wydał ucztę na jego cześć, a surowy wierny brat nie mógł pogodzić się z takim obrotem spraw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dominikanin zauważył problem, który nigdy nie wpadł mi do głowy. Marnując jakiś talent, zawsze mogę wrócić do siebie i do swojej kochającej rodziny. Co jednak mają począć osoby, które nie doświadczyły miłości? Które mają jedynie takiego "surowego" brata, który chętnie oceni ich działania, ale nie wyciągnie przyjaznego ramienia. Do kogo taka osoba ma wracać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W opowieści tej jednak dostrzec można drugiego brata, który nie jest bohaterem historii, ale jej narratorem. Brata, który opowiada nam historię o kochającym ojcu i do niego nas poprowadzi. Brata, który mówi nam "Pójdź za mną". Który zamiast nas karcić za zło, którego się dopuszczamy wyciągnie do nas rękę i podniesie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4677940648247291085?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4677940648247291085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4677940648247291085' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4677940648247291085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4677940648247291085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/03/kochajacy-brat.html' title='Kochający brat'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7367377503274911140</id><published>2010-03-14T00:10:00.000+01:00</published><updated>2010-03-14T00:11:00.770+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>Siła, czy wolność?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Różni ludzie różnym wartościom przypisują różne priorytety. Dla jednego najważniejszy jest spokój. Dla innego stabilizacja finansowa. Dla kogoś przywileje socjalne, a dla kogoś bezpieczeństwo. W oparciu o różne wartości budujemy różne etyki, a w punktach przecięcia tych etyk powstają konflikty międzyludzkie. Konieczne jest uwspólnianie zasad, aby wyznaczyć ścieżki wychodzenia z takich konfliktów. Jednak jak pogodzić różne systemy, które opierają się na różnych wartościach?&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zanim spróbujemy zmierzyć się z tym problemem, warto zastanowić się, jaką mocą możemy narzucić jakąkolwiek wartość drugiemu człowiekowi? Można założyć, zgodnie z Kantem, że człowiek posiada tyle ziemi, ile jest w stanie obronić. Wtedy kryterium siły stanie się decydujące i każdy, kto tylko będzie miał siłę wystarczającą do zapanowania nad innymi, będzie mógł narzucić komuś innemu zasady, jakie mają obowiązywać w danym obszarze. Koniec końca, taka etyka jest niestabilna jak układ sił, a przeciętny człowiek skazany jest na podporządkowanie się mocarzowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odrzucając siłę jako źródło moralności, musimy zrezygnować z możliwości narzucenia zasad odgórnie. Musimy człowiekowi pozwolić żyć według własnych zasad, tak długo jak on pozwala żyć według własnych zasad pozostałym ludziom. Innymi słowy, każdy musi mieć prawo wyboru swojego sposobu życia i wartości, które wyznaje. Tym samym, przed wszystkie inne wartości wysuwają się dwie - wolność i równość. To one stanowią gwarancję możliwości życia według własnego upodobania i własnych zasad. Jedyną zasadą ograniczającą tę wolność, jest zasada równości, a więc prawa do równej wolności drugiego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Która z tych opcji jest lepsza? Prawo siły, czy prawo wolności?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7367377503274911140?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7367377503274911140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7367377503274911140' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7367377503274911140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7367377503274911140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/03/sia-czy-wolnosc.html' title='Siła, czy wolność?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3232313984472250409</id><published>2010-03-04T23:10:00.003+01:00</published><updated>2010-03-04T23:24:14.418+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>W którą stronę pójdziemy?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem w szoku. Zanim napiszę, o co mi dokładnie chodzi, muszę zaznaczyć, że jestem śmiertelnym wrogiem palenia papierosów. Sam nigdy tego w ustach nie miałem i nie potrafię znieść, jak ktoś dmucha mi dymem w twarz. Uważam, że papierosy to jest jeden z największych syfów, jakie człowiek wytworzył. Tyle gwoli wprowadzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz do rzeczy. Czy można komuś, kto stworzył i prowadzi knajpkę, zabronić pozwolenia palaczom na zaspokajanie w niej swoich nałogów? Co ma sejm do tego? Dlaczego prawo ingeruje w prywatną przestrzeń człowieka? Przecież knajpka to nie jest miejsce należące do państwa ale do prywatnego właściciela. Dziś przeżyłem szok, bo właśnie sejm tego zabronił. Sejm wszedł w kompetencje człowieka do dysponowania swoją wyłączną własnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ochrona zdrowia klientów? A czy ktoś zmusza do wchodzenia do knajpki dla palących? Nie chcesz? Nie wchodzisz. Tymczasem łatwiej ograniczyć komuś prawo do wolności dysponowania własnym majątkiem. Tylko na ile to jest moralne? Czy prawo, które stoi w sprzeczności z moralnością, może zasługiwać na jakikolwiek szacunek? Oj stoi demokracja na granicy upadku. Dopóki demokracja nie zrozumie, że NIE WOLNO JEJ w imię większości ograniczać praw moralnych mniejszości, to nie powstanie trwały i stabilny system prawny. System ten, będzie się zmieniał wraz z upodobaniami większości. A szacunek do jednostki nie będzie miał żadnego znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze krok, a decyzją większości sejm zabroni ludziom palić papierosy w swoim domu. I wolność pozostanie już tylko wolą większości a nie wolnością osobistą człowieka. Czy w takim kierunku mamy iść?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3232313984472250409?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3232313984472250409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3232313984472250409' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3232313984472250409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3232313984472250409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/03/jestem-w-szoku.html' title='W którą stronę pójdziemy?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6866723457790783857</id><published>2010-02-26T13:27:00.003+01:00</published><updated>2010-02-26T13:43:24.996+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Dobra trwałe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejny fragment Kazania na Górze składa się właściwie z trzech myśli. Oto one:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza i trzecia są ze sobą mocno powiązane. Tu i tu chodzi o trwałe dobra, które człowiek gromadzi w trakcie życia. Jednak warto rozpocząć rozważania od drugiego fragmentu. Co oznacza, że światłem ciała jest oko? Dzięki oku człowiek widzi światło. Więc może nie tyle chodzi o oko, co o spojrzenie, o widzenie rzeczywistości. Jeśli oko jest chore, to ciało będzie w ciemności. Tj. gdy patrzymy na świat w zły sposób, z jakiejś chorej perspektywy, to stopniowo ogarnia nas ciemność. Gdzieś zatraca się w nas prawdziwe światło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zatem należy patrzeć "zdrowym okiem"? Myślę, że z odpowiedzią na to pytanie przychodzą pozostałe dwa fragmenty. Człowiek idąc przez życie gromadzi dobra. Czasem dobra te są tylko środkiem do osiągnięcia celów, lecz czasem stają się celem samym w sobie. Gromadzenie dóbr pozwala człowiekowi żyć wygodniej, mniej energii tracić na podstawowe czynności, a dzięki temu wykorzystywać ją w lepszy sposób. Czy jest w tym coś złego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że właśnie w tej energii tkwi samo sedno sprawy. Jeśli  zaoszczędzoną energię potrafimy obrócić w dobro w sensie etycznym, to dobra materialne, które zgromadziliśmy nie stanowią żadnego zła. Były jedynie narzędziem, które umożliwiło nam gromadzenie dóbr w niebie. Umożliwiło nam dołożenie cegiełki w tym wielkim projekcie jakim jest Królestwo Niebieskie. Jeśli jednak dobra materialne umożliwiają nam wykorzystanie energii na zdobywanie kolejnych dóbr materialnych, to dobra te gromadzimy jedynie dla siebie, jedynie tutaj, jedynie na Ziemi. Marnujemy energię dla bliżej nieokreślonego celu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest mój skarb, tam jest i moje serce. Tam jest sens mojego życia, gdzie koncentruję moją energię. Jeśli jest to miłość i dobro, to moje serce będzie żyło miłością i dobrem. Będzie żyło w niebie. A jeśli jest to Mamona? Czy wtedy moje serce nie stanie się uczestnikiem nieskończonego wyścigu o dobra tego świata? Czy takie serce będzie żyło miłością i dobrem? Czy też będzie żyło zyskiem i stratą? Gdzie jest mój skarb? Nie można służyć jednocześnie Bogu i Mamonie. Trzeba się zastanowić, co jest moim celem? Miłość? Czy może Mamona?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6866723457790783857?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6866723457790783857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6866723457790783857' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6866723457790783857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6866723457790783857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/02/dobra-trwae.html' title='Dobra trwałe'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6986160146856838534</id><published>2010-02-21T16:40:00.005+01:00</published><updated>2010-02-21T16:58:49.320+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Przypadek,  geniusz, a może czysta logika</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fascynujące jest, że wszechświat jest tak skonfigurowany, że możliwe było w nim powstanie życia, a przez ewolucję i człowieka. Ile szczęścia musiało się zdarzyć po Wielkim Wybuchu, że powstały gwiazdy i galaktyki, że dookoła gwiazd powstały planety. Że siła odśrodokowa ruchu planet równoważy siłę grawitacji, że powstał węgiel, że niektóre planety znajdują się w odpowiedniej odległości od gwiazd. Tych okoliczności możnaby wymieniać bardzo wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprawdopodobnym jest aby wszystko to powstało na skutek zbiegu okoliczności. Rodzi się więc w nas przekonanie, że nad wszystkim panuje wielki matematyczny umysł, który wyliczył odpowiednie trajektorie, całki i różniczki po czym genialnym dotknięciem wprowadził wszechświat w ruch. Umysł, który podobnie genialnym dotknięciem mógłby zmienić losy jak i zatrzymać bieg czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbujmy jednak pomyśleć trochę inaczej. Wyobraźmy sobie, że oprócz naszego wszechświata istnieje wiele innych wszechświatów, które implementują wszelkie możliwe konfiguracje parametrów, które akurat w naszym przypadku umożliwiają powstanie życia. Każda możliwa konfiguracja ma swój odpowiednik w postaci istniejącego osobnego wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy zatem, że istnieje konfiguracja, która umożliwia życie (czego namacalnym dowodem jest fakt, że dziś piszę tego posta) aby powstał wszechświat o pożądanych cechach. Tylko w takim wszechświecie możemy żyć i przestaje to być nieprawdopodobne a staje się zupełnie logicznym nasŧępstwem wielości wszechświatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie sugeruję, że tak jest. Czasem jednak warto złapać szerszą perspektywę i pomyśleć niekonwencjonalnie. Myśl jest zainspirowana książką prof. Michała Hellera pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ostateczne wyjaśnienia wszechświata&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6986160146856838534?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6986160146856838534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6986160146856838534' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6986160146856838534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6986160146856838534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/02/przypadek-geniusz-moze-czysta-logika.html' title='Przypadek,  geniusz, a może czysta logika'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3269075331041681022</id><published>2010-02-20T12:58:00.004+01:00</published><updated>2010-02-20T13:43:43.009+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Zakład Pascala</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdopodobieństwo wyrzucenia kością jakiejś liczby wynosi 1/6. Gdy zakładam się z kimś obstawiając tą samą kwotę, że wyrzucę daną liczbę, podczas gdy druga osoba mówi, że jej nie wyrzucę, to szanse są 1 do 5, podczas gdy moja ewentualna strata jest taka sama jak ewentualny zysk. Jeśli życiowa sytuacja, lub szaleńcze emocje nie pchają nas w tę stronę, to trudno wyobrazić sobie przyjęcie takiego zakładu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby zakład taki był sprawiedliwy musiałbym obstawić trzy z sześciu liczb, lub przeciwnik postawić by musiał pięciokrotność mojego wkładu. W pierwszym przypadku prawdopodobieństwo sukcesu jak i porażki są sobie równe, oraz ewentualna strata i zysk również są sobie równe. W drugim, szansa na zwycięstwo do szansy na porażkę wynosi 1 do 5, ale taki sam jest też stosunek ewentualnej straty do zysku. Taki zakład jest uczciwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakład byłby opłacalny, gdybym mógł obstawić 5 liczb, wkładając tą samą kwotę co mój przeciwnik. Gdy stosunek ewentualnej wygranej do ewentualnej straty jest większy niż stosunek prawdopodobieństwa sukcesu do prawdopodobieństwa porażki, to zakład jest opłacalny. O ile bardziej opłacalny jest gdy stosunek wygranej do straty jest nieskończenie wielki, a prawdopodobieństwa są skończone?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas naszego ziemskiego życia jest nieskończenie wiele razy krótszy od czasu ewentualnego życia wiecznego. Jeśli zatem założymy z dowolnym skończonym prawdopodobieństwem, że Bóg istnieje, i że za poświęcenie mu życia ziemskiego, dane nam będzie żyć wieczne, to na mocy matematyki, zakład który przyjmiemy musi być opłacalny. Oczywiście nie jestem odkrywczy przeprowadzając taką analizę. Ten tok myślowy znany jest powszechnie jako Zakład Pascala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjmując zakład Pascala skłaniamy się do czynienia dobra, dla ewentualnej nagrody. Naszą motywacją nie jest dobro drugiego człowieka, ale własny interes. Jak to się ma do czystych intencji, które powinny napędzać nasze działania? Czy dobro nie powinno być zarówno wynikiem jak i intencją naszych działań? Chrystus w Kazaniu na Górze przestrzega przed nieczystymi intencjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emmanuel Levinas przeciwstawiając się heideggerowskiemu byciu-ku-śmierci i całej związanej z tym ontologii, charakteryzuje człowieka jako bycie-dla-drugiego. To odpowiedzialność za drugiego człowieka i bezinteresowność są podstawą podmiotowości. Tym samym wysuwa etykę przed ontologię. Jeśli iść za nauką Chrystusa to etyka ma charakter pierwotny, a więc i bezinteresowność powinna charakteryzować nasze działania. Tymczasem nagroda w postaci wiecznego życia neguje tę bezinteresowność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki wniosek? Czy filozofia wiary przeciwstawna jest samej sobie? A może całą nagrodą za dobro jest właśnie to dobro i świat, w którym to dobro ma swoje miejsce? Może nie czeka nas żadne życie po życiu. Tym samym założenie Zakładu Pascala przestaje spełniać warunek opłacalności. Prawdopodobieństwo zwycięstwa życia po życiu staje się równe zeru, a nasze ziemskie życie nabiera wymiaru nieskończoności, bo teraz właśnie możemy czynić dobro, które uczyni nas nieśmiertelnymi w świecie, w którym to dobro ma miejsce. Poświęcenie naszego życia dla z góry przegranego zakładu staje się absurdem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może poświęcenie życia Bogu, oznacza właśnie czynienie bezinteresownego dobra? Jednak przyjmując zakład nastawiamy się właśnie na interes, podczas gdy prawdziwe dobro czynić można tylko bezinteresownie. Zatem może to nie filozofia wiary jest przeciwstawna samej sobie, ale właśnie Zakład Pascala? Przyjmując zakład nie możemy żyć dla Boga, a więc nie możemy go wygrać. Nie przyjmując tego zakładu, również nie możemy go wygrać. Zakład ten można tylko przegrać. Jedyną właściwą drogą jest zdanie sobie sprawy, że nie ma żadnej nagrody za dobro poza samym tym dobrem. Inaczej nigdy nasze intencje nie będą czyste!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3269075331041681022?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3269075331041681022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3269075331041681022' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3269075331041681022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3269075331041681022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/02/zakad-pascala.html' title='Zakład Pascala'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2705515264214880487</id><published>2010-02-17T20:47:00.003+01:00</published><updated>2010-02-17T21:00:47.212+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Teraz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze ostatni raz... Jeszcze w tym roku sobie pozwolę, ale w przyszłym już na pewno się powstrzymam... Dziś jeszcze zapalę, ale od jutra rzucam... W tym miesiącu poszaleję, ale w przyszłym już na pewno odłożę trochę pieniędzy... Jeszcze raz to zrobię, ale już nigdy więcej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi znajomo? Często zdajemy sobie sprawę, że coś należy zmienić, ale tego nie robimy. Chwilowa słabość bierze górę i ulegamy, wmawiając sobie, że zmienię to, ale następnym razem. Jeśli wierzylibyśmy w powtórne życie, to pewnie to jedno zmarnowalibyśmy, z ambitnym planem odegrania się w kolejnym. Jeśli wszechświat jest pulsujący i po fazie rozszerzania nadejdzie faza kurczenia i kolaps, a następnie ponowny wybuch i rozszerzanie, to będziemy przeżywać kolejne życie. Może tamto będzie lepsze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast samemu odpowiadać na to pytanie zacytuję Prot'a, bohatera filmu K-PAX.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;I wanna tell you something Mark, something you do not yet know, that we K-PAXians have been around long enough to have discovered. The universe will expand, then it will collapse back on itself, then will expand again. It will repeat this process forever. What you don't know is that when the universe expands again, everything will be as it is now. Whatever mistakes you make this time around, you will live through on your next pass. Every mistake you make, you will live through again, &amp;amp; again, forever. So my advice to you is to get it right this time around. Because this time is all you have.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, co mamy to TERAZ. Marnując okazję do naprawienia błędu, marnujemy TERAZ i w przypadku ponownej okazji, zaprzepaścimy ją również. Trzeba wykorzystywać to TERAZ, bo jeśli nie, to będziemy powtarzać nasze błędy nieustannie, w kółko, w nieskończoność.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2705515264214880487?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2705515264214880487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2705515264214880487' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2705515264214880487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2705515264214880487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/02/teraz.html' title='Teraz'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6102316891822993325</id><published>2010-02-15T10:49:00.002+01:00</published><updated>2010-02-15T10:53:25.276+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>B.B. King &amp; Gary Moore - The Thrill is Gone</title><content type='html'>Jeśli ktoś lubi blues'a i magiczne brzmienia gitar elektrycznych, to powinien zdecydowanie przesłuchać tej interpretacji dzieła B.B. King'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lqAuuIDU2sw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/lqAuuIDU2sw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6102316891822993325?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6102316891822993325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6102316891822993325' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6102316891822993325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6102316891822993325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/02/bb-king-gary-moore-thrill-is-gone.html' title='B.B. King &amp; Gary Moore - The Thrill is Gone'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1904531450227306637</id><published>2010-02-14T12:38:00.006+01:00</published><updated>2010-02-14T13:46:50.863+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><title type='text'>Czy Ziemia będzie jak K-PAX?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj po raz drugi obejrzałem film Iaina Softley'a pt. K-PAX. Głównym bohaterem jest Prot (Kevin Spacey), który utrzymuje, że pochodzi z planety o tytułowej nazwie. Przez ludzi potraktowany jest jako chory psychicznie i ląduje w szpitalu, gdzie zajmuje się nim dr Mark Powell (Jeff Bridges). Nawiązuje się między nimi specyficzna relacja, w każdy próbuje przekonać drugiego do swojej racji. Film pozostawia problem prawdy nierozwiązany, co pozwala zastanowić się nad głębią przekazu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na planecie K-PAX nie istnieje rząd ani prawo. Zdziwiony doktor pyta, w jaki sposób mieszkańcy odróżniają dobro od zła. W odpowiedzi słyszy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Every being in the universe knows right from wrong, Mark.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Gdy doktor nie daje za wygraną i pyta, w jaki sposób K-PAXianie każą, tych którzy dopuścili się zła, Prot odpowiada:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Let me tell you something, Mark. You humans, most of you, subscribe to this policy of an eye for an eye, a life for a life, which is known throughout the universe for its... stupidity. Even your Buddha and your Christ had quite a different vision. But nobody's paid much attention to them, not even your Buddhists and your Christians. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jak daleko nam jeszcze do zrozumienia Buddy i Chrystusa? Czy w końcu zrozumiemy, że zła złem nie zwyciężymy? A jeśli zrozumiemy, czy nie będzie już za późno?&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1904531450227306637?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1904531450227306637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1904531450227306637' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1904531450227306637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1904531450227306637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/02/czy-ziemia-bedzie-jak-k-pax.html' title='Czy Ziemia będzie jak K-PAX?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1828047337751187024</id><published>2010-02-12T10:16:00.004+01:00</published><updated>2010-02-12T10:40:56.267+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Myśli Klasyków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Ofiarowanie serca</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życie jest nieustannym dążeniem do celów. Instynkt narzuca potrzeby, a rozum pragnienia. Obieramy sobie jakąś ścieżkę, na której realizujemy kolejno wybrane przez nas cele. Głód nie tylko zmusza nas do podjęcia wysiłku, aby go zaspokoić i dostarczyć energii koniecznej do życia, ale również budzi w nas pragnienie, żeby następnym razem wysiłek podjęty do zaspokojenia tego głodu był mniejszy. W celu łatwiejszego i przyjemniejszego życia, gromadzimy różnego rodzaju dobra. Mogą to być zapasy pożywienia, narzędzia do jego zdobywania, lub pieniądze do jego nabycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że przyjemnie jest posiadać. Lubimy posiadać, rozkoszować się dobrami. Przywiązujemy się do nich. Stanowią dla nas pewną wartość. Część moralistów jednak uczy nas, żeby nie przywiązywać się do dóbr. Przywiązanie utrudnia nam rozstanie się z dobrem, gdy przyjdzie taka konieczność lub powinność. Unikając przywiązania do posiadania, ułatwiamy sobie realizację obowiązku jaki przed nami stanie, a który będzie wiązał się ze zrzeczeniem się określonego dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe słowa przeczytałem u Emmanuela Levinasa w książce pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Inaczej niż być lub ponad istotą&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Pokazaliśmy, że określająca psychikę struktura jeden-za-innego - znaczenie - nie jest niewinną relacją formalną, lecz ciężarem i powagą ciała oderwanego od swojego conatus. Biernością (...).  Biernością bycia dla innego, która możliwa jest tylko jako ofiarowanie chleba, który spożywam. Najpierw jednak trzeba rozkoszować się tym chlebem, nie po to, by ofiarowanie go stało się zasługą, ale aby móc ofiarować wraz z nim swoje serce - aby ofiarować samego siebie w tej ofierze. Rozkoszowanie się jest niezbędnym elementem wrażliwości.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Może warto zatem przywiązywać się do dóbr i nimi rozkoszować. Wypełnienie obowiązku jest krokiem w nawiązywaniu relacji. Jeśli ofiarujemy dobro, do którego nie jesteśmy przywiązani, to krok będzie niewielki, bo z ofiarą tą nie pójdzie w parze ofiarowanie własnego serca. Zrzeczenie się dobra, którym się rozkoszujemy jest dużo trudniejsze, ale za to krok jest dużo większy. Między mną a drugim człowiekiem rodzi się więź oddania. Ofiarowuję siebie wraz z dobrem, którego się zrzekam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1828047337751187024?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1828047337751187024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1828047337751187024' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1828047337751187024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1828047337751187024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/02/ofiarowanie-serca.html' title='Ofiarowanie serca'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7237029684879748265</id><published>2010-01-26T19:59:00.002+01:00</published><updated>2010-01-26T20:22:57.144+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Post</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora w naszych rozważaniach, na temat Kazania na Górze, zająć się postem. Chrystus mówi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;O tym, że z punktu widzenia realizacji Królestwa Niebieskiego ważna jest czystość zamiaru powiedziane było już w poprzednich fragmentach. Zajmijmy się więc postem. Czym tak naprawdę jest post? Dlaczego jest on ważny w życiu? Dlaczego ma swoje miejsce w tej tzw. Konstytucji Królestwa Niebieskiego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze skojarzenie ze słowem "post", jakie się nasuwa, to asceza. Niezwykle popularna w średniowieczu forma umartwiania się. Wierzono, że dobrowolna rezygnacja z zaspokajania własnych potrzeb, jest drogą do wiecznej szczęśliwości po śmierci. Wiara ta bazuje na (moim zdaniem) naiwnym rozumieniu życia wiecznego na kształt życia doczesnego. Chrystus powstając z martwych, nie wrócił do dawnego życia, ale dostał nowe życie. Życie, którego niesposób rozumieć w tych samych kategoriach, co życie ziemskie. Chrystus żyje w swoim dziele. W kościele, który jest Jego ciałem. W miłości, która jest Jego krwią. Jeśli więc postem nie wykupuje się szczęśliwości w przyszłym życiu, to dlaczego jest on ważny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy znów spojrzeć na życie Chrystusa. On też przeżył okres postu. Symboliczne czterdzieści dni, w czasie których Zły poddawał go niejednej pokusie, a on wyciszając je wszystkie opracował plan swojej działalności. Zrozumiał cel swojego życia. Dzięki odsunięciu od siebie pokus i pragnień Chrystus dotarł gdzieś w samotności do głębi własnego istnienia, by odnaleźć swoją drogę, prawdę i życie. Każdy w życiu potrzebuje takiego momentu na zastanowienie. Na zatrzymanie pędu życia, które polega na nieustannym dążeniu do zaspokajania potrzeb. Każdy potrzebuje chwili ciszy, aby spróbować wejść w głąb i odnaleźć swoją drogę. Aby zrozumieć co jest dobre, a co złe. Aby podejmować właściwe decyzje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki post, nigdy nie jest na pokaz. Jeśli tak zrozumiemy post, to problemu nie sprawia również zdanie: "A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie". Co mi odda ojciec? To czego szukałem. Owoc mojego życia. Świadomość, że po śmierci, będę żył nadal w dziele mojego życia. Odda mi moją drogę, moją prawdę i moje życie. Czy może być większa nagroda?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7237029684879748265?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7237029684879748265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7237029684879748265' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7237029684879748265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7237029684879748265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/01/post.html' title='Post'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6966901071931035004</id><published>2010-01-20T16:48:00.002+01:00</published><updated>2010-01-20T17:18:40.742+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Manifest Wolności'/><title type='text'>Rządzić światem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rządzić światem. W końcu do tego sprowadza się cała polityka. Oczywiście nie od razu. Zaczyna się od rządzenia otoczeniem, miastem, regionem czy państwem. Nie chcemy być obserwatorami tego, co się dzieje. Chcemy mieć na to realny wpływ. Dlatego bierzemy udział w wyborach i decydujemy o tym, kto będzie rządził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzimy z dziwnego założenia, że ktoś musi rządzić. Ktoś musi mówić, co wolno, a czego nie wolno. Co jest korzystne dla ogółu, a co nie jest. Tak jakby jakiś "ogół" był podmiotem mającym interesy sprzeczne z jednostką. Zapominamy przy tym, że każdy człowiek ma takie samo prawo do życia i wolności. Jeśli nie da się zdefiniować dobra, które zaakceptują wszyscy, może nie należy narzucać nikomu żadnego dobra. Jedynym dobrem, które trzeba narzucić i zagwarantować jest wolność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast rządzić ludźmi wystarczy pilnować, aby każdy mógł i umiał korzystać z wolności. Niedawno obejrzałem kolejne dzieło Terry'ego Gilliama, pt. The Imaginarium of Doctor Parnassus. Nie będę opowiadał treści filmu. Przytoczę tylko dialog jaki wywiązał się między Tony'm, który dopiero rozpoczynał przygodę w świecie Dr Parnassusa, a Anton'em, który od małego mu towarzyszy.&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Tony:&lt;em&gt; If he has the power to control people’s minds, why doesn’t he rule the world?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Anton:&lt;em&gt; He doesn’t want to rule the world—he wants the world to rule itself.&lt;/em&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Czy świat może sam sobą rządzić? A dlaczego nie? Jeśli jedynym zadaniem rządu będzie ochrona obywateli przed gwałtem na wolności, to przecież każdy będzie potrafił korzystać z własnej. Każdy będzie pracował na własne dobra i korzystał z dóbr oferowanych mu przez innych. Wymiana usług nie wymaga żadnej dodatkowej regulacji. Podobnie wymiana innych dóbr. Nie warto zmuszać człowieka do żadnych zachowań. Niech sam podejmuje decyzję. Niech świat rządzi się sam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6966901071931035004?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6966901071931035004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6966901071931035004' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6966901071931035004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6966901071931035004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/01/rzadzic-swiatem.html' title='Rządzić światem'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6332348873058069310</id><published>2010-01-16T23:03:00.002+01:00</published><updated>2010-01-16T23:26:16.551+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Narzucanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest to już pewnie żadną tajemnicą, ale jestem miłośnikiem muzyki, zwłaszcza typu rock i blues. Jednak gdy mówię o rocku, ludzie od razu wyobrażają sobie mocne brzmienie i osobę wykrzykującą bliżej nieokreśloną papkę słów. Gdy tak myślę o współczesnym rocku, to zauważam, że nie wymaga on od słuchacza skupienia i wyławiania dźwięków ani ich sekwencji. Zamiast tego, sam narzuca nam dźwięki. Odbierze je każdy, czy tego chce czy nie chce. Są głośne, ostre i przede wszystkim cały czas się powtarzają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy słucham Pink Floyd, Led Zeppelin, Erica Claptona, Jimi'ego Hendrix'a czy BB King'a muszę się skupić. Całą przyjemność i satysfakcję czerpię z odkrywania każdego dźwięku i poznawaniu brzmienia. Tam mi nikt niczego nie narzuca, tylko proponuje. Żeby odkryć piękno tej muzyki muszę starannie wyławiać to, co artysta chce wyrazić. Muzyki nie da się traktować jako tła dla innych zadań, wykonywanych przeważnie w olbrzymim pośpiechu, wymuszonym szaleńczym pędem rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem można potraktować jednak szerzej. Nie tylko dźwięki się nam narzucają. Narzuca się nam nieustannie i błyskawicznie zmieniający się obraz we współczesnych filmach. Narzuca się nam produkt w nieustannym paśmie reklam. Narzucają się nam informacje, a przede wszystkim plotki medialne. Narzucają się nam sprzedawcy próbujący wcisnąć wszystko to co nam zupełnie nie jest potrzebne. Gdy jednak poszukujemy czegoś konkretnego, odbijamy się od ściany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka jest chyba nasza rzeczywistość. Najważniejsze, to nie dać się jej pochłonąć. Trzeba zawsze pozostać sobą i samemu wyławiać to, czego chcemy. Mimo, że w tym ogromnym narzucającym się szumie bardzo trudno wyszukiwać własne wartości, to nie można się poddać, bo wtedy przestaniemy być indywidualnościami, a staniemy się tłumem, zatopionym w tym szumie. Tam gdzie nie widać już wartości. Nie widać tego, co cenne. Nie widać człowieka. Widać tylko to, co samo się nam narzuca.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6332348873058069310?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6332348873058069310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6332348873058069310' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6332348873058069310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6332348873058069310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/01/narzucanie.html' title='Narzucanie'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2932624037876232173</id><published>2010-01-14T10:15:00.000+01:00</published><updated>2010-01-14T10:15:36.986+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostatnie kuszenie chrystusa'/><title type='text'>Tetelestai</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tetelestai. Słowo to w grece znaczy "Dokonało się". Jest to właściwie ostatnie zdanie Chrystusa na krzyżu. Jego ostatnie ale triumfalne zawołanie. Jeśli jednak dosłownie traktować Ewangelię, to największa walka cały czas była przed nim. Musiał pokonać śmierć by powstać z martwych. Czy oddanie życia było bardziej wymagające niż powrót do niego? Czy nieskończone zadanie podsumowane by było zdaniem: Tetelestai?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już nieraz pisałem, wierzę, że Zmartwychwstanie nabiera sensu wtedy, gdy potraktować je symboliczne. Dlaczego nie? Przecież Ewangelia aż roi się od symboli. Zmartwychwstanie jest jednym z nich. Największego dzieła Chrystus dokonał poprzez śmierć. Tam stoczył największą walkę. Już nawet był w stanie rezygnacji, o czym świadczą Jego wcześniejsze słowa: "Eli, lama sabachtani". Jednak poprzez śmierć, zwyciężył. Jego Zmartwychwstaniem są uczniowie głoszący dobrą nowinę. Jego Zmartwychwstaniem jest nasze życie. Jego śmierć była konieczna, aby otworzyć nam oczy. Tetelestai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny podsunę fragment z Ostatniego Kuszenia Chrystusa wg Nikosa Kazantzakisa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Wyczerpany, natychmiast opuścił głowę na piersi. W dłoniach, stopach i sercu czuł przeraźliwy ból. Zaostrzonym nagle wzrokiem dostrzegł cierniową koronę, krew i krzyż. Dwa złote kolczyki i dwa rzędy ostrych, białych zębów lśniły w ciemnym słońcu. Usłyszał chłodny, szyderczy śmiech: kolczyki i zęby zniknęły. Pozostał sam, zawieszony w powietrzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego głowa kiwała się na boki. Nagle przypomniał sobie, gdzie jest, kim jest i dlaczego czuje ból. Ogarnęła go dzika, nieposkromiona radość. Nie, nie jest tchórzem, dezerterem i zdrajcą! Wisi na krzyżu. Wytrwał do samego końca; dotrzymał słowa. Kiedy zawołał ELI ELI i zemdlał, na moment poddał się pokusie. Radości, małżeństwa, dzieci były kłamstwem; zniedołężniali starcy, którzy krzyczeli: “Zdrajca, dezerter, tchórz" to też kłamstwo. Wszystko, wszystko to majaki zesłane przez szatana. Jego uczniowie żyli i mieli się dobrze. Rozeszli się w różne strony świata, żeby głosić Dobrą Nowinę. Wszystko było tak jak być powinno, chwała Panu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydał z siebie triumfalny okrzyk: DOKONAŁO SIĘ!&lt;br /&gt;I zabrzmiało to tak, jakby powiedział: Wszystko się zaczęło.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Tetelestai. Wszystko się zaczęło.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2932624037876232173?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2932624037876232173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2932624037876232173' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2932624037876232173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2932624037876232173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/01/tetelestai.html' title='Tetelestai'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4293823658623762637</id><published>2010-01-11T10:29:00.005+01:00</published><updated>2010-01-11T11:25:09.044+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Salieri</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla kogoś, kto nie oglądał Amadeusza w reżyserii Milosa Formana, nazwisko wymienione w tytule jest zupełnie anonimowe. Antonio Salieri, był włoskim kompozytorem i kapelmistrzem na dworze cesarza Austrii. Napisał 39 oper oraz wiele innych utworów. Pomimo popularności za swego życia, mało kto jednak go kojarzy. W czasie jego kariery na wiedeńskim dworze, jego talent został przyćmiony przez innego wielkiego kompozytora. Był nim, jak można się domyślić Wolfgang Amadeusz Mozart.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo szybko Salieri zrozumiał, że jest jedynie rzemieślnikiem, a ten młody chłopak, który rozkochał w sobie dwór, jest prawdziwym geniuszem. Zazdrość doprowadziła go do nienawiści. Nie potrafił znieść "niesprawiedliwości" z jaką talent został rozdzielony pomiędzy ich obu, ani rosnącej popularności geniusza kontrastującej z jego obyczajowością. Koniec końca anonimowo zlecił Mozartowi wyniszczającą pracę nad utworem, która doprowadza do jego śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia mnie, czy we współczesnym człowieku nie ma takiego kompleksu jaki narodził się u Salieri'ego. Brukowe media, wyczuwając zapędy społeczeństwa, dopadają gwiazdy i gwiazdeczki, polityków czy społeczników i szukają czegoś do czego możnaby się przyczepić i rzucić spragnionym odbiorcom jak mięso wygłodniałym wilkom. Czy winić same media? Czy nie większa wina leży po stronie ludzi, którzy chcą słyszeć o czymś złym w wykonaniu celebrytów, żeby wynagrodzić sobie "niesprawiedliwy" podział popularności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Salieri pod koniec drogi zrozumiał, że był tylko miernotą i że zabił coś wielkiego. Może ta smutna finałowa konstatacja może być memento dla nas samych. Żeby pod koniec życia nagle nie dojść do wniosku, że było się tylko miernotą, a przede wszystkim, że zniszczyło się coś wyjątkowego - życie drugiego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4293823658623762637?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4293823658623762637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4293823658623762637' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4293823658623762637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4293823658623762637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/01/salieri.html' title='Salieri'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-3862660291743332470</id><published>2010-01-02T20:15:00.002+01:00</published><updated>2010-01-02T20:33:40.109+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kazanie na górze'/><title type='text'>Modlitwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po dłuższej przerwie proponuję wrócić do niezwykle istotnego tematu, jakim jest Kazanie na Górze. Kolejny fragment mówi o modlitwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. &lt;a name="W6"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. &lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt;Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.&lt;br /&gt;    Wy zatem tak się módlcie:&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;&lt;/span&gt; Ojcze nasz, który jesteś w niebie,&lt;br /&gt;    niech się święci imię Twoje!&lt;br /&gt;&lt;a name="W10"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.&lt;br /&gt;&lt;a name="W11"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;&lt;br /&gt;&lt;a name="W12"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili;&lt;br /&gt;&lt;a name="W13"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!&lt;br /&gt;&lt;a name="W14"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski.&lt;br /&gt;&lt;a name="W15"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="werset"&gt; &lt;/span&gt;Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze wersety mówią o intencjach i pozorach. Nie ma tu wielkiej różnicy, w porównaniu do poprzednio analizowanego fragmentu. Intencja modlitwy musi być czysta, aby modlitwa mogła być skuteczna. Jednak na czym w ogóle polega modlitwa? Myślę, że kolejne wersety mogą pomóc odpowiedzieć na to pytanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrystus uczy słów modlitwy "Ojcze nasz". Mówi: "niech się święci imię Twoje, niech przyjdzie królestwo Twoje, niech Twoja wola spełnia się". Typowo modlitwę rozumie się jako prośby skierowane w stronę Boga. Spróbujmy jednak popatrzeć na to z innej strony. Słowo "niech" sugeruje pragnienie. Nie sądzę, żeby Chrystus sugerował nam bierną postawę i czekanie na spełnienie prośby. Wypowiadanie tych słów nie jest prośbą ale obietnicą. "Niech się święci imię Twoje" oznacza "Zrobię coś, żeby się Twoje imię święciło". I analogicznie "Będę realizował Twoje królestwo", "Będę spełniał Twoją wolę". &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa przestaje być listą życzeń, ale staje się obietnicą składaną przeze mnie Bogu. Bóg bowiem zgodnie z tym, co mówi Chrystus, wie dobrze czego potrzebujemy, więc nie musimy "być gadatliwi". Spełniajmy jego wolę, a będziemy szczęśliwi. Jaka jest Jego wola? "Przykazanie nowe daję Wam, abyście się wzajemnie miłowali". Z tego przykazania wynika bezwarunkowy obowiązek przebaczania sobie wzajemnie win. Bóg wszakże jest miłością. Czy potrzeba nam czegoś ponad dobro i miłość? Jeśli nie, to nad czym się tu zastanawiać? Realizujmy Królestwo Niebieskie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-3862660291743332470?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/3862660291743332470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=3862660291743332470' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3862660291743332470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/3862660291743332470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2010/01/modlitwa.html' title='Modlitwa'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-4222883541099113990</id><published>2009-12-31T11:32:00.002+01:00</published><updated>2009-12-31T12:58:29.423+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Pętla czasu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejny cykl trajektorii ruchu Ziemii wokół Słońca za nami. W skali makro znajdujemy się tam, gdzie w zeszłym roku o tej porze. Skoro układy planet są powtarzalne, to może również powtarzalne są układy atomów. Może dokładnie taki sam układ materii, jak w tym momencie miał miejsce w przeszłości, lub będzie miał miejsce w przyszłości. Jeśli dołożyć do tego powtarzalność ruchu atomów, to wyjdzie nam, że to co dzieje się teraz i co wydaje nam się, że jest w naszej mocy sprawczej, zdeterminowane jest przez początkowy układ i pęd tychże atomów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncepcja ta bynajmniej nie jest nowa. Pierwsze jej ślady pochodzą ze starożytnego Egiptu, a kolejne ze starożytnej Grecji. Z tych miejsc pochodzi symbol Uroborosa - węża, który pożera swój własny ogon i odradza się sam z siebie. W XV wieku Theodoros Pelecanos tak wyobrażał sobie Uroborosa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/fa/Ouroboros.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 358px; height: 380px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/fa/Ouroboros.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, koncepcja ta przewija się przez całą historię filozofii, a nawet doczekała się własnego modelu kosmologicznego. Autorem modelu pulsującego wszechświata jest  amerykański fizyk Robert H. Dicke. Zgodnie z tym modelem, wszechświat kolejno wybucha z osobliwości i rozszerza się do pewnej krytycznej wielkości, by po fazie kurczenia się poprzez Wielki Kolaps wrócić do osobliwości, z której wyrwie go kolejny Wielki Wybuch. Jeśli jest to proces deterministyczny, to historia wszechświata musi być powtarzalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście z naszego punktu widzenia wszystko wskazuje raczej na liniowość czasu, podobnie jak pole grawitacyjne, mimo że jest centralne, to z naszego punktu widzenia jest jednorodne. Sygnały o innym stanie rzeczy dostajemy łapiąc szerszą perspektywę. W przypadku czasu, zastanawiająca jest powtarzalność pór dnia, czy pór roku. Jeśli wszechświat zorganizowany jest w zespół poruszających się po okręgach monad, to może czas również ma okrężną trajektorię?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-4222883541099113990?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/4222883541099113990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=4222883541099113990' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4222883541099113990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/4222883541099113990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/petla-czasu.html' title='Pętla czasu'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1154271814166343915</id><published>2009-12-29T14:53:00.003+01:00</published><updated>2009-12-29T15:00:55.187+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Trwać w Bogu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Często pytamy, o to, kim tak naprawdę jest Bóg. Absolutem? Władcą? Niezdefiniowaną siłą? Nie potrafimy zrozumieć, dlatego mamy problem, żeby uwierzyć. Św. Augustyn zachęca, aby uwierzyć po to, by zrozumieć, a nie rozumieć po to, by uwierzyć. Jednak jak przekonać rozum, by uwierzył w coś czego nie rozumie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem wczoraj oglądałem jeden z odcinków Northern Exposure. Ksiądz, dający chrzest dziecku, przytoczył fragment Pierwszego Listu św. Jana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Bóg jest miłością:&lt;br /&gt;    kto trwa w miłości, trwa w Bogu,&lt;br /&gt;    a Bóg trwa w nim.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tylko tyle, czy aż tyle? Czy potrzebna jest inna odpowiedź? Zamiast szukać Boga gdzieś daleko w obłokach, trzeba jedynie żyć w miłości. Jedynie? Zadanie nie jest takie proste, ale to na nim trzeba skupić wysiłki, a nie na mnożeniu kolejnych pytań. Chrystus dał świadectwo miłości i kazał nam również dawać jej świadectwo. Wszystko poza miłością to tylko dodatek. Taki mały dodatek, który potrafi przeszkadzać w prawdziwym trwaniu w Bogu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1154271814166343915?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1154271814166343915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1154271814166343915' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1154271814166343915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1154271814166343915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/trwac-w-bogu.html' title='Trwać w Bogu'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2593363702963666849</id><published>2009-12-23T17:07:00.002+01:00</published><updated>2009-12-23T17:11:56.437+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niesamowita Muzyka'/><title type='text'>Eric Clapton - River Of Tears</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muzycznie i pomimo daty jednak niekolędowo. Koncertowa wersja jednego z  najpiękniejszych kawałków. Życzę miłego słuchania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-style: italic; text-align: justify;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;/object&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/g1Ert6Pk4nk&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/g1Ert6Pk4nk&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;It's three miles to the river&lt;br /&gt;That would carry me away,&lt;br /&gt;And two miles to the dusty street&lt;br /&gt;That I saw you on today.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's four miles to my lonely room&lt;br /&gt;Where I will hide my face,&lt;br /&gt;And about half a mile to the downtown bar&lt;br /&gt;That I ran from in disgrace.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lord, how long have I got to keep on running,&lt;br /&gt;Seven hours, seven days or seven years?&lt;br /&gt;All I know is, since you've been gone&lt;br /&gt;I feel like I'm drowning in a river,&lt;br /&gt;Drowning in a river of tears.&lt;br /&gt;Drowning in a river.&lt;br /&gt;Feel like I'm drowning,&lt;br /&gt;Drowning in a river.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;In three more days, I'll leave this town&lt;br /&gt;And disappear without a trace.&lt;br /&gt;A year from now, maybe settle down&lt;br /&gt;Where no one knows my face.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wish that I could hold you&lt;br /&gt;One more time to ease the pain,&lt;br /&gt;But my time's run out and I got to go,&lt;br /&gt;Got to run away again.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Still I catch myself thinking,&lt;br /&gt;One day I'll find my way back here.&lt;br /&gt;You'll save me from drowning,&lt;br /&gt;Drowning in a river,&lt;br /&gt;Drowning in a river of tears.&lt;br /&gt;Drowning in a river.&lt;br /&gt;Feels like I'm drowning,&lt;br /&gt;Drowning in the river.&lt;br /&gt;Lord, how long must this go on?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drowning in a river,&lt;br /&gt;Drowning in a river of tears.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2593363702963666849?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2593363702963666849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2593363702963666849' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2593363702963666849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2593363702963666849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/eric-clapton-river-of-tears.html' title='Eric Clapton - River Of Tears'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-8840773298621420410</id><published>2009-12-22T08:42:00.004+01:00</published><updated>2009-12-22T08:56:51.670+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Samonapędzająca się maszyna zniszczenia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczyna się od tego, że ktoś wyrządza Ci jakąś krzywdę. W pierwszym odruchu budzi się gniew. Nie możesz się zgodzić z tym, co się stało. Dlaczego? Za co? Przecież na to nie zasłużyłem. Dość szybko jednak obraca się to przeciw osobie. Jest nieodpowiedzialny(a), zły(a), nie traktuje mnie dobrze czy poważnie. Stajesz się nieczuły na słowa skruchy. W przypływie emocji obrażasz się i zaczynasz z gniewem traktować drugą osobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tym jednak nie koniec. W pewnym momencie, dociera do Ciebie, że zrobiłeś źle. Rozumiesz, że nie powinieneś tak traktować drugiej osoby i że powinieneś przebaczyć. Jednak co z tego? W chwili próby postąpiłeś(aś) wbrew swoim zasadom, wbrew poglądom, wbrew własnemu światu. I złość obraca się przeciwko Tobie samemu. Zaczynasz robić sobie wyrzuty i nie rozumiesz dlaczego samemu stałeś(aś) się zły(a).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie powstrzymasz tego w odpowiednim momencie, to znów obróci się to przeciw tej drugiej osobie. Przecież to jej czyn doprowadził do tego, że postąpiłem samemu źle. To przez niego(nią) jestem teraz zły na siebie. Uraza jak cząstka w akceleratorze, nabiera coraz większego pędu i wszystko dookoła staje się zagrożone. Jak nie zatrzymasz tej cząstki w odpowiednim momencie, to potem jest to coraz trudniejsze. Koniec końca zniszczy wszystko dookoła Ciebie, oraz Ciebie samego(samą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko czujesz, że jesteś zły(a) na siebie, za coś co zrobiłeś(aś) bez chwili zawahania postaraj się to naprawić. Przecież zło często nie jest nieodwracalne. Za złe słowo, można przeprosić. Skradzioną bułkę można oddać. Kłamstwu można zaprzeczyć. Zamiast gnieździć w sobie nadal tą złość, trzeba przebaczyć i prosić o przebaczenie. Nie czekaj, aż ktoś Ciebie przeprosi ale sam spiesz z przeprosinami, bo z każdą sekundą będzie coraz gorzej. Nie ma innej drogi do zachowania w życiu wartości, na których Ci zależy, jak właśnie droga miłości i przebaczenia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-8840773298621420410?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/8840773298621420410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=8840773298621420410' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8840773298621420410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/8840773298621420410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/samonapedzajaca-sie-maszyna-zniszczenia.html' title='Samonapędzająca się maszyna zniszczenia'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6782182894183474052</id><published>2009-12-17T17:38:00.003+01:00</published><updated>2009-12-17T18:08:51.234+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Największe Tajemnice'/><title type='text'>Przyjście</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstyd się przyznać, ale dopiero na tydzień przed końcem adwentu, zdarzyło mi się o nim pomyśleć. Co tak naprawdę znaczy adwent i dlaczego raz w roku mamy ten okres czasu? Adwent jest czasem oczekiwania na przyjście Chrystusa. Symbolicznie trwa on cztery niedziele przed świętami Bożego Narodzenia. Sugerowałoby to, że jest to czas oczekiwania na jakże radosne święta. Tylko jaki sens ma takie oczekiwanie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście oczekiwanie na święta jest dość naiwnym sposobem przeżywania adwentu. Oczekujemy na przyjście Chrystusa - na tzw. powtórne przyjście Chrystusa. Można to interpretować jako czekanie na koniec świata. I właściwie nie jest to błędna interpretacja. Warto się jednak zastanowić, co to wszystko oznacza. Koniec świata, ma być końcem takiego świata, w jakim żyjemy. Trzeba więc rozważyć, co zrobić, aby ten świat był lepszy. Temu naprawdę służy adwent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczekiwanie wydaje się nie być odpowiednim określeniem. Nie mamy przecież oczekiwać na Królestwo Niebieskie, ale sami mamy je realizować. Adwent jest chwilą refleksji w naszym codziennym pędzie. Refleksji, nad własnym zachowaniem i nad możliwościami zmiany. Jest wyznaczaniem sobie celów. Wszystko po to, aby stwarzać nowy świat. Aby poprzez nasze działania tworzył go Chrystus, który lada dzień ma się w nas narodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże Narodzenie nie jest pamiątką wydarzenia z przed dwóch tysiącleci, ale jest naszym celem tu i teraz. Adwent jest chwilą, w której planujemy i modlimy się o wytrwałość w naszych planach. Jest chwilą planowania przyjścia Zmartwychwstałego Chrystusa. Jeśli nie ma w naszym życiu adwentu, to nie będzie też Bożego Narodzenia. Oczywiście, spotkamy się z rodziną, znajomymi. Zaśpiewamy kolędę, złamiemy opłatek, może nawet pójdziemy na pasterkę. Ale bez prawdziwego adwentu, to wszystko pozostanie pustym gestem - ciałem bez ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotujmy więc przyjście Chrystusa w naszych sercach. Naprawiajmy, co w nas złe, aby to co dobre mogło działać i realizować przesłanie Kazania na Górze. Warto mieć w głowach słowa wielkiego wieszcza Adama Mickiewicza:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;em&gt;Wierzysz, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci człowieku, jeśli nie narodził się w tobie.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6782182894183474052?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6782182894183474052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6782182894183474052' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6782182894183474052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6782182894183474052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/przyjscie.html' title='Przyjście'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-7217057048293386401</id><published>2009-12-10T16:16:00.002+01:00</published><updated>2009-12-10T16:47:07.824+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Zelig</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pokrótce nakreślę tytułową postać wykreowaną przez Woody'ego Allena we własnym filmie pt. Zelig. Jest osobą bez własnej osobowości i charakteru. Jeden z psychologów określił go, jako radykalnego konformistę. Gdy rozmawia z republikaninem, jest republikaninem. Gdy rozmawia z demokratą, jest demokratą. Gdy rozmawia z rabinem, sam staje się rabinem. A gdy rozmawia z kolorowym rozmówcą, jego skóra zaczyna ciemnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za wszelką cenę chce być akceptowany i lubiany. Do tego stopnia nie ma swojej osobowości, że w rozmowie z psychiatrami, którzy przyjechali go obserwować staje się psychiatrą. I nie udaje żadnego, lecz po prostu się nim staje. Zna się nagle na teorii osobowości, a nawet jest pewien, że sam jest autorem teorii psychoanalizy, kolegą Sigmunda Freuda, z którym nie zgadzał się jedynie w tym, że uważa, iż "zazdrość o penisa" nie powinna być przypisywana jedynie kobietom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia mnie, czy każdy z nas nie nosi w sobie takiego Leonarda Zeliga (tak nazywa się ów bohater). Czy często nie zapominamy o naszych wartościach, o naszych poglądach, chcąc przypodobać się otoczeniu? Chcemy pasować. Nie chcemy mieć wszystkich przeciwko sobie. Ani się obrócimy i stajemy się tłumem, a przestajemy się być zbiorem indywidualności. Fakt, że wtedy łatwiej usprawiedliwić się, ale tak naprawdę odpowiedzialność za nasze czyny jest wyłącznie w naszych rękach. Mimo, że spróbujemy oskarżyć tłum, to tłum się wszystkiego wyprze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końca, bohater odzyskuje swoją własną osobowość. Spotyka panią psychiatrę, która chce go wyciągnąć. Po wielu wielu frustrujących (dla niej) sesjach znajduje sposób, aby zdezorientować pacjenta, dzięki czemu dociera do źródeł jego problemów. Sposób jest błyskotliwy. Podczas sesji, pacjent upiera się, że sam jest lekarzem psychiatrą. Gdy lekarka mówi mu, że jest on jedynie pacjentem, ten z lekceważącym głosem odpowiada "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tylko proszę tego nikomu nie mówić&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu lekarka próbuje inaczej. Powiedziała, że sama jest osobą, która tylko udaje lekarza, a jest pacjentką. Że próbuje za wszelką cenę się przypodobać. Konieczność kazałaby teraz Zeligowi stać się również pacjentem, który udaje lekarza. Tym samym staje się sam sobą i zaczyna panikować. Traci kontakt z rzeczywistością, co lekarka wykorzystuje aby zahipnotyzować pacjenta i dotrzeć do źródła problemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może właśnie próba popatrzenia sobie samemu w oczy jest drogą do wyleczenia się z takiej przypadłości. Jeśli każdy (lub większość) z nas ma taki problem, może warto aby skonfrontował się sam z sobą. Zapytał się, kim jest? W co wierzy? Co jest dla niego ważne? Może wtedy podobnie jak nasz bohater, wyzwoli się z konformizmu i zacznie bronić swojego świata. Może wtedy zacznie być sobą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-7217057048293386401?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/7217057048293386401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=7217057048293386401' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7217057048293386401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/7217057048293386401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/zelig.html' title='Zelig'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-1928872625934899121</id><published>2009-12-08T12:27:00.005+01:00</published><updated>2009-12-08T12:43:05.794+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia wzięte'/><title type='text'>"Czysty jestem"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś rano, włączam TVN24 i słyszę news'a. Sąd umorzył sprawę przeciw Andrzejowi Lepperowi, oskarżonemu o znieważenie Włodzimierza Cimoszewicza. W 2001r. z trybuny sejmowej zarzucał on wymienionemu politykowi rozmaite wykroczenia, bez żadnych podstaw merytorycznych. Nazwał go m. in. "kanalią". Nie jest ważny nawet sam przedmiot, ani nawet decyzja sądu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktycznie zmieniony niedawno przepis, definiuje znieważenie, jako zniesławienie tylko wobec urzędnika aktualnie pełniącego funkcje publiczną. Takiej wówczas Cimoszewicz nie pełnił. W grę wchodzi jednak również ewentualne zniesławienie. Sprawy z powództwa prywatnego jednak nie da się już wytoczyć z powodu przedawnienia. I niby w majestacie prawa wszystko wygląda w porządku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak szczytem bezczelności moim zdaniem, jest wypowiedź oskarżonego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="tresc"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;" class="tresc"&gt;Jestem niewinny w sprawie pomówienia Włodzimierza Cimoszewicza ze względu na to, że nie miało to nic wspólnego z wykonywaną funkcją szefa MSZ, a z drugiego artykułu nastąpiło przedawnienie. Ta sprawa jest całkowicie umorzona i czysty jestem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co oznacza: "czysty jestem"? Czy przedawnienie czynu jest podstawą do jego zaprzeczenia? Czy rzeczywistość prawa, jest ważniejsza od rzewczywistości prawdy? Czy gdyby prawo definiowało, że 2 + 2 = 5, to czy możnaby było powiedzieć, że 2 + 2 = 5? Mimo, że prawnie, za tą sprawę p. Andrzej Lepper jest zupełnie nietykalny, to cały czas pozostaje winny. Może cała instytucja przedawnienia działa źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedawnienie ma w sens, jedynie wtedy, gdy można ufać, że osoba, która popełniła zło nie popełni go ponownie. Co się jednak dzieje, gdy osoba, która popełniła zło nie wykazując żadnej nawet skruchy, bezczelnie mówi, że "czysta jest"?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-1928872625934899121?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/1928872625934899121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=1928872625934899121' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1928872625934899121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/1928872625934899121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/czysty-jestem.html' title='&quot;Czysty jestem&quot;'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-6805486486257366173</id><published>2009-12-06T21:06:00.002+01:00</published><updated>2009-12-06T21:27:27.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naiwne Rozważania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Przerost formy nad treścią</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Święta zbliżają się olbrzymimi krokami. Dopada nas pomału szał świątecznych przy gotowań. Choinka, prezenty, niebywałe promocje. Ceny spadają ze 100 do 50 zł i kupujemy, mimo że po zastanowieniu nawet 20zł byśmy nie dali. Ale czy zdrowy rozsądek jest tu ważny? Przecież chodzi o atmosferę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie w wigilijny wieczór, gdy zastawimy dodatkowe miejsce przy stole, to czy przyjdzie nam do głowy aby faktycznie podzielić się z kimś wieczerzą? Czy jest to tylko pusty symbol? Jak w skeczu Krzysztofa Piaseckiego (biedak, któremu właśnie otworzono drzwi):&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Czy jest u Ciebie dodatkowy pusty talerz?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Tak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- A czy mogę z niego skorzystać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- A dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Bo ma być pusty.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak święty Mikołaj, który rozdawał majątek potrzebującym. Czy funkcjonująca tradycja św. Mikołaja idzie faktycznie w zgodzie z duchem tego świętego? Czy zadowalamy się uczynieniu zadość symbolicznym wymaganiom?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przerost formy nad treścią nie jest chyba tylko obecny w naszym życiu w czasie świąt. Co niedziele w kościele, wszyscy podają sobie rękę na zgodę. Symboliczny znak pokoju. I w większości nie rozumieją chyba, co on oznacza? Przecież nie chodzi o przebaczenie akurat tej anonimowej osobie, która przez przypadek stanęła obok. Poprzez ten znak, człowiek przebacza i prosi o przebaczenie tego, któremu najbardziej zawinił. Jak to jest, że po wyjściu z kościoła zaraz żywi tą samą do niego nienawiść?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielcy poszukiwacze świętego Grala chyba również nie rozumieli co jest tym świętym Gralem. Przecież nie jest istotny kielich, ale to co w nim było. Krew Chrystusa. Jego nauka, jego życie, jego miłość, jego przebaczenie. Zamiast zostawić zabytki archeologom, zabijali "niewiernych". Sprzeniewierzali tym samym krew Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z symbolami jest tak jak z tym gralem. Nie jest ważny kielich, ale to co jest w nim. Co dla Ciebie znaczy symbol? Co dla Ciebie znaczy znak pokoju, czy pusty wigilijny talerz? Zanim podasz rękę na zgodę anonimowej osobie, zastanów się, że podajesz ją również Twojemu wrogowi. Czy wtedy równie chętnie do tego przystąpisz?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-6805486486257366173?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/6805486486257366173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=6805486486257366173' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6805486486257366173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/6805486486257366173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/12/przerost-formy-nad-trescia.html' title='Przerost formy nad treścią'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-2426921096947286247</id><published>2009-11-27T12:15:00.003+01:00</published><updated>2009-11-27T12:31:25.890+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><title type='text'>Czas ucieka jako woda ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;div style="text-align: center;"&gt;   &lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nie zawżdy, piękna Zofija,&lt;br /&gt;  Róża kwitnie i lelija;&lt;br /&gt;  Nie zawżdy człek będzie młody&lt;br /&gt;  Ani tej, co dziś, urody.&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;  Czas ucieka jako woda,&lt;br /&gt;  A przy nim leci Pogoda&lt;br /&gt;  Zebrawszy włosy na czoło,&lt;br /&gt;  Stąd jej łapaj, bo w tył goło;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;  Zima bywszy zejdzie snadnie,&lt;br /&gt;  Nam gdy śniegiem włos przypadnie,&lt;br /&gt;  Już wiosna, już lato minie,&lt;br /&gt;  A ten z głowy mróz nie zginie.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;To oczywiście Pieśń XXIII Jana Kochanowskiego. Po co sięgnąłem do poezji renesansowej? Zwabił mnie temat. Czas i przemijanie. I nie chcę dziś wyprowadzać beznadziejnych teorii, ale zwrócić uwagę, że dziś mijają dwa lata mojej blog'owej działalności. Chciałem więc podziękować tym, którzy odwiedzają i czytają treści moich przemyśleń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele się dzieje w moim życiu ostatnio, stąd brak regularności w umieszczaniu wpisów. Staram sie jednak nie zaniedbywać tego bloga i na pewno (na szczęście, bądź nieszczęście czytających&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) będę kontynuował moją działalność tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim i pozdrawiam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-2426921096947286247?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/2426921096947286247/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=2426921096947286247' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2426921096947286247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/2426921096947286247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/11/czas-ucieka-jako-woda.html' title='Czas ucieka jako woda ...'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9219070747863071435.post-5847042873403023099</id><published>2009-11-24T10:05:00.003+01:00</published><updated>2009-11-24T10:32:43.374+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Refleksja polityczna'/><title type='text'>Co z tą demokracją?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy jakiś czas temu rozmawiałem z kolegą, który ma sceptyczne nastawienie wobec demokracji, usłyszałem ciekawy argument. Nie jest tajemnicą, że większość społeczeństwa jest nieświadoma politycznie, a więc podatna na tani populizm. Niech to nawet będzie 51% aktywnego politycznie społeczeństwa. Przewagą losowego wyboru władcy, nad wyborami powszechnymi jest to, że mamy 49% szans na wybór kogoś świadomego. W wyborach powszechnych, szansa wyboru odpowiedzialnego władcy wynosi blisko 0%, gdyż większość 51% wybierze populistę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno się z tym nie zgodzić. Problem jednak w tym, że wybór przez losowanie przekreśla szanse jakiejkolwiek recenzji władcy. Skoro mandat otrzymany jest przez przypadek a nie przez ludzi, to brakuje motywacji do uczciwego działania na rzecz tych ludzi (czy słowo "obywatel" w ogóle ma w takim kontekście sens?). Jest to sytuacja skrajnie sprzyjająca oportunizmowi. Oczywiście, jest szansa, że wylosowany człowiek, będzie idealistą i bez żadnej presji nie ulegnie czającym się na niego pokusom. Ale czy powierzymy nasze sprawy publiczne takiej szansie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo, że demokracja daje szanse bliskie zeru komuś, kto populistą nie jest, to ma też bardzo wyraźną zaletę. Ludzie mogą budować swoją wiedzę polityczną ucząc się na własnych błędach wyborczych. Nie powierzą drugi raz władzy komuś, kto lekceważy ich interesy. Nadal będą wybierać populistów, ale populistów, którzy kompletnie zawiedli ich oczekiwania, odrzucą. Presja kolejnych wyborów jest siłą, która powstrzymuje (w większym lub mniejszym stopniu) wybranych od oportunizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zatem demokracja nie daje szansy wyboru osoby, która faktycznie wie jak rządzić i co w państwie zmieniać? Otóż daje. Wystarczy, że osoba z planem i ideami podporządkowuje te plany i idee oczekiwaniom ludzi i odpowiednio je sprzedaje. Że będąc idealistą pozostaje realistą i zdaje sobie sprawę, że mandat do takich zmian musi pochodzić od ludzi, więc trzeba dla tychże zmian budować poparcie. Zamiast narzekać, na niską jakość demokracji wynikającą z małej świadomości politycznej społeczeństwa, potrzeba zwiększać tę świadomość, aby w debacie publicznej przekonać do zmian większość społeczeństwa. Trudne zadanie? Na pewno. Tylko czy ktoś obiecywał, że będzie łatwo?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9219070747863071435-5847042873403023099?l=philo4me.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://philo4me.blogspot.com/feeds/5847042873403023099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9219070747863071435&amp;postID=5847042873403023099' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5847042873403023099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9219070747863071435/posts/default/5847042873403023099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://philo4me.blogspot.com/2009/11/co-z-ta-demokracja.html' title='Co z tą demokracją?'/><author><name>Grzegorz Raźny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18179945233083643275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_E0p9UFi4Z2I/ScETZEXe8cI/AAAAAAAAAU4/UdSpKOlauOs/S220/Grzegorz-profil.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
